niedziela, 22 października 2017.
Strona główna > Komentarze redakcyjne > Krzyki czarno-białej polityki

Krzyki czarno-białej polityki

Data publikacji: 2016-03-02 20:00

Co tu dużo gadać, pojawiły się koszmary, których nie rozwiewa poranne przebudzenie. Po kawie z rzężącego radyjka wciąż dochodzi koncert ni to ujadania, ni to wycia. Ujadają sejmowi lub pozasejmowi partyjniacy, którzy znaleźli się w opozycji, wyją polityczni przyjaciele ludzi odrywanych od zasiedzianych przez lata stołków, i sami odrywani. Krzyk dochodzi ze spółek państwowych i rolniczych instytucji. Wszyscy to "znakomici fachowcy", więc wara pisowskiemu rządowi, który ma "słabe kadry". Hm..., mając przez lata władzę, pieniądze i media nie dorżnęli watahy?

Ostatnio też, jak melodyjka, powraca lapsus słowny Jarosława Kaczyńskiego, który kilka lat temu z sejmowej mównicy stwierdził: "Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe a czarne jest czarne". Otóż nikt nie spodziewał się (oprócz zapewne prezesa PiS), iż za sprawą „Bolka" okaże się, że z dwoma skrajnymi kolorami monochromatycznymi jest w Polsce tragicznie. Gapię się w ekran i nie wierzę: salonowe autorytety z naiwną zapalczywością lub chłodnym cynizmem (zależnie od ilorazu inteligencji) przekonują, że... czarne jest białe.

Atmosfera chyba raczej zgęstnieje - dochodzi jeszcze wojna totalna Schetyny. Mocne słowa kojarzą się z hekatombą. Z lenistwa wyguglowałem tę wojenkę w Wikipedii i przypomniałem sobie, że taki konflikt prowadzony jest przy "pełnym zaangażowaniu społeczeństwa i pełnym poświęceniu środków gospodarczych, zmierzających do eksterminacji wroga lub uczynienia go niezdolnym do samoobrony". Propagował ją kumpel Hitlera, niejaki Erich Ludendorff. Wojnami totalnymi były III wojna punicka, wojna secesyjna, wojna domowa w Hiszpanii i oczywiście obie światowe. Ale zapewne w "mowie miłości" pana Grzegorza to tylko taka narracja, semantyczna zabawa w celu przywrócenie Polakom... demokracji. A może jednak niebezpieczna wojna, która kosztem niepokojów ma przywrócić PO sens istnienia a Schetynie pomóc przetrwać?

Z tych polskich oparów absurdu wynurza się niekrzykliwa postać pozytywna, którą obserwuje młode pokolenie. To Kornel Morawiecki, fizyk który w młodości napisał doktorat z kwantowej teorii pola. Dziś już starszy pan z piękną kartą opozycjonisty. W III RP przez lata politycznie niedoceniany, na marginesie. Gdy czasem trochę nieporadnie się wypowiada, w słowach odnajdujemy ideały młodości. Wciąż wierzy w pojednanie i nasz kraj. Wierzy, że prawda zwycięży. Chyba marzyciel. 

Komentarze

Jarun
Dla tych cholernych pisiorów nie ma przeciwwagi. Schetyna tłumu nie porwie. Ciągle się brechta, chociaż sromotnie przegrali. "Nie płacz Ewka" najwyżej spłacze się z psiapsiółkami a dwóch pacanów, gładyszów: Kosiniak i Siemoniak, rewolucji nie zrobią. Budka wygląda jakby go dopiero z pierdla wypuścili a alimenciarz z KOD-u swym cynizmem zraża ludzi. Poza tym nikt normalny nie będzie słuchał tego pajaca i niechluja. Kaczor to poważny strateg i żeby harcerz mu się nie pałętał to wysyła go na narty.
2016-03-04 18:46:00
Zet
Kornel M. to może marzyciel, ale bardzo praktyczny. Stworzył wydawnicze imperium, w ktorym SB nie zdołała ulokować żadnych Bolkow. Ma prawo domagać sie od Wałesy prawdy.
2016-03-02 23:13:26
Krzysiek
fajnie - marzyciel ! Każdemu się przyda -choć jeden kumpel marzyciel !Zanim nas obedrą -ze wszystkiego !
2016-03-02 21:23:40

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Marsz różowej wstążki 2017
Lekarze wspierali lekarzy
Krokusowa inauguracja w Różance
Poprzedni Następny

Nekrologi