niedziela, 22 października 2017.
Strona główna > Blogi > Zbigniew Jasina > Niecierpliwi.pl

Niecierpliwi.pl

Wywietleń: 875

Niektórym ludziom zawsze się spieszy. Przy tym zwykle zapewniają, że to nie oni, ale inni, że to świat tak goni. Powtarzają za poetą: „droga pędzi z nami bez wytchnienia”. A przecież droga „stoi” w miejscu, często tym samym od czasów rzymskich.

Oczywiście zauważyłem, że od czasów rzymskich to i owo stało się szybsze: mamy samoloty, internet, telefony komórkowe i mnóstwo zbędnych gadżetów. Dzisiaj pewnie dlatego jeszcze łatwiej o złudzenie, że „droga pędzi”, chociaż to pędzą nasze niecierpliwe dziecinne oczekiwania. Dorosły wie, przynajmniej niegdyś wiedział, że jak posadzi drzewo, to muszą minąć lata, nim wyrośnie, jak posieje jesienią zboże (ozime), to zbierze je dopiero latem. Dziecko staje przed wystawą i tupie: chcę mieć tego snickersa już, już, zaraz!
* * *
Duże dziecko też tupie, albo podskakuje, albo wymachuje transparentami: chcę mieć innego prezydenta, innego premiera, innych posłów. Już, zaraz! Nie interesuje go, że wybory były parę tygodni czy parę miesięcy temu. Ma być tak jak było, już, nie za cztery lata. Cztery lata to jakiś kosmos, abstrakcja, której wyobraźnia dużego dziecka nie obejmuje. Rozzłoszczone wykrzyczy, że nie chce takiego kraju, bo „ten kraj” to nienormalność. Ono nie chce być pokazywane palcem w Europie jako… niegrzeczne dziecko.
Władza to dla dużego dziecka zabawki: sekretarki, limuzyny, borowcy, których można wysłać po pizzę. Fajne są też wycieczki (delegacje) do egzotycznych krajów oraz pula podarków dla rodziny, na przykład posad w radach nadzorczych… Duże dziecko, jeśli pracuje w mediach, wciąż nakręca atmosferę nerwowego oczekiwania: za chwilę będą dymisje, rekonstrukcja rządu przesądzona, ten minister już się pakuje, nawet pani premier… itd. Ponieważ rzeczywistość nigdy nie nadąża za tymi niecierpliwymi oczekiwaniami, dochodzą pretensje: ten najgorszy „według sondaży” minister „ciągle” pracuje, gdzie te zmiany, ile można czekać? Bardziej niecierpliwi (albo bardziej cyniczni) podgrzewają: odwołajmy wszystkich! Jak? Nieważne – w Sejmie albo na ulicy.
Co gorsza, nawet politycy u władzy, nawet ci wyglądający na dorosłych, dają się czasem wciągać w tę infantylną zabawę. Jakby rządzenie to był jakiś „Taniec z gwiazdami” czy inny konkurs popularności.
* * *
Jak widać, przyjąłem tu dość jasną definicję dziecka: to taka istota, która ma dziecinny stosunek do czasu. Argument wieku, gdyby ktoś chciał go użyć, odrzucam jako nieistotny, a nawet to, że delikwent ma własne dzieci, a nawet – że płaci na nie alimenty. Wiek to kryterium mylące, szczególnie ostatnio, gdy ulicami miast snują się przedziwne orszaki dzieci łysiejących i siwowłosych. Zresztą argumentów dużych dzieci nie warto słuchać z zasady. Dlaczego? Bo mataczą i sam diabeł nie dotrze do prawdziwych motywacji.
To małe dzieci są szczere i mówią, jak jest (jak Max Kolonko): chcę Kena, bo go lubię, nie chcę, bo już nie lubię, znudziłem się. Duże dziecko kręci, dorabia ładne ideologie o nowoczesności i rozwoju gospodarczym. Nigdy nie przyzna, że po prostu nie umie przyjąć porażki i brak mu cierpliwości. Także w kwestii czasu będzie mataczyć, wykorzystując posłyszane gdzieś nazwisko Einsteina. Powie: „kadencja to rzecz względna, raz trwa cztery lata, innym razem mniej”. Bo wierzy, że czas można wyginać na wszystkie strony, według widzimisię.
Mam nadzieję (czas na optymistyczną puentę), że w sumie jednak po trochu doroślejemy. Z wyborów na wybory.

Zbigniew JASINA

Komentarze

jal
O tym że w każdym z nas siedzi mały Januszek czy Zbysiu wiemy od dawna... a nawet mówi się że należy ten stan zostawić jak najdłużej - pielęgnować. Świadectwo dojrzałości zupełnie jej nie gwarantuje,wiem po sobie i więc nadal dbam o swoje dojrzewanie... Pozdrawiam ciepło :) pd - j
2016-10-01 08:11:24
Quistorp
To bardzo trafna uwaga W. Sz. Pana Redaktora. I bardzo ważny temat. Pojęcie , niecierpliwy to psychologiczne tematy. Będę polemizował. 1) Skąd się wziął za punkt odniesienia . akurat czasy rzymskie? Przecież były czasy greckie, egipskie, babiloskie, , Sogdiana ( początki pisma dla kultury europejskiej!), Baktria, i jeszcze inne, łącznnie z epokami, przed lodowcowe i inne. Obrazowo wyjaśniam. Cokolwiek . co wlatuje z próżni kosmicznej w atmosferę ziemską, napotyka opór. I to jaki? . Jeśli zrzucimy odważnik i Kg. z wieży w Pizie, no to sobie spadnie, i nic. Natomiast tenże sam odważnik , jeśli wleci w tę naszą kochaną atmosferę ziemską z kosmosu, to co mamy? A no to co przed kilku laty nad Czelabńskiem. Tenże odważnik zagrzeje się do czerwoności i spali się , a po drodze , jeszcze się pokruszy na mniejsze kawałki. Tak samo w sprawach społecznych, kto nagle wlatuje ze swoimi pomysłami , nawet w rzadka atmosferę , może spodziewać się oporu. I to Jakiego?!! Ho! Ho ! Ho!. To nie wina niegrzecznych dzieci, to wina tatusiów, którzy za szybko chcą zrealizować swój pomysł z ich dorastaniem.
2016-09-30 17:57:44

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu