poniedziałek, 20 listopada 2017.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Apetyt na serce w dziczy

Apetyt na serce w dziczy

Wywietleń: 388

Joanna Chmura, psycholożka specjalizująca się w obszarze wstydu, odwagi i wrażliwości, o akcie samospalenia dokonanym przez Piotra S.: „wymyka się [on] łatwemu ubraniu w przyczynę i skutek. Sparaliżowało nas (…) W obliczu jego tragedii zamarliśmy. Jako ludzie, społeczeństwo, media”.

Nie wszyscy zamarli, a niektórym sparaliżowało chyba nie to co trzeba. Na przykład szef MSW Mariusz Błaszczak tradycyjnie popisał się empatią, mówiąc, że Piotr S. był „ofiarą propagandy totalnej opozycji”.

Ofiarą czyjej propagandy jest minister to rzecz osobna.

* * *

Piotr Szczęsny żył jeszcze, gdy dalej w swych diagnozach poszedł Rafał Ziemkiewicz w programie TV Republika prowadzonym przez Emilię Pobłocką. Oboje zarzucili części mediów i opozycji, że się „grzeją [!] spaleniem”. Co akurat prawdą nie było, przeciwnie, za dużą powściągliwość w tej mierze zarzucała więc np. mediom Agnieszka Holland.

Ale Ziemkiewicz miał swą tezę: „Człowiek poniósł uszczerbek na zdrowiu i nie dadzą mu spokoju. Możliwe, że go jeszcze dobiją w tym szpitalu, bo troszkę psuje narrację, że on przeżyje” – rzekł. Kierując do medialnej opozycji apel: „podpalcie się sami!”.

Tyle że po takich słowach sam powinien się spalić – ze wstydu.

* * *

Gdy potem zarzucono Ziemkiewiczowi owe słowa i ton, odpowiedział atakiem, że to pomówienia. Bo on przecież tylko „hieny” medialne karcił żerujące na Piotrze S. Załóżmy, że takie miał zamiary.

Ale dość wspomnieć podsumowanie Ewy Pobłockiej w owym programie TV Republika: „Trochę się tu śmialiśmy z tego samospalenia”, by nie mieć wątpliwości, kto tym śmiechem dołączył do stada hien.

* * *

Zaczęło się śledztwo w sprawie SKOK-ów.

Można by pomyśleć, najwyższy czas, wszak Amber Gold to przy SKOK-ach pikuś kanapowy. Po pierwsze, ze względu na stracone miliardy, po drugie, z przyczyn politycznych – za SKOK-ami stoi senator Bierecki (PiS). Znany z tego, że część zgromadzonych w nich środków wyprowadził do Luksemburga.

Ale oto niespodzianka! Prokuratura wezwała na okoliczność śledztwa… dziennikarzy („Dziennik Gazeta Prawna”, „Rzeczpospolita”, „Gazeta Wyborcza”), którzy jako pierwsi zaczęli wyciągać machlojki i błędy SKOK-ów.

Wiadomo, kiedy trudno wskazać winnego, winni są żurnaliści i cykliści. Tyle że cyklistów na razie na przesłuchania nie wezwano.

* * *

Na kongresie PO w Łodzi przewodniczący partii Grzegorz Schetyna wystąpił z programem, w którym zadeklarował, że „totalna opozycja” zmieni się teraz w „totalną propozycję”.

Najwyższa pora. Póki nie zamieni się w totalną ekspozycję. Muzealną.

* * *

Poseł Borys Budka oburzył się, że w serialu kabaretowym „Ucho Prezesa” imputowano mu gorący romans z posłanką Kamilą Gasiuk-Pichowicz (Nowoczesna). Posłanka się nie tylko nie zgorszyła, ale i uśmiała – cóż, nazwa jej partii do czegoś zobowiązuje.

Posła Budki szkoda, bo zadeklarował, że „Ucho” przestało go śmieszyć. Wypada zaapelować do twórców „Ucha”, by postarali się to zmienić i w następnych odcinkach sprawili, że poseł Budka będzie miał gorący romans z posłanką Krystyną Pawłowicz.

* * *

Patryk Jaki nie ustaje w walce o stolicę. Posłużył się nawet ulicą (zagranicą mniej włada), choć to podobno domena opozycji. I podczas jednego z ulicznych wystąpień odwołał się do Jana III Sobieskiego, który był prekursorem PiS w walce z islamem, więc już pod Wiedniem – cytuję Jakiego – „powstrzymał tę dzicz”.

Można by z Jakim polemizować serio, przypominając mu, że Państwo Otomańskie – wielonarodowe imperium Turcji – było w swoim czasie krajem o wysokiej kulturze, nie ustępując pod tym względem Europie czy XVII-wiecznej Polsce. Można by mu kłaść do głowy, że w czasie rozbioru Polski jedynie Turcja – tj. owa „dzicz” – tych rozbiorów nie uznała (na dworze sułtana zawsze stało puste krzesło dla ambasadora nieistniejącej wówczas Rzeczpospolitej i obowiązywała formułka: „nie przybył jeszcze poseł Lechistanu”).

Można by więc serio, tylko pożytek z tego… Jaki?

* * *

Zważywszy, że mniej więcej w tym samym czasie przybył do Warszawy prezydent Turcji. Islamista konsekwentny, ostatnio zaś zwalczający opozycję brutalnymi represjami.

I nikt go jakoś na lotnisku, jako współczesnego przywódcę owej tradycyjnej dziczy, nie powstrzymał.

Jaki Patryku, larum grają! Ojczyzna w niebezpieczeństwie! A ty na koń nie wsiadasz, szabli nie chwytasz? A nawet nie wyłączasz mikrofonu?!

* * *

Lekarz kardiolog, który przyłączył się do głodowego protestu lekarzy rezydentów, oświadczył w jego trakcie – z czym zgodzili się pozostali uczestnicy protestu – że nie ma on charakteru politycznego. I podkreślił, że to ważne i dla niego, bo był wyborcą PiS. „Moje serce bije po prawej stronie” – powiedział dziennikarzom.

Na miejscu przyszłych pacjentów pana doktora byłbym po tych słowach ostrożny. Kardiolog, który twierdzi, że ma serce po prawej stronie, to może być wyzwanie nie tylko dla medycyny.

* * *

„Głodówka ministra nie wzrusza”. To tytuł z „Wyborczej”. Intrygujący! Niestety, po lekturze tekstu przekonałem się, że to nie minister głoduje – choć wskazywałby na to szyk zdania.

Poprawniej było po prostu: „Głodówka nie wzrusza ministra”.

Nie chcę się czepiać, ale z tym szykiem mamy kłopoty. A przecież, choć polszczyzna to język elastyczny i szyk zdania nie jest w niej równie ważny jak w języku angielskim czy niemieckim, takie czy inne ustawienie słów gra w niej dużą rolę. A jego zakłócenie prowadzić może do nieporozumień.

I tak np. zdanie „Głupota Prezesa nie bawi” – sugerować by mogło, iż Prezes (pomińmy, który) jest głupi, ale nam z tym nie do śmiechu. Tymczasem mogłoby się okazać (vide: przykład z głodówką), że Prezesa nie bawi głupota. Choćby tych, co mają kłopoty z wyrażeniem myśli na piśmie.

* * *

Niepokojący tytuł na Onet.pl.: „Branża meblarska staje pod ścianą”.

Cóż za zbyteczny defetyzm. Przecież meble pod ścianą to rzecz naturalna.

* * *

Błyskotliwe zdanie Jacka Karnowskiego na łamach tygodnika „Sieci”: „Ktoś ma naprawdę duży apetyt na nową potrawę, ugotowaną na politycznym trupie Beaty Szydło”.

Doprawdy, fraza miesiąca! Przepraszam: menu miesiąca! A więc: smacznego! Choć może raczej: niesmacznego.

Artur Daniel Liskowacki

Komentarze

Jarun
Napisz pan coś nowego, tyle to i ja wiem. Więcej o Szczecinie usłyszę i zobaczę w TVN niż od szczecińskich dziennikarzy i pismaków.
2017-11-09 11:17:29

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu