poniedziałek, 23 października 2017.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Daj chłopu piłę…

Daj chłopu piłę…

Wywietleń: 147

Pod szyldem „dobrej zmiany” dzieją się rzeczy różne, nie zawsze przemyślane. Do niedawna jeszcze przepisy dotyczące ochrony zieleni, a więc także zasady wycinki drzew i krzewów, regulowały urzędy marszałkowskie. Wedle najnowszej propozycji rządu będą je mogły samodzielnie kształtować na swym terenie rady gmin. Z jednej strony gminy najlepiej znają miejscowe potrzeby, z drugiej – zabiegając o inwestorów, łatwo rezygnują z walorów krajobrazowych. Krótko mówiąc – dają chłopu piłę…

Szczecin wciąż jeszcze cieszy się w kraju renomą miasta-parku. Znany z gospodarności i energii prezydent Jan Stopyra, który odważnie unowocześniał XIX-wieczne śródmieście, miał sentyment do szczecińskiej zieleni. Przykład? Potrafił zredukować zakres już rozpoczętej modernizacji al. Wojska Polskiego na apel przyjaciół drzew.

Otóż tego serca lub choćby iskry sympatii dla specyfiki Szczecina brak obecnemu pokoleniu miejskich urzędników, z panią konserwator zabytków włącznie. Właśnie po owocach ich poznajemy…

Niedawno na wniosek spółki handlowców z „Manhattanu” – by zrobić miejsce dla namiotów! – wycięto w Niecce Niebuszewskiej dorodne drzewa, społecznie posadzone przez mieszkańców kilkadziesiąt lat temu.

Pod piłami padają okazałe drzewa, ustępując miejsca rachitycznym sadzonkom, ktorych pies z kulawą nogą nie podlewa. Tej wiosny wręcz zgrozę miłośników zieleni wywołał projekt renowacji przedogródków kamienic przy al. Papieża Jana Pawła II (starej poczciwej al. Jedności Narodowej). Niestety, za zgodą samorządu mieszkańców i wspólnot brutalnie usunięto już wtopione w krajobraz stare drzewa i krzewy, by zasadzić równo jak pod sznurek nowe magnolie.

Nie wierzę, że tchnący kiczem projekt przypada do gustu większości szczecinian. Starym „szczeciniakom” na pewno się nie podoba. Tych jednak nikt o zdanie nie pyta. Rok temu mało brakowało, by rozbudowa hotelu wdarła się w historyczny zakątek parku Żeromskiego. Zabytkowy pejzaż uratowało weto ówczesnego ministra kultury (PO!).

Czy zatrudnieni w magistracie architekci nie wiedzą, że drzewa w mieście są integralnym elementem zabytkowej tkanki, że po latach stały się częścią historycznego pejzażu? Czy nie uczyli ich o tym profesorowie generacji Stanisława Latoura? Widać spali na wykładach, bo gdyby przynajmniej wagarowali na łonie natury, mieliby wówczas szansę pokochać zielony Szczecin – miasto splecione z Puszczą Wkrzańską.

Minister Szyszko, który dużo wie o lasach, puszczach i łowiectwie, chyba nie za dobrze zna mentalność mieszkańców polskich wsi i małych miast. Ten styl myślenia upowszechnił się niestety w Szczecinie. Gdy rady gmin dostaną w swe ręce większe uprawnienia w zakresie cięcia i rąbania, rodzimy pejzaż upodobni sią do wielu współczesnych, ogołoconych z drzew cmentarzy.*

* Drzewa wiosną pylą, rozsiewają woń kwiecia, a sypią liśćmi jesienią. Straszny kłopot dla wciąż licznych entuzjastów betonu…

Komentarze

TZ.
Bardzo trafnie! Nic, dodać, nic ująć. Chyba tylko tyle, że to, co się dzieje w Szczecinie z zielenią i pejzażem miejskim od kilkunastu lat, to katastrofa.
2016-09-20 12:12:28
Brawo
Pierwszy tekst Janusza Ławrynowicdza z którym zgadzam się w 100%
2016-09-20 11:19:59

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu