sobota, 21 kwietnia 2018.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Rybka różowego grabarza

Rybka różowego grabarza

Wywietleń: 889

Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepis Kodeksu wykroczeń, na którego podstawie sądy uznały winę pracownika łódzkiej drukarni w związku z jego odmową druku plakatu fundacji LGBT. Innymi słowy TK zbada teraz, czy można w naszym kraju karać za odmowę jakiejś usługi ze względu na światopogląd.

Żeby było weselej, Zbigniew Ziobro postanowił w tej kwestii powołać się na wolność sumienia, którą – jego zdaniem – kara dla drukarza narusza.

O, wolności! Jakaż wolna będziesz wreszcie dzięki Prokuratorowi Generalnemu. Ja od razu uwalniam. Wyobraźnię…

***

Tak, pięknie będzie!

Kelner nie poda zupy gościowi o zbyt miękkich – jego zdaniem – ruchach, bo pedałów nie obsługuje, a inny nie przyjmie zamówienia na schabowy, bo sam jest wegetarianinem. Kierowca autobusu nie wpuści do swego pojazdu „brudasa”. W hotelu nie wynajmą pokoju parze, której nie wiąże akt ślubu. Pani w kiosku nie sprzeda „Playboya” żonatemu, a miesięcznika „Koń Polski” Arabowi. Prawicowy fryzjer nie ostrzyże rudego, bo czerwony. A w kasie postępowego teatru nie dadzą biletu słuchaczce Radia Maryja.

***

Że to argumenty nieuczciwe, bo groteskowe i przesadne? Bynajmniej. To tylko zastosowanie tzw. logicznego dowodu zgodnie ze starą rzymską zasadą reductio ad absurdum. Czyli wykazanie fałszu jakiejś tezy poprzez sprowadzenie jej do absurdu właśnie.

A że w naszej rzeczywistości absurd zaczyna żyć na prawach tego co zgodne z naturą, niebezpieczeństwo, że nastąpi w tej mierze zupełne odwrócenie pojęć, już puka do drzwi.

***

Jak to w swoim czasie – na trybunie sejmowej – proroczo przejęzyczył się Prezes? „Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne”. Otóż to.

Sędzia Julia Przyłębska została właśnie Człowiekiem Wolności 2017. Tytuł ten przyznał jej tygodnik „Sieci Prawdy”.

Jakie sieci, taki połów.

A od czego jest złota rybka? Od spełniania życzeń.

***

Może się więc spodziewać, że żyjący w prawdzie Człowiek Wolności 2017 przychyli się do sugestii Prokuratora Generalnego i generalnie skaże nas na wolność sumienia à la Ziobro. Dzięki czemu drukarz zgodnie z sumieniem i prawem nie będzie drukował plakatów gejom i lesbijkom, premier – niewygodnych wyroków Trybunału, właściciel sklepu wyprosi za drzwi panią redaktor Ogórek, a Żydów i psów (nierasowych!) nie wpuści się do parku…

Niektóre z tych – i tych wyżej przytoczonych – przykładów już zresztą stały się faktem. No to teraz fakt stanie się prawem. Dalej już jakoś samo pójdzie. Trochę jakby na lewo.

***

„Tydzień temu skończył się w Polsce komunizm” – powiedział w PR 1 minister Mariusz Błaszczak, odnosząc się symbolicznie do słów Joanny Szczepkowskiej, która  w 1989 roku ogłosiła w TVP, że wybory 4 czerwca zakończyły erę komunizmu w Polsce.

Minister Błaszczak jako symbolista nie przypadł jednak do gustu znanej aktorce, która w zamieszczanych w sieci komentarzach nazwała go „idealnym typem komunistycznego aparatczyka”, co ściąga od innych „bez zrozumienia”. A że jest – jak już napisała wcześniej – „przybocznym grabarzem demokracji, który własnego zdania sklecić nie umie”, to nie wie, że „aby takie zdanie [jak jej formuła o upadku komunizmu – przyp. ADL] wybrzmiało i miało sens, trzeba je mówić z pozycji ryzyka, a nie ze stołka w rządzie”.

No dobrze, dobrze. Ale przecież nie każdy może sobie pozwolić na to, by mówić z pozycji ryzyka. Dlatego są i tacy, którzy wolą mówić z pozycji Rydzyka.

***

W „Newsweeku” obszerny wywiad z Włodzimierzem Cimoszewiczem (i jego synem, posłem PO), na dalszych stronach – z Aleksandrem Kwaśniewskim (wraz z żoną Jolantą). W „Polityce” duża rozmowa z Markiem Borowskim.

Pod tekstami – w ramkach – biogramy tych polityków. A w nich informacje: były premier, senator, były prezydent, były poseł, były marszałek sejmu…

Rzecz w tym, że owi „byli” byli także kiedyś bardziej byli. O czym w notkach pod wywiadami ani słowa.

***

Tymczasem – z całym i rzeczywistym szacunkiem dla wyżej wymienionych, a także ze zrozumieniem dla redakcji, które w ramki biografii nie chcą wpisywać całych biografii – jest coś bardzo niezręcznego w tym konsekwentnym pomijaniu w ich życiorysach dawniejszych etapów politycznych. A przecież Kwaśniewski, Borowski i Cimoszewicz byli niegdyś prominentnymi działaczami PZPR.

Nie, nie chodzi o to, by im to bez ustanku przypominać i wypominać, ale o to, że jest to przecież ważne dla pełnego obrazu człowieka, a polityka zwłaszcza. Polityka, dla którego taka pamięć faktów powinna być czymś oczywistym.

Sądzę zresztą, że wspomniana trójka – polityków z dorobkiem i autorytetem – nie miałaby nic przeciw takiej pamięci. Co więcej, w wyborze swojej politycznej drogi, w jej zakrętach i zwrotach, ale także w wierności lewej stronie traktu widziałaby właśnie sens swych publicznych wędrówek.

***

Minister środowiska Jan Szyszko otrzyma zbrojne wsparcie w postaci Agencji Bezpieczeństwa Ekologicznego. Funkcjonariusze tej służby – zwanej już zieloną policją – będą bowiem mogli nosić broń palną i używać jej w przypadkach, które uznają za uzasadnione – wobec ludzi i zwierząt. Przez całą dobę będą też mogli wchodzić do zakładów pracy i domów prywatnych.

Jak się domyślają różni nieżyczliwi ministrowi, zielona policja będzie zwalczać przestępców jeszcze groźniejszych niż kornik drukarz. Uważają bowiem, że Agencja Bezpieczeństwa Ekologicznego (ABE) zajmie się głównie… ekologami.

Zgodnie ze starą, jakże dowcipną zasadą. Dotyczącą różnych służb państwowych, w których nazwie ukryty był filuterny żart. Weźmy np. taką Służbę Bezpieczeństwa (SB).

Strasznie śmieszna to była nazwa. Strasznie.

***

Generalnie jednak, bez paniki. Dopóki własnej, uzbrojonej policji nie otrzyma minister kultury. Np. do zwalczania upadku moralności w przybytkach sztuki. Taka formacja mogłaby się zwać różową policją. I funkcjonować pod urzędowym mianem Agencji Bezpieczeństwa Sztuki. ABS to przecież ładny i niewątpliwie z bezpieczeństwem się kojarzący skrót. Ewentualnie mógłby to być także Korpus Bezpieczeństwa Kulturalno-Społecznego. KBKS też brzmi dobrze.

ADL

Komentarze

Jarun
Jakoś bardzo szybko "spadają" artykuły niepochlebne o włodarzach miasta. O Krzystku, co rozdaje nagrody prezesom - za brakoróbstwo (temu funflowi ze spalarni!) i to nie mało - 200 tys. zł, o Geblewiczu wmieszanym w Aferę Melioracyjną, o Gawłowiczu-rozpaczliwie broniącym się od aresztu. W Kurierze cisza, tematy nie istnieją.
2018-01-04 18:04:11
Matejko
Upadek moralności w przybytkach sztuki jest od dawna i ma Pan rację, taki organ przydałby się. Przecież nie może być tak, że "sztuka" polega na skandalu, obrażaniu wszelkich świętości i łamaniu tabu. Sztuka powinna być czystą formą, przejawem wrodzonego talentu. W dzisiejszych czasach sztuki już nie ma, bo naprawdę uzdolnieni nie mają siły przebicia, a środowiska lewackie wręcz przeciwnie.
2018-01-03 13:14:37

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu