wtorek, 17 października 2017.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Lewacka ferma Myszki Miki

Lewacka ferma Myszki Miki

Wywietleń: 557

Premier Beata Szydło włączyła się w wojnę polsko-francuską, odpowiadając na zarzuty prezydenta Francji wobec rządzonej przez PiS Polski, że nie ma on jeszcze „doświadczenia” politycznego.

W ustach pani premier, która kieruje rządem od lat dwóch, a gros życia publicznego przepracowała jako dyrektor ośrodka kultury i burmistrz miasta Brzeszcze, argument to rzeczywiście powalający.

* * *

Polska Fundacja Narodowa wydała 19 milionów zł na billboardową kampanię o konieczności zmian w sądownictwie. Opozycja uznała to za nadużycie ze strony partii rządzącej, mówiąc, że Fundacja wydała publiczne pieniądze na kampanię PiS. A przecież miała je wydawać na propagowanie Polski za granicą i dbanie o jej dobre imię w świecie.

Jakże małostkowe i krótkowzroczne to pretensje!

Bo czyż nie jest propagowaniem Polski – nawet jeśli czyni się to tylko w Polsce – informowanie świata, że nasi sędziowie kradną byle co? Przecież w krajach, o których dobrą opinię kampania zabiega, sędziowie na pewno kradną dużo więcej! Niech się więc o tym dowie świat.

Mówiąc nieco poważniej: kampanię billboardową PiS-u zrealizowano w kolorze szarym. Wygląda na to, że ktoś tu chciał kogoś zrobić na szaro.

I chyba robi dalej.

Bo ledwie napisałem to, co wyżej, a Ryszard Terlecki potwierdził, że Fundacja działa na zamówienie rządu. Który uznał, że w kwestii reformy sądów należy „zrównoważyć histerię” opozycji (no i „ulicy”).

Ładna histeria! Przepraszam, historia.

* * *

Patryk Jaki zapałał oburzeniem przy okazji gwałtu na polskiej turystce w Rimini. Tak wielkim, że opowiedział się za karą śmierci i torturami dla sprawców gwałtu „w miejscach publicznych”. Co ma być – według Jakiego – przejawem „nowej mody”, którą wprowadzają emigranci w Europie.

Nie rozumiem, dlaczego gwałty „w miejscach publicznych” miałyby być bardziej odrażające od tych, które dokonywane są za zamkniętymi drzwiami. Ani też dlaczego te dokonywane dotąd w Polsce na Polkach przez Polaków – i przez Polaków za granicą – nie skłaniały go do takich wyznań.

A przecież – zważywszy na porażające statystyki w tej mierze – moglibyśmy się dzięki nowemu prawu o torturowaniu gwałcicieli stać wyspą wolności jeszcze bardziej niż się nią stajemy.

Potem można by do tego dorzucić odcinanie rąk złodziejom. Niech się Suweren cieszy. Póki ma obie ręce.

* * *

Skądinąd zastanawia zamiłowanie ministra Jakiego do tortur akurat.

Jakoś mniej znane w czasach, gdy wypłynęła sprawa tajnego więzienia CIA w naszym kraju (a stało się to w roku 2012) – więzienia, gdzie stosowano tortury. Wtedy jego formacja i on sam zarzucali władzy, która pozwoliła na torturowanie w Starych Kiejkutach, że jest zła i zakłamana.

No, ale rozumiem, Kiejkuty były stare, a teraz jest „nowa moda”.

* * *

Piotr Gliński, minister kultury, oświadczył, że Lech Wałęsa „to taka znana na świecie Myszka Miki”.

Jakże dowcipnie i dobrotliwie. Ba, wstrzemięźliwie! Przecież mógł dorzucić do kompletu Tuska. Jak wiadomo – Donalda.

Być może jednak nie uczynił tego z rozmysłem. Żeby się komuś nie przypomniało, że w Polsce ktoś zupełnie inny bywa zwany Kaczorem.

* * *

Tytuł z „Gazety Warszawskiej” – organu, który stoi na prawo od wszelkiej prawicy, że o prawie nie wspomnę – „Timmermans to bezczelny lewacki tępak”.

Subtelność od dawna już nie jest najważniejszą cechą rodzimego dziennikarstwa, ale „Warszawska” potrafi zaimponować. Żeby tak w jednym zdaniu złożonym z czterech wyrazów – nie licząc zaimka wskazującego „to” w roli partykuły – zawrzeć aż trzy grube inwektywy!

To (tutaj jako partykuła) naprawdę duża sztuka. Prawie sztuka mięsa. Dokładniej: rzucania mięsem.

* * *

Kariera słowa „lewak” (również w wersji: „lewacki, lewactwo”) jako obelgi przybiera na dynamice. Zanika zaś słowo „lewica” (wraz z samą lewicą zresztą) czy „lewicowy”.

Lewakiem za to może być zwany każdy, kto ma poglądy niezgodne z linią Partii (dziś rządzącej). A za lewackie mogą zostać uznane każde poglądy, które tę linię chciałyby przekreślić.

Temat to wart szerszej analizy socjologiczno-kulturowej. Zwłaszcza w kraju, w którym większość społeczeństwa ma pochodzenie robotniczo-chłopskie, i zawdzięcza awans społeczny m.in. lewicowym nurtom w europejskiej kulturze (wbrew pozorom zachodniej, nie wschodniej).

* * *

Agata Diduszko-Zyglewska z „Krytyki Politycznej” (forum lewicy), apeluje, by „stanąć murem” za protestującymi przeciw reformie (deformie) nauczycielami. I wylicza grzechy nowego programu nauczania (oduczania). M.in. historii. Na ogół z sensem.

Aż do chwili, gdy pisze, że w programie „nie mieszczą się polscy i ukraińscy chłopi pańszczyźniani jako niewolnicy polskiej szlachty i biskupów”.

Rozumiem lewicowy (nie: lewacki) punkt widzenia Diduszko-Zyglewskiej, każący się jej upominać (słusznie) o historię pańszczyźnianych chłopów. Ale denerwuje mnie powtarzana przez nią, popularna w jej kręgach teza, że tymi „niewolnikami” wysługiwała się – jak rozumiem: na Kresach, tj. na Ukrainie i Białorusi – jedynie polska szlachta i biskupi (w domyśle: Kościół katolicki). Bo to ahistoryczne i dalekie od prawdy. A właśnie „ahistoryzm” zarzucają lewicowi publicyści prawicy, gdy ta mówi np. o Narodzie w dawnych wiekach (bo dzisiejsze pojęcie narodu ukształtował wiek XIX).

Pomijając jednak naród, a wracając do meritum: na Kresach szlachta była nie tylko polska. Ale i ruska. Ba! większość tamtejszej szlachty to byli Rusini (inna rzecz, że często spolonizowani). I Kościół też nie tylko katolicki tam był, ale i unicki, i prawosławny po prostu.

Kiedy się więc staje murem (za prawdą), warto się czasem na ten mur wspiąć i popatrzeć szerzej.

* * *

Jak donosi Onet: Ziemia to „ludzka ferma”, eksperyment „zaawansowanej inteligencji z kosmosu”. Do tego wniosku doszedł były jezuita Salvador Freixedo.

Jako humanista z natury apeluję do natury kosmitów: nie jedzcie nas!

Zatrujecie się! Różnościami. Ale najbardziej nienawiścią, której jesteśmy pełni.

Mam zresztą wrażenie, że z tą Waszą „zaawansowaną inteligencją” to gruba przesada. Nie macie innych dań, tylko takie coś jak ludzkość? Trzeba patrzeć, co się je, żeby sobie nie zaszkodzić. Ja na przykład sromotników nie jadam.

Artur D. Liskowacki

Komentarze

Jarun
Zbyt składnie, logicznie, bez zbędnej paplaniny i eklektycznie w wybierającej formie, jak na epigona Artura. Podejrzewam tzw. literackiego ducha w osobie /Ghostwritera/, który za opłatą...mniejsza z tym. W każdym razie artykuł prima sort. Jak chce - to potrafi. A to huncwot.
2017-09-21 18:41:12
guf
A żony ADL-a Jarun nie podejrzewa? Dziwne.
2017-09-21 17:06:35
Romek
Panie Jarun, to proszę zapytać ADl-a skoro tak dobrze Pan zna jego rodzinę i ma takie ciekawe podejrzenia...
2017-09-21 13:33:18
jak Henio
Źle Pan określił definicję "lewactwa", ale tak to jest, że najwięcej do powiedzania mają osoby, które na danym temacie niekoniecznie się znają.
2017-09-21 07:14:44
Jarun
Podejrzewam, że ten tekst nie napisał pan Artur tylko jego latorośl. Oj chyba się w dziadka śp. Ryszarda wdało.
2017-09-20 20:57:40
inny wymiar
Kosmitom należy stanowczo odradzać pożeranie Polaków , bo nie dosyć,że skona w mękach zatruty polskim jadem ,to jeszcze wcześniej doświadczy innej męczarni ,typowo polskiej , czyli będzie widział ,czuł i myślał jak Polak , a więc u wszystkich ,tylko nie u siebie będzie widział jad i nienawiść .
2017-09-20 14:27:10

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu