wtorek, 22 sierpnia 2017.
Strona główna > Komentarze redakcyjne > Radośnie celebrują zniewolenie

Radośnie celebrują zniewolenie

Data publikacji: 2015-07-26 19:15

Z pewnym niesmakiem przyjąłem do wiadomości fakt, iż tak radośnie i beztrosko niektórzy, a dotyczy to też mediów i władz Warszawy, świętują 60-lecie PKiN, czyli Pałacu Kultury i Nauki. Pałac, pierwotnie im. Józefa Stalina, „dar narodu radzieckiego" od początku dla dużej części polskiego społeczeństwa był symbolem sowieckiej dominacji, radzieckiej strefy wpływów, by nie powiedzieć zniewolenia, a nawet pogardy dla wcześniejszej, "bardziej naszej Warszawy". To jednak nie koniec znaczeń symbolicznych (swoją drogą zajmowali się już pałacem antropolodzy). Ma ten obiekt jeszcze jedno symboliczne znaczenie - jest też symbolem zdrady. A zdrada - jak wiemy z naszej historii - mocno się wpisała w dramatyczne dzieje naszej ojczyzny w ciągu ostatnich dwóch, a może i trzech stuleci. Do czego zmierzam? Chcąc nie chcąc w głowie średnio inteligentnego Polaka musi się pojawić pytanie, czy jubileusz budynku, który nie licząc swojego czysto praktycznego znaczenia (mieści się tam wiele instytucji, słynna sala kongresowa, basen, muzea, kino, teatr, et cetera) ma przede wszystkim znaczenia symboliczne, które ciągle ranią, powinien być celebrowany tak radośnie?

Budynek ten, pomijając kwestie symboliki, jest też wyrazem agresji. Agresji nie tylko politycznej, ale także estetycznej. Wzorowany na moskiewskich drapaczach chmur, które to z kolei naśladowały - ale na bizantyjski sposób - amerykańskie wieżowce, PKiN ingeruje jako obce, nieprzystające estetycznie i kulturowo ciało w przestrzeń Warszawy. Ten bizantyjski socrealizm obcy jest naszej wyrosłej na gotyku, renesansie, baroku czy klasycyzmie (tak ważnego w Warszawie) - estetyce.
Podobnie jak miliony innych Polaków jeszcze za komuny wielokrotnie wysiadałem na Centralnym i od razu tuż po wyjściu z pociągu przywoływał mnie do porządku duch Józefa Stalina, najważniejszy radziecki ambasador - "ukochany pałac" części obecnych polskich elit.
Nie można lekceważyć symboliki, banalizować historii. Kiedy w 1952 roku zaczęto budować PKiN ciągle ginęli żołnierze wyklęci, wcześniej NKWD podstępnie wywiozła do Moskwy i wymordowała dowództwo AK, na wyzwolonych terenach zabijano niepokornych żołnierzy wyklętych robiąc obławy, w tym słynną augustowską. Walczył między innymi Józef Franczak, ps. Lalek. W 1955 roku, kiedy pałac oddano do użytku, Lalek organizował akcje zbrojne przeciwko władzy ludowej, konfidentom i milicji. Ukrywał się i walczył do października 1963 roku. Niecałe cztery lata później w Sali Kongresowej koncert dali Rolling Stones.

Wiadomo już, że dzisiejsi warszawiacy nie wyburzą PKiN. Myślę, że gdyby nagle zmartwychwstali ci - przedwojenni, zrobiliby to bez wahania. ©℗

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Mistrzostwa Europy w siatkówce coraz bliżej
Splash of Colors
Pożegnaliśmy żaglowce
Poprzedni Następny

Nekrologi

Zofia Biedka

kondolencje

Henryk Piłat