poniedziałek, 11 grudnia 2017.
Strona główna > Wiadomości > Tajski odcień go-go

Tajski odcień go-go

Tajski odcień go-go
Data publikacji: 2016-01-16 22:37
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-09 23:34
Wywietleń: 1526 98494

Czy naciąganie na niebotycznie drogie drinki i dopisywanie kolejnych pozycji do rachunku jest przestępstwem? To od niemal dwóch lat sprawdza szczecińska prokuratura. Postępowanie dotyczy nightklubu Cocomo, który mieścił się przy deptaku Bogusława. Podobne sprawy prowadzili śledczy w wielu miastach w kraju, np. w Poznaniu postępowanie umorzono.

To była bardzo głośna medialnie sprawa. W największych miastach Polski do policjantów i prokuratur zaczęli zgłaszać się mężczyźni, którym jednej nocy z konta ubywało mnóstwo pieniędzy. „Kurierowi" o procederze opowiedziała jedna z byłych tancerek. 

- Przychodzisz, pijesz dwa, no może cztery drinki i nie spodziewasz się, że masz pięć tysięcy do zapłacenia. Wiadomo, że takiemu klientowi będzie wstyd iść na policję i się poskarżyć. Bo o co? Że nie wiedział, że tak drogo? Że wypił za dużo i coś mu tam do paragonu dopisano? To jest stała praktyka. Jak już facet jest pijany, wtedy co rusz coś mu się nabija dodatkowego, żeby płacił jak najwięcej. Pijany z reguły nie patrzy na terminal i automatycznie wpisuje PIN, nie jest świadomy, co właśnie zamówił i ile zapłacił. Jeżeli transakcja się nie powiedzie, kelnerka wbija coś tańszego - i tak kilka razy, aż konto zrobi się puste.

W Szczecinie imprezowicze potracili od 5 do 20 tysięcy złotych. To stosunkowo niewiele, jeśli weźmie się pod uwagę milion, które „przetańczył" pewien poznański biznesmen. Na złożenie zeznań zdecydowało się u nas kilkunastu panów. Od samego początku wiadomo było, że udowodnienie przestępstwa będzie bardzo trudne. Nikt bowiem nikogo siłą nie zmuszał do kupowania drinków, czy też wbijania PIN-u na terminal. Owszem, takie działanie nie ma nic wspólnego z etyką, ale czy to złamanie prawa? W Poznaniu wymiar sprawiedliwości doszedł do wniosku, że nie. Tymczasem w Szczecinie ostatecznej decyzji jeszcze nie ma. 

Już w listopadzie 2014 r. było wiadomo, że prokurator zwrócił się z wnioskiem o pomoc prawną m.in. do Norwegii, Szkocji, Wielkiej Brytanii i Tajlandii. Poszkodowani byli bowiem klienci z zagranicy, mający konta poza granicami Polski.

- U nas postępowanie wciąż trwa - zapewnia Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. - Dokumenty z odpowiedziami na nasze zapytania dotarły, w tej chwili są tłumaczone przez biegłych.

Po medialnej burzy z krajobrazu miast zniknęły kluby Cocomo, w ich miejsce pojawiły się lokale o tym samym profilu, ale już innej nazwie. I tak w Szczecinie mamy „Womans". ©℗

E. KOLANOWSKA

Fot. Robert Wojciechowski

 

 

Komentarze

misiek
A ja nie widziałem skutecznych działań służb skarbowych. Przy tych cenach klub musi wykazać ogromny zysk i w związku z tym zapłacić odpowiedni podatek dochodowy. Poza tym taki lokal jest świetną pralnią brudnych pieniędzy.
2016-01-18 08:04:25
Gerlach
I to się nazywa rzetelny artykuł promocyjny! Tym cenniejszy, że lupanary przechodzą do historii i mało kto wie, gdzie ich szukać i pod jaką nazwą. Ale jest gazetka, która chętnie "nastręczy".
2016-01-17 09:42:44

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

Teresa Syrek

kondolencje