Niedziela 17 października 2021r. 
REKLAMA

Jak Kwiatkowski z SB współpracował

Data publikacji: 2017-01-14 08:31
Ostatnia aktualizacja: 2019-07-09 11:26
Jak Kwiatkowski z SB współpracował
 

Kilka tygodni temu upubliczniony został fakt współpracy dziennikarza „Kuriera Szczecińskiego” Mirosława Kwiatkowskiego ze Służbą Bezpieczeństwa pod koniec lat osiemdziesiątych. Wywołało to spore poruszenie, szczególnie wśród adwersarzy redaktora M. Kwiatkowskiego, którym przez lata pracy w gazecie nie szczędził krytyki. Łącznie z tezą, że także w latach dziewięćdziesiątych działał nadal na zlecenie dawnych esbeckich mocodawców.

Warto się więc przyjrzeć materiałom, które znajdują się w szczecińskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej, by móc wnikliwiej ocenić historię współpracy dziennikarza z SB. Trzeba dodać, że sam M. Kwiatkowski trochę inaczej widział swoją współpracę z SB, niż to wynika z papierów znajdujących się w IPN. Jak twierdzi, był przekonany, że powodem, dla którego SB się nim zainteresowała, był incydent związany z jego działalnością spikera na stadionie Pogoni. Z akt jednak wynika, że rozpracowywanie M. Kwiatkowskiego jako kandydata na TW trwało już wcześniej.

Esbek typuje kandydata

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych szczecińscy dziennikarze mieli wytypowanego swojego esbeckiego opiekuna. Był nim kapitan SB Lech Boczkowski. To właśnie on 2 grudnia 1986 roku sporządził do przełożonych wniosek o zgodę na rozpracowanie kandydata na tajnego współpracownika. We wniosku czytamy: „Kandydat przewidziany jest do zatrudnienia w SZ.W.P (Szczecińskie Wydawnictwo Prasowe – od autora) w charakterze dziennikarza. Aktualnie jest stałym współpracownikiem Red. «Kuriera Szczecińskiego». Będzie wykorzystany do operacyjnego rozpoznania tego środowiska. Ponadto posiada rozliczne kontakty w środowisku sportowym”. Dalej kapitan Boczkowski informuje przełożonego, że rozpracuje kandydata na TW poprzez pobranie informacji z akt osobowych, rozpoznanie w miejscu pracy i zamieszkania oraz „osobiste zetknięcie z kandydatem (…)”. Wniosek zostaje pozytywnie rozpatrzony przez naczelnika Henryka Lewandowskiego i kapitan SB rozpoczyna swoją akcję. Przygotowuje kwestionariusz, w którego części pierwszej (personalia) stwierdza m.in., że kandydat jest elokwentny, papierosów nie pali, a alkohol pije okolicznościowo (to w punkcie walory osobiste i cechy ujemne). W kolejnym punkcie, czyli ocenie osobistego zetknięcia się z kandydatem do pozyskania, esbek Boczkowski stwierdza: „jest osobą inteligentną. W rozmowie taktowny (…) i prawdomówny. (…) Pozytywnie ustosunkowany do naszej służby (…), właściwie ocenia jej znaczenie i rolę w naszym społeczeństwie i funkcjonowaniu państwa”. Druga część kwestionariusza nosi tytuł Uzasadnienie Pozyskania do Współpracy. W niej czytamy m.in.: „kandydat zostanie pozyskany na zasadzie dobrowolności obywatelskiej, współodpowiedzialności za ład i porządek” oraz „kandydat zostanie pozyskany na bazie wyrobionego przekonania o konieczności ujawniania wszelkich nieprawidłowości w życiu sportowym (…)”.

Kwiatkowski podpisuje kwity

Trzecia część esbeckiego kwestionariusza jest zatytułowana Rezultat Pozyskania. Kapitan L. Boczkowski sporządził go 10 grudnia 1987 roku. Wynika więc z tego, że cały rok zajęło mu zarzucanie sieci na red. M. Kwiatkowskiego. W dokumencie czytamy, że esbek przeprowadził rozmowę werbunkową właśnie 10 grudnia w hotelu Neptun (SB miało w nim swój specjalny pokój z całym wyposażeniem nagrywania – od autora), w wyniku której kandydat wyraził „chęć współpracy”. Dalej czytamy: „pozyskania dokonano zgodnie z przyjętym planem opracowania. Dotychczasowe rozmowy potwierdziły celowość pozyskania (…)”. W kolejnym punkcie L. Boczkowski pisze, że „w trakcie spotkania – rozmowy werbunkowej kandydat przekazał informacje na piśmie dotyczące nie etycznego zachowania się niektórych dziennikarzy” (być może to był właśnie ten wątek stadionowy…). W tym miejscu dygresja. Red. Kwiatkowski potwierdza, że rozmawiał z L. Boczkowskim, ale w szkole, gdzie wówczas pracował jako nauczyciel a nie w Neptunie. Dalej esbek notuje: „Współpraca została oparta na zasadzie dobrowolności – zawarta na piśmie. Informacje pisemne podpisywał będzie ps. «Games». Znowu dygresja – pseudonim potwierdza raczej wersję M. Kwiatkowskiego o spotkaniu w szkole. Do pracy przychodził on bowiem w dresie adidasa z napisem „Spirit is games”. Ot i stąd się wziął ten dosyć absurdalny pseudonim. Ostatnie zdanie L. Boczkowskiego w tej części kwestionariusza brzmi: „Kwestię ewentualnego wynagrodzenia za przekazywane informacje nie poruszano.”

Kapitan się zniechęcił

Czwarta część esbeckiego kwestionariusza zatytułowana jest Postanowienie o Okresowym Zawieszeniu, Przekazaniu lub Rozwiązaniu Współpracy. Nie ma tu wpisanej daty, ale z załączonych dalej notatek służbowych kapitana Boczkowskiego wynika, że było to w maju 1989 r. W tej części esbek jako powód rozwiązania współpracy z TW Games podaje, że „(…) nie został przyjęty na pełen etat dziennikarski w «Kurierze», brak widocznego wsparcia z naszej strony wpłynęło hamująco na współpracę i ustanie spotkań”. Wniosek – „współpracę z tw ps. Games rozwiązać”. Nieco więcej światła na taką decyzję rzuca notatka służbowa znajdująca się w dalszej części akt IPN. Została ona sporządzona 23 maja 1989 r. i dotyczyła spotkania z TW Games. L. Boczkowski zanotował: „Nadmienił, że dopóki SB i MO będą podporządkowane KW PZPR to żadnej poważniejszej sprawy tak w sporcie jak i gdzie indziej nie da się zrealizować. Dlatego też on specjalnie nie widzi możliwości dalszej współpracy z SB. Jako przykład pełnego skorumpowania pracowników KW PZPR podał on, że pod koniec 1988 roku T. (…) zakupił na koszt ZW TKKF rowery składaki, które następnie sprezentowano pracownikom KW PZPR w Szczecinie”. Po tym stwierdzeniu esbek zanotował swoje wnioski: „nie widzę możliwości współpracy z TW «Games», kontakt z nim nastręczał by mi szereg trudności. Jest on zniechęcony do współpracy”.

Z odręcznych notatek kapitana Boczkowskiego wynika, że spotkał się on z M. Kwiatkowskim dwa razy – na rozpoczęcie i zakończenie współpracy. Całość esbeckich akt dotyczących M. Kwiatkowskiego liczy 30 stron. Wszystko, poza zobowiązaniem do współpracy, spisane jest ręką kapitana Boczkowskiego. Nie ma żadnych sprawozdań i donosów pisanych przez M. Kwiatkowskiego oraz żadnych potwierdzeń brania pieniędzy. W esbeckim wykazie osób, które zapoznały się z materiałami TW „Games”, widnieje jedna osoba – kapitan L. Boczkowski. Ostatnia dygresja. Jak twierdzi M. Kwiatkowski – L. Boczkowski odwiedził go kilka lat temu w redakcji i zażądał, aby przestał źle pisać o jego żonie w związku z jakąś aferą mieszkaniową. Wizyta skończyła się awanturą.

* * *

Redaktor M. Kwiatkowski nie robił tajemnicy ze swoich kontaktów z SB. Nie zmienia to w żaden sposób faktu, że samo podjęcie rozmów z esbekiem było głupotą i naiwnością. Ta historia – zarówno podpisanie współpracy, jak i dzisiejsze tego konsekwencje – jest najlepszym przykładem na to, że pojęcie prawdy jest bardzo względne. W tym przypadku mamy do czynienia z prawdą według M. Kwiatkowskiego, prawdą esbeka i prawdą tych, którzy dzisiaj na ten temat zabierają głos. Pewne jest jedno – wspólnego mianownika dla tych prawd nie znajdziemy.

Tomasz KOWALCZYK

Poniżej publikujemy całość materiałów, które na ten temat otrzymaliśmy z Instytutu Pamięci Narodowej.

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Przychodzi Baba do lekarza
2018-02-19 12:40:07
Tajniak uczepił się jak rzep psiego ogona do upatrzonej ofiary. Młody dziennikarz został omamiony obietnicą pomocy w uzyskaniu stałej pracy na etacie. Z ciekawości i/lub ze strachu podjął rozmowy z tajną WŁADZĄ! Władza nie wywiązała się z obietnicy i chciała się wykpić jakimś szmatławym groszem w zamian za niewolnicze donosicielstwo pod pseudonimem TW. Niedoszły TW poczuł się oszukany i złapany w pułapkę. Zamiast stałej pracy na etacie proponuje mu się rolę szmalcownika. Słusznie odmawia przyjmowania doraźnych pieniędzy. Wymiana byłaby bowiem nieekwiwalentna. Słusznie unika współpracy na szkodę opozycji i kolegów z pracy. Pozostaje mu na odczepnego pisać paszkwile na PZPR. Widać z tego, że dosłownie każdy mógł być "wytypowany" albo "nominowany". Na tym polegała totalna inwigilacja, że jednostkowy obywatel nic nie znaczył, a władza mogła wszystko.
@Ewa
2017-01-17 20:28:26
Nie udawaj, że PZPR był taki cudny, że nie można było na niego złego słowa powiedzieć. Bez przesady. Ile Ty masz lat? Kwiatkowski próbował te nieprawidłowości pokazać SB-kowi. A Piotrowicz w tym casie gnębił opozycję.
Ewa
2017-01-17 10:45:57
Cudnie !!! Jak to z donosiciela zrobić bohatera! Gratuluje obrońcom TW Gamesa.
Ech
2017-01-16 21:53:54
Dożyliśmy czasów, gdy „Gazeta Polska” zamiast zdemaskować prokuratora Piotrowicza i zapytać, jak to się stało, że prokurator gnębiący opozycjonistów dziś bryluje w Sejmie z ramienia PiS-u, pozwala, by nieświadomy dziennikarz opisywał jakiegoś szczecińskiego dziennikarza, który opozycji nic nie zrobił, a jedynie PZPR skrytykował. Bardzo trudno to zrozumieć.
@Tomasz
2017-01-16 21:30:58
Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. To samo można odnieść do różnych innych dziedzin życia. I co, każdego co coś źle kiedyś zrobił piętnować? Tzn. wszystkich ludzi? I co to da? Czemu ma służyć? Jesteś pewien, że ci młodzi, którzy aktywnie działali w NZS byli święci? Podpisać podpisał, na opozycję złego słowa nie powiedział (tylko to można tu wyczytać), tylko PZPR krytykował. I kto ma to mu za złe? Np. pan Balazs, członek PZPR. No przestańcie udawać, że PZPR była taka fajna. Skoro chwalisz Tomaszu tych młodych z NZS-u, a nie tych z ZSMP, to znaczy, że nie możesz tak myśleć! Od opozycji ówczesnej medal Kwiatkowski powinien dostać za to, że nikogo nie podkablował, a jedynie władzy się przyjrzał krytycznie.
Tomasz
2017-01-16 19:51:29
Można na wiele sposobów tłumaczyć postępowanie Kwiatkowskiego, niewiedza, nie mądrość itd ale co w takim razie z wieloma innymi duzo młodszymi od niego którzy w tym czasie niczego nie podpisywali a wręcz aktywnie działali w NZS czy WiP? Ilu takich jak Kwiatkowski - dzisiejszych "Katonów" w różnych redakcjach i niestety też w Kurierze, jeszcze działa, pisze, poucza, piętnuje innych - ilu? Charakter człowieka kształtuje się w młodości - czym skorupka za młodu - i niestety nic tego nie zmieni.
w11
2017-01-15 22:09:07
teraz się rozjaśniło, dlaczego tw Games nazywał IPN "instytutem psychiatrii i neurologii"...
XYZ
2017-01-15 14:14:08
Nie rozumiem, dlaczego dzisiejsi prawicowcy (?) uważają, że dziennikarz, który za komuny doniósł SB, że w PZPR jest korupcja, zasługuje na napiętnowanie? Opozycji nie szkodził, miał uwagi jedynie do partii, która była u władzy. Uważacie, że wszystko co robił PZPR było takie wspaniałe? Bez przesady. Była tam korupcja i wiele innych nieprawidłowości. I bardzo dobrze, że Kwiatkowski o tym szczerze SB-kowi powiedział.
Chcichot historii
2017-01-15 08:57:43
Gdyby ten Tomasz Duklanowski nie był początkującym dziennikarzem, to by sprawdził w IPN-ie te akta. Ewidentnie ktoś go wpuścił w maliny. Kazał opisać dziennikarza z prowincji, który podpisał zobowiązanie i.... napiętnował korupcję w PZPR. Pytanie kto zrobił panu Duklanowskiemu takie świństwo? Na pewno był to ktoś komu bardzo ufał, skoro postanowił niczego nie sprawdzać.
PO 1989... wiele Tajnych materialow... przemielono na papier toaletowy,
2017-01-15 01:49:37
A "ewentualnie" ile to innych materialow... w/w Pana, zniszczono PO 1989-ym rowniez i w Papierni Skolwin...??
Ajanatotak
2017-01-15 00:08:34
Dobre jest to, że gazeta broni swojego dziennikarza. Niedobre jest to, że MK podpisał zobowiązanie do współpracy. Tu nie chodzi o pieniądze to chodzi o charakter, bowiem to, że ktoś podpisał dobrowolnie deklarację współpracy świadczy o tym, że można go kupić (choćby za obietnicę etatu w gazecie) i to jest najważniejsze. Jeśli kogoś zwerbowała SB za tak marną przecież cenę (obietnica etatu) w przypadku człowieka, który przecież miał pracę miał z czego żyć, ale chciał żyć lepiej....donosząc służbom. Tylko tyle i aż tyle. Games to jedno, ale był jeszcze Filip- tez dziennikarz Kuriera i uwaga: prosze sprawdzić współpracownika o pseudonimie Nadzieja - tez ma sporo wspólnego z Kurierem.
ad vocem
2017-01-14 23:45:46
Do: Chichot historii. Pan Tomasz Duklanowski nie jest początkującym dziennikarzem. Poza tym jego poglądy są niezmienne od wielu lat, czego nie można powiedzieć o wielu ludziach mediów.
mgr
2017-01-14 23:38:24
A co z donosicielami, aktywistami PZPR na uczelniach jest ich tam wielu. Nadal są uważani za tzw. autorytety.
Chichot historii
2017-01-14 23:15:47
Czy to nie zabawne, że w „Gazecie Polskiej” jakiś początkujący dziennikarz wyciąga Kwiatkowskiemu, że za komuny złożył jeden podpis i doniósł Służbie Bezpieczeństwa, że jest korupcja w PZPR??? To taki straszny grzech? (nie było tam korupcji?) Czym zatem jest przypadek Piotrowicza, który składał podpisy na opozycję, a nie na PZPR i teraz siedzi w Sejmie z nadania PiS-u? To jak Kwiatkowski wskazywał na nieprawidłowości w PZPR znaczy, że jest zły, a jak Piotrowicz oskarżał działaczy opozycyjnych (i też podpisy składał, choć się ich wypierał w nowych czasach), to znaczy, że był dobry? Tak? A dlaczego?
kibic
2017-01-14 22:36:00
wszystko jasne tylko jakie poniesie konsekwencje?! ... prawdopodobnie jak każdy z tych TW żadne.po co ten news?
do @ Podpadł komuchom:-)
2017-01-14 22:04:35
"Z dokumentów wynika, że jedyna rzecz jaką powiedział to... PODPISAŁ zgodę na współpracę. W tym roku (podpisu)to nawet przedszkolaki "szczali na wadze" - nie bali się milicji i SB-eków. Przed 80-tym to bym zrozumiał; SB-ckie "listy poskrapcyjne", kazamaty na Małopolskiej itp., ale w końcówce 80-tych "prawdziwego" Polaka zmusić do PODPISANIA?
J
2017-01-14 19:53:16
A kogo normalnego obchodzi, co robił Kwiatkowski czy ktokolwiek inny tyle lat temu?! Jest dobrym dziennikarzem, którego chętnie czytam i tyle!
Miś na Miarę
2017-01-14 18:25:09
Wyżywanie się na jednym redaktorze nie sprawi, że zapomni czytelnik o pozostałych. Tych kapusiów w stanie spoczynku, tych działaczy, tych malowanych aktywistów czujnych i groźnych macie tam jeszcze sporo. I nie zmieni tego fakt, że dzisiaj równie gorliwie ganiają do Katedry po wytyczne jak wówczas do sąsiedniego PZPR. Robicie ten lincz żeby się ukryć? Nic z tego. Wystarczy poczytać stare roczniki a zwłaszcza fajne teksty ze stanu wojennego dzisiejszych "wrażliwców". W końcu Książnica otwarta codziennie... Każdy może poczytać.
hehehe..
2017-01-14 14:49:00
po latach można się nieźle ubawić... Pan Kwiatkowski, jako zapewne młody człowiek był normalnie.. nie mądry skoro rozmawiał z kimś takim jak SB. On wtedy nawet nie wiedział czym to sie może skończyć. Boczkowski zapewne gdzieś usłyszał że MK chce pracować w Kurierze. A to były inne czasy. Wtedy w gazecie nie pracował nikt kogo SB nie znałoby, co nie oznacza że musiał z nimi współpracować. Wtedy "zbliżył się" do MK i krok po kroku doszło do właściwej rozmowy. Natomiast juz trochę "z innej beczki".. LB pozytywnie przeszedł weryfikację (!!!) chyba dlatego że kompletnie nie miał pojęcia o pracy organów ścigania. U sierżanta był "sekretarką", czyli pisał na maszynie w trakcie przesłuchań. Taka gwiazda policji kryminalnej. Ale jedno trzeba przyznać - niesłychanie grzeczny, miły i ujmujący człowiek... wcale się nie dziwię, że młody człowiek nie wiedząc że to UBek wdawał się z nim w rozmowy.
Anka
2017-01-14 14:45:17
Miś II, to nie wina Kuriera, ani IPN, że nie ma więcej o współpracy. Po prostu tak tylko z SB współpracował, że doniósł, że w PZPR jest korupcja. Przeczytaj sobie, to są wszystkie akta. Najwyraźniej SB-om nie o to chodziło, bo go po tym skreślili. Dlaczego zatem zrobiła się teraz taka afera z tej "współpracy"? Komuś bardzo zależało, żeby dokopać dziennikarzowi i go teraz uciszyć. Warto się przyjrzeć, kto informacje o strasznej współpracy upowszechniał i się nimi ekscytował. Wtedy będzie wiadomo, kto ma coś na sumieniu.
Bezbek-akt.
2017-01-14 14:37:35
Osobiście znam ciekawsze przypadki i to wcale nie pojedyncze. Pozyskiwano do współpracy osoby, które o tym fakcie w ogóle nie wiedziały, nigdy z ubekiem się nie kontaktowały, a brały udział, np. w rozpracowywaniu konkretnych spraw operacyjnych.Ubek brał nagrody oraz pieniądze przeznaczone na opłacenie rzekomego współpracownika. Wszyscy byli zadowoleni: ubek, jego przełożeni, przełożeni przełożonych i TW, który o niczym nie wiedział. Niech redaktorzy takini przypadkami się zajmą. Obiecuję, będzie bardzo ciekawie.
komuch
2017-01-14 14:35:36
Red. Kwiatkowski powinien zmienić pracę.
......
2017-01-14 12:59:44
Prowincjonalny "Ketman".
Niesteta
2017-01-14 12:34:42
Tak czy inaczej Kwiatkowski zobowiązanie do zostania kapusiem podpisał i z nauczycielki w śmierdzącej sali gimnastycznej awansował na nocnikarza (nocnikarz - odmiana dziennikarza).
Miś II
2017-01-14 11:57:14
Jaki jest cel tego artykułu ? Na tytuł treść zupełnie nie odpowiada , wręcz jest bardzo mało jak MK współpracował z SB. W tym tekście jest drugie dno. Kto wie jakie ?
@Esta
2017-01-14 11:53:51
Ty decydujesz, które rzeczy wiadomo, a które nie? Byłeś esbekiem, pamiętasz? Przyjdź zatem z papierami, to na pewno będzie ciekawe. Tu są po prostu akta IPN, ponumerowane strony. Idąc Twoim tokiem myślenia: nie wiadomo, na przykład, czy go jednak czymś nie szantażowano, co ma związek z inną osobą i nie chce jej zaszkodzić ani w to wciągać. Tego też nie wiadomo. Nie obchodzą mnie żadne dywagacje. Masz tu akta. Przeczytaj sobie. Wiadomo, że podpisał, wiadomo, że nie wziął żadnych pieniędzy i wiadomo, że doniósł na PZPR. Może jakiś ówczesny działacz się mści i mu zależy, żeby Kwiatkowskiemu dokopać. Może to Ty? Tego też nie wiadomo.
Antek
2017-01-14 11:44:42
Nie doniósł na nikogo z ówczesnej opozycji, w czasach komuny opisał tylko nieprawidłowości w PZPR. Ewidentnie działał w ten sposób na szkodę opozycji, tak? Na mózg Wam padło?
Esta
2017-01-14 11:16:34
Nie wiadomo czy w IPN są wszystkie dokumenty. Ale wiadomo że Kwiatkowski zobowiazanie do współpracy z SB podpisal dobrowolnie i nalegał na zatrudnienie w Kurierze. Wszystko co pisze moze byc sterowane.
@miki
2017-01-14 10:45:44
Ubeka? Jesteś tą porządną osobą? To idź do sądu. Ostro musiał komuś Kwiatkowski podpaść, że naszczuli na niego jakiegoś niedoświadczonego dziennikarza, który najwyraźniej nie przeczytał tych akt. Miki też najwyraźniej nie czytałeś. Twoim zdaniem nie było w PZPR korupcji? Prawdę Kwiatkowski powiedział, narażając się ówczesnej komunistycznej władzy.
miki
2017-01-14 09:33:23
To dlaczego red. Kwiatkowski o porządnych osobach pisał źle, a o gangsterach dobrze lub wcale? Naczelny Kuriera ośmiesza się, broniąc ubeka.
Podpadł komuchom:-)
2017-01-14 08:58:52
Haha! I dlatego go różne osoby odsądziły od czci i wiary? Z dokumentów wynika, że jedyna rzecz jaką powiedział to... że jest korupcja w PZPR! I po tym napisano, że nie rokuje. :-) To faktycznie straszne.

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500


REKLAMA
Tylko teraz -50% na prenumertę eKuriera. KUP TERAZ