sobota, 15 sierpnia 2020.
Strona główna > Wiadomości > Po pożarze w Babinku dom zrównano z ziemią

Po pożarze w Babinku dom zrównano z ziemią

Po pożarze w Babinku dom zrównano z ziemią
Data publikacji: 2019-06-22 15:30
Ostatnia aktualizacja: 2019-07-09 12:43
Wywietleń: 1175 398394

Dom w Babinku w gminie Banie, w który w nocy z 11 na 12 czerwca uderzył piorun, nie nadawał się do odbudowy. Budynek rozebrano, gdyż groził zawaleniem. Poszkodowana rodzina została bez dachu nad głową. W niedzielę (23 czerwca) w Babinku zorganizowany zostanie festyn, w trakcie którego zbierane będą pieniądze dla pogorzelców. Pomoc spontanicznie organizują mieszkańcy wsi, standardowe wsparcie finansowe zaoferowała gmina Banie. Organizowane są zbiórki pieniężne, także przez internet.

Feralnej nocy, kiedy nad Babinkiem szalała burza, od uderzenia pioruna zapalił się dom mieszkalny. Pożar szybko się rozprzestrzeniał. Trzyosobowa rodzina się uratowała. Z dobytku jednak niewiele udało się uratować.

Mimo ulewy spaliła się znaczna część budynku. Lokatorzy nie zdążyli wynieść nawet najbardziej osobistych rzeczy.

– W środku nocy usłyszeliśmy odgłos wyładowania atmosferycznego – powiedziała Milena Woźniakowska, lokatorka wspomnianego budynku. – Mama wybiegła szybko na podwórko i zobaczyła, że zaczyna się palić szczyt dachu. Chwilę później wróciła do domu i zaczęła krzyczeć, że dom się pali. Obudziłam dziecko i wybiegłyśmy z domu. Wzięłam tylko portfel i telefon, żeby zadzwonić po straż pożarną. Dzwoniłam dokładnie o 2.33. Po pięciu minutach paliła się już połowa domu i garaż. Działo się to wszystko w czasie ulewnego deszczu. Miałam jednak wrażenie, że deszcz wręcz podsycał płomienie. Nie było szans na zapanowanie nad żywiołem. Na pomoc wezwałam sąsiada, ale i on był bezradny. Niedługo później mama z moją córką udały się do rodziny, do domu bratowej, a ja zostałam i czekałam na straż pożarną. Pierwszy wóz strażacki zjawił się na miejscu już o 2.40. Strażacy mieli małe problemy z dojazdem, dlatego wyszłam po nich na drogę. Błagałam ich, by się spieszyli. Dom gasili do szóstej rano.

Budynek po pożarze był w tak złym stanie technicznym, że trzeba było go rozebrać, gdyż groził zawaleniem. Oznacza to, że trzyosobowa rodzina nie ma do czego wracać.

Gmina Banie zaoferowała poszkodowanym tymczasowe lokum na plebanii w Swobnicy. Oni jednak woleli zostać u rodziny.

– Otrzymaliśmy doraźne wsparcie z Ośrodka Pomocy Społecznej w Baniach. Wiem, że spontanicznie organizowane są dla nas różne zbiórki. W pomoc zaangażował się także mój pracodawca, firma Zalando. Mieszkańcy Babinka chcą zorganizować festyn ze zbiórką na naszą rzecz 23 czerwca, deklaracje pomocy składają też inni. To był mały jednorodzinny dom. Składał się z kuchni i dwóch pokoi. Tuż po wojnie zamieszkali w nim moi dziadkowie. To już jednak historia… – dodała M. Woźniakowska.

Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, że gmina Banie chce przeznaczyć poszkodowanej rodzinie mieszkanie komunalne. Zanim jednak pokrzywdzeni otrzymają klucze do tego lokalu, konieczny jest jego remont. Potrwa co najmniej miesiąc.

Trwa zbiórka pieniędzy na stronie internetowej pomagam.pl. Wsparcie finansowe można także przekazywać na konto podane na stronie gminy Banie. ©℗

Roman K. CIEPLIŃSKI

Komentarze

A, A, A...
Piorun-ochron ten domek mial i ciekawe czy by i to pomoglo... gdzie o Ubezpieczeniu domku juz nie wspomne ???
2019-06-23 01:13:07

Dodaj komentarz

logo hejt stop
Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
19
na godz. 06:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Filmy

Iluminacje Szczecin 2020

Nekrologi

Sonda

Czy zaszczepisz się przeciwko koronawirusowi, gdy będzie taka możliwość?

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie