piątek, 15 grudnia 2017.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Na polską nutę

Na polską nutę

Wywietleń: 733

Sprytnie reanimowany festiwal Polskiej Piosenki w Opolu – już sam fakt zaistnienia – jakiś sukces władzy nad coraz rozpaczliwiej atakującą wszelkie próby zmian totalną opozycją. Tak się składa, że Opole – wybrane w latach PRL na stolicę polskiej piosenki jako przedwojenna ostoja polskości na Śląsku, dziś – w wolnej Polsce – stanowi centrum mniejszości niemieckiej i co gorsza kolebkę Ruchu Autonomii Śląska.

To krzepiące, że organizatorzy festiwalu z TVP na czele nie ugięli się przed prowokacjami sprzedajnego światka estradowych artystów i Opole – choć dopiero pod koniec lata – zaśpiewało na swojską nutę. Wystąpił tam Jan Pietrzak, autor szczególnej pieśni – klimatem dorównującej „Rocie” – „Żeby Polska był Polską”.

Za młodu, gdy fascynował mnie rock and roll, nie byłem fanem polskiej piosenki, po latach odkrywam jej uroki. Piosenka to niby zwiewny, a jakże istotny nośnik narodowej kultury. Polska nuta właśnie w Opolu!

I oto w ferworze politycznej kłótni pojawia się temat reparacji za niemiecką agresję. Byłoby lepiej, gdyby motyw zadośćuczynienia za najazd, masowe ludobójstwo, totalne zniszczenie kraju trafił na klimat spokojnych relacji polsko-niemieckich. Zaistniał jednak w atmosferze sporu, jako odpowiedź na aroganckie pouczanie polskiego rządu, akurat przez zdominowaną przez Niemcy centralę Unii Europejskiej.

Przypomnę, że 13 lat wcześniej – w odpowiedzi na poparcie przez parlament RFN roszczeń niemieckich „wypędzonych”, prezydent Warszawy Lech Kaczyński przedstawił ogrom strat, jakie poniosła stolica Polski w latach II wojny światowej. Jego apel jednogłośnie poparł Sejm! Rząd premiera Belki odciął się jednak od tej aklamacji…

Kilka lat temu zagrożona bankructwem Grecja, odpowiadając na wyniosłe pouczenia Berlina i Brukseli, wystąpiła wobec Niemiec z żądaniem reparacji za wojenne zniszczenia. Efekt – rozmowy w tej sprawie trwają. Jest tragicznym paradoksem, że Polska to dziś jedyne z dotkniętych wojną państw Europy, które dotąd reparacji nie dostało, choć jako pierwsze było zaatakowane przez III Rzeszę. Nie ma więc na co czekać.

Pisowskie rządy nie wszystkim muszą się podobać, np. bezsensowne pośmiertne awansowanie jednych i degradowanie innych, „dekomunizacja” przestrzeni publicznej poprzez zmianę utrwalonych nazw. Sprzeciw budzi zwłaszcza usuwanie na odzyskanych po stuleciach ziemiach zachodnich pomników tych*, którzy je ofiarą własnej krwi dla Polski zdobywali. Ten sprzeciw głęboko i mądrze uzasadnia najtwardszy z antykomunistów Kornel Morawiecki.

To wszystko jednak sprawy drugoplanowe, wobec podjętych przez rząd działań pozytywnych – strategicznych projektów służących państwu. Kolejnym z nich powinien stać się program uzyskania od Niemiec reparacji za ludobójstwo i ogromne zniszczenia dokonane przez III Rzeszę.

I w tym miejscu każda normalna opozycja – polska oczywiście – powinna nie tylko rządowi przyklasnąć, ale przedstawić własne skuteczne środki osiągnięcia celu. Ta jednak nie przypadkiem zwie się „totalną”, więc atakuje rządzących za „psucie dobrych stosunków z Niemcami”.

Janusz ŁAWRYNOWICZ

*w wielosettysięcznym froncie osaczającym Berlin od wschodu walczyło 200 tys. Polaków (I i II Armia WP

Komentarze

n
Nie trzeba pisać żadnego wniosku o reparacje. Wystarczy pokazać zdjęcie powojennej Warszawy z lotu ptaka lub puścić film Muzeum Powstania Warszawskiego - "Miasto ruin". Nie został kamień na kamieniu, totalna pustynia gruzu. Brak słów.
2017-09-27 08:46:50

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu