piątek, 22 września 2017.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Inwazja zwykłego seksu

Inwazja zwykłego seksu

Wywietleń: 572

Premier Beata Szydło w swoich wystąpieniach podkreślała wielokrotnie, że jej rząd nie służy elitom, ale „zwykłym Polakom”. Zwykli Polacy oczekują, obiecaliśmy zwykłym Polakom, zwykli Polacy mają prawo do… Ta narracja (też modne słowo) jest oczywiście czytelna. Nie będzie nam jakaś wątła i marginalna opozycja (a opozycja brzmi prawie jak arystokracja) mówiła jak uszczęśliwić Suwerena (słowo „Lud” jakoś wypadło z obiegu), który się składa ze „zwykłych Polaków”.

Narracja niby dobra i – że zacytuję słynny aforyzm Jacka Kurskiego – ciemny lud to kupi.

Jednak – lud? No cóż, w kuluarach tak sobie mówić można. Zresztą, owszem, lud to kupuje.

Tyle że władza, która szczuje „zwykłego Polaka” na elity zdaje się zapominać, że sama do tych elit należy.

* * *

Jest też inny problem. Jeśli przeciwstawiać „zwykłych Polaków” reszcie – całkiem sporej, co pokazały niedawno tłumy przy okazji walki o prezydenckie weta – to owa reszta – na zasadzie przeciwieństwa – powinna być zaliczona do „Polaków niezwykłych”.

A chyba nie takie były intencje przekazu pani premier.

* * *

I jeszcze jedno. Kto ogląda reklamy w telewizji (są tacy co lubią, choć większość po prostu musi) ten wie, że słowo „zwykły” jest w nich używane w znaczeniu pejoratywnym. Mówiąc po prostu: stanowi synonim tandety i lichoty.

Patrz: „zwykły proszek” (z zamazaną nazwą), który zawsze jest ze wzgardą odrzucany na bok, gdy pani (pan) od proszku właśnie reklamowanego, chce dowieść, że tylko ten reklamowany zadziała jak należy. A reszta, „zwykłe proszki”, to szajs.

Hmm. I jak się z tym mają czuć zwykli Polacy? Powinni być chyba w proszku.

* * *

Trochę mniej ostatnio w mediach Beat z polityki. Widać, że czas urlopowy.

Ale już niedługo pewnie będzie widać, że są. Beata Szydło, Beata Kępa, Beata Mazurek.

Beatyfikacja władzy?

* * *

Ministerstwo Rodziny z zadowoleniem przyjęło wiadomość, że Lidl będzie respektował Kartę Dużej Rodziny. Piotr Duda, przewodniczący „Solidarności”, ma zdanie odmienne, bo Lidla – którego uważa za wroga polskich pracowników – nie lubi. Z ironią skomentował więc całą sprawę na Twitterze: „Lidl? Gratuluję partnera!”.

A gdyby tu chodziło o Dużą Rodzinę Radia Maryja przewodniczący też byłby taki cięty?

* * *

Poseł (broń Boże, Posłanka!) Krystyna Pawłowicz nie przyjęła przeprosin od Jerzego Owsiaka. W bulwersującej cały kraj sprawie (rzekł – choć raczej palnął – Owsiak na Woodstocku: „może by spróbowała seksu”, to osłabną jej agresja i emocje). Nie przyjęła, bo jego przeprosiny uznała za „nieszczery happening”.

No cóż, pomijając wątek główny (seks jako terapia) i poboczny (seks jako obsesja polityczna władzy), wypada odmowę poseł Pawłowicz rozumieć tak, że jej sejmowe happeningi (z wachlarzem i bez) są szczere. Więc niewinne. Podobnie jak jej wypowiedzi publiczne i wpisy na forach.

Czyli nazywanie dziennikarki idiotką, polityków opozycji – „Schleswig-Holstein Deutschland”, marszu równości „marszem szmat”, w którym biorą udział „ku… i alfonsi”, głoszenie, że transwestyty nie można zgwałcić, mówienie o posłance Annie Grodzkiej, że ma „twarz boksera”, i że „jak się człowiek nażre hormonów to jeszcze nie jest kobietą”, itd., itp. było OK. A sporo tego było.

No cóż, szczerość pani doktor (uparcie zwanej w mediach panią profesor) budzi uznanie. Takie, że nie ma przeproś!

* * *

Wobec wzmagającej się w obozie władzy aktywności w kwestii rozliczeń poprzedniej ekipy (wszystkich poprzednich ekip) za wszystko, przy równoczesnym trendzie zrzucania różnych win na „imigrantów”, pewne sprawy zaczynają wyglądać dużo jaśniej.

Na kryzys imigracyjny i fale zamachów zanosiło się u nas już dawno. Bo niby z jakiej przyczyny byli kiedyś u władzy ludzie o nazwiskach: Arabski i Syryjczyk?

* * *

Prof. Jadwiga Staniszkis ma pretensje do PiS za grzebanie w tzw. NGO-sach: „Upolitycznienie pozarządowych organizacji jest szczytem absurdu i cynizmu”.

Cynizmu? Zapewne. Zwłaszcza jeśli zważyć, że organizacje pozarządowe chce podporządkowywać władzy minister prof. Piotr Gliński. Zajmujący się od dawna – zawodowo i naukowo – tego rodzaju działalnością na rzecz społeczeństwa obywatelskiego.

Ale żeby zaraz szczyt absurdu? Ejże! To tylko mały pagórek. Na szczyt jeszcze długa droga! I wiele wskazuje na to, że będzie to droga godna polskich tradycji tatrzańskich i alpejskich oraz najbardziej ekstremalnych wspinaczy górskich – czyli bez asekuracji.

A może nawet bez tlenu. Już dziś niektórzy zaczynają się dusić.

* * *

Sprostowanie na łamach „Gazety Wyborczej”: „We wczorajszej «Wyborczej» omyłkowo zamieszczono zdjęcie pisarza Wojciecha Miłoszewskiego zamiast zdjęcia prokuratora Wojciecha Miłoszewskiego. Przepraszamy”.

Pecha ma ten Wojciech Miłoszewski pisarz, autor debiutanckiej powieści „Inwazja”. Wydawało mu się pewnie, że największym jego problemem będzie to, że ludzie zaczną go mylić ze znanym bratem pisarzem (Zygmuntem, autorem powieści o komisarzu Szackim) – więc spróbował się odróżnić używając zdrobnienia swego imienia (na okładce „Inwazji” występuje jako Wojtek Miłoszewski) – a tu, proszę, mylą go z kimś jeszcze innym.

I to z kim! Z krakowskim prokuratorem, który zajmował się przed laty „mafią paliwową”, a potem stał się języczkiem u wagi w sprawie pozbawienia Zbigniewa Ziobry immunitetu.

Niebezpiecznie jest, jak widać, nazywać się dziś Miłoszewski.

A pomyśleć, że w „Inwazji” jest takie zdanie: „Wszystko spieprzyłem, zasrałem sobie nazwisko na własne życzenie…”.

* * *

Przewodniczący „Solidarności ’80” w jednej z największych w kraju fabryk kabli oskarżony został o molestowanie czternastolatki; miał zamiar uprawiać z nią seks, nie wyszło. Ktoś go widać zakablował.

Przewodniczący przyznał się już podobno do winy, ale koledzy ze związku stoją za nim murem (fabrycznym). I twierdzą, że po pierwsze przewodniczył im świetnie, a po drugie – oni o niczym nie wiedzą.

Może trzeba w tej fabryce zmienić nazwę związku na „Solidarność’14”?

Artur Liskowacki

Komentarze

9
Syty głodnego nie zrozumie, tak jak elity zwykłych ludzi. Tyle w temacie.
2017-08-17 12:53:37
grffi
Dobry felieton!
2017-08-16 16:57:24
manne
Jak dobrze mieć swoich /w tym dziennikarzy/!
2017-08-16 16:48:41
Życzliwy
Czy publikując takie teksty redakcja Kuriera wie, że wystawia się na dekoncentrację i repolonizację w pierwszym szeregu? Nawet felietony Ławrynowicza nie pomogą.
2017-08-16 16:34:43

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu