piątek, 15 grudnia 2017.
Strona główna > Wiadomości > Sprzymierzeńcy ogrodników

Sprzymierzeńcy ogrodników

Sprzymierzeńcy ogrodników
Data publikacji: 2017-09-19 22:33
Ostatnia aktualizacja: 2017-09-21 09:57
Wywietleń: 1840 292942

Są największymi naturalnymi sprzymierzeńcami ogrodników. Bo smakuje im każdy szkodnik w ogrodzie: od ślimaków, przez turkucie podjadki po małe myszki i szczurki. Mowa o jeżach, które szczególnie teraz są w wielkiej potrzebie.

O czym alarmują Renata i Piotr Pihanowie, którzy przy ul. Reduty Ordona prowadzą wzorcowy azyl dla jeży. W ostatnich dniach do ich domowego ośrodka – przez przyjaciół zwanego „Pihanowym Hiltonem” – trafiło kilkanaście „kolczastych” maluszków.

– W Szczecinie i okolicach zaczyna się pora na tzw. jesienne sieroty, czyli małe jeżyki z jesiennego miotu, które z różnych powodów zostały bez mamy. Takie maluszki bez pomocy człowieka mają małe szanse na przeżycie. Zwłaszcza że pogoda jest bardzo niesprzyjająca – przekonuje p. Renata. A trzeba pamiętać, że jeże to zwierzęta hibernujące. Zimno to dla nich sygnał do rozpoczęcia tego naturalnego procesu, w którym zwalnia ich metabolizm, serce, gdy usypiają. Tyle że maleńkie jeże właśnie tego stanu nie przeżywają. Potrzebne im – dosłownie – nasze ciepło.

Wkraczamy w ich siedliska. Fundując nieszczęście. Choćby z tego powodu, jeśli nie za sprawą współczucia, jesteśmy im winni pomoc i ratunek w potrzebie. Im – ofiarom naszych samochodów, kosiarek, psów, naszej bezmyślności. Jeżom.

– Przede wszystkim nie bójmy się pomagać. Podstawowa pomoc dla takich malców, które spotka się w ciągu dnia, to zapewnienie im ciepła – tłumaczy Renata Pihan. – Jeżyki należy zabrać do domu. Włożyć do kartonika wyścielonego ręcznikami papierowymi i sporo ich porwać, żeby miały się w co zakopać. Można dać polarową czapeczkę. Jeżusie je uwielbiają. Dodatkowo do środka włożyć zwykłą butelkę wypełnioną ciepłą wodą, tyle że owiniętą papierowym ręcznikiem. Można też sięgnąć po babciny termofor. Zapewnić ciepełko: 37-38 stopni Celsjusza. Potem… raczej zapewnić spokój. Bo to nie zabawka czy jakieś dziwadło, a żywa i najczęściej cierpiąca istota.

Nie mniej ważne jest zapewnienie jeżykom dostępu do wody: czy to na spodeczku, czy ze strzykawki. Miodowa (na pół szklanki ciepłej wody i łyżeczka miodu) – dodatkowo je ogrzeje od środka. Najważniejsze: żadnego mleka, bo to typowi mięsożercy. Kolejny krok to… sięgnięcie po telefon.

– Kto nie czuje się na siłach, aby choć doraźnie pomóc, niech do nas dzwoni na numer 660-753-033. Niech nie jedzie do przypadkowego weterynarza, bo ten – w dziewięciu przypadkach na dziesięć – powie, że nie da się, że nie warto pomagać naturze. Co nie jest prawdą, bo każda istota ma prawo do życia, do drugiej szansy. Człowieku, bądź nią dla jeża: zadzwoń. Nie przetrzymuj w domu, jeżeli nie masz wiedzy na temat pomagania tym ssakom. Zadzwoń, bo my – nie ty – mamy certyfikat Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Szczecinie, zezwalający na trzymanie jeży w domu i na ich ratowanie.

Kto chce nie tylko pomóc, ale też zwabić jeże do swego ogrodu, może dla nich przygotować naturalną kryjówkę przed chłodem. Pamiętając, aby domek dla „kolczyków” urządzić w ustronnym miejscu, jak najdalej od ulicy czy wjazdu.

Jak radzą wolontariusze Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Jeży – „Nasze Jeże”:

– Najlepszym miejscem jest strefa ogrodu „dzikiego” i zarośniętego trawami, krzakami lub składowania „odpadów ogrodowych”. Nie może to być miejsce podmokłe lub narażone na zalewania wodą podczas wiosennych roztopów. W miejscu tym dobrze jest położyć luzem kilka większych gałęzi lub starych desek – jako ruszt. Na to połóżmy nieco drobniejszych gałązek i duży pęk (snop) siana lub zerwanych suchych traw. W trawy najlepiej jest zaopatrzyć się wcześniej – podczas ciepłej i słonecznej jesieni. Najlepsze są miękkie wierzchy dzikich traw, które o tej porze wyróżniają się jasnożółtym kolorem, gdyż są po prostu uschnięte. Na to wszystko wysypmy kilka taczek suchych liści, aby wierzchołek sterty sięgał przynajmniej 1 metr nad ziemią. Dla lepszego efektu warto na wierzch sterty rozłożyć kawałek folii, dla zabezpieczenia przed wsiąkaniem wody w stertę i jej gniciem. Ale uwaga: folia nie powinna obejmować całej sterty, a jedynie wierzch – jak parasol, gdyż musi być zapewniony ruch powietrza po bokach sterty. W celu zabezpieczenia folii przed zerwaniem przez wiatr należy wokół sterty docisnąć ją kilkoma deskami.

Na stronie stowarzyszenia znajdziemy też dokładną instrukcję – z rysunkiem i niezbędnymi danymi technicznymi – budowy takiego jesienno-zimowego schronienia dla „kolczyków”.

(an) 

Fot. Mirosław Winconek

Komentarze

@AXA
Zapewne wg ciebie miało być śmiesznie. Wyszło bardzo żałośnie.
2017-09-21 09:51:14
dorotaanna
Z ogromną przyjemnością przeczytałam wspaniały artykuł o tych milusińskich zwierzakach. I pod wrażeniem, jednym tchem wypowiedź Mariusza :) Od wielu lat na swoich 800 mkw. ogrodu mam rodzinkę jeży. Rzadko je widuję. Mieszkają pod domkiem ogrodowym. Nie ingeruję w żaden sposób w ich życie. Nie ulega wątpliwości, że w ogrodzie jest zawsze cisza i spokój. W ubiegłym roku widziałam maleństwo i pewnie mamę :) Kilkanaście tygodni temu wieczorem widziałam jeża w świetle reflektorów jak wjechałam na podjazd pod domem. Był w głębi ogrodu... znieruchomiał, a potem sobie pobiegł. Są to urocze ślicznotki. A, kiedyś wszedł na taras domu i leżał sobie na dywanie wyniesionym podczas sprzątania.... takie tam drobne historyjki z ich życia, myślę, że spokojnego w moim ogrodzie.Pozdrawiam wszystkie osoby kochające zwierzaki :) :) :)
2017-09-20 11:46:26
AXA
To nie sztuka zabić kruka, ale sztuka dla rycerza gołą d##ą, zbić jeża!
2017-09-20 08:36:28
kolcz
Tylko skąd kolczyki będą wiedziały, że zbudowana konstrukcja jest własnie dla nich?
2017-09-20 06:57:06
Mariusz
Dziękuję na łamach gazety zespołowi weterynaryjnemu mieszczącej sie przy ul. Ojca Beyzyma w Szczecinie za uratowanie jeża ktory ucierpiał w walce. Miał dużą ranę pod brzuszkiem. Przyszedł do mnie na podwórko w dzień pod drzwi w ubiegłym roku w październiku. Pierwszą pomoc udzieliły panie weterynarki z Bezrzecza w sobotę po południu a opiekę od poniedziałku podjęły się panie z O.Beyzyma. Jezyk w świetnej formie po tygodniu leczenia wyszedł z lecznicy. Podziękowania przesyłam dla miłej pani ze sklepu przynoszącej dla języka smaczne mięso. Generalnie był ulubieńcem wszyskich. Pomimo że zrobiłem mu super domek w zacisznej cżesci ogrodu zrezygnował z niego i odszedł nakarmiony i zdrowy w ciepły dzień w najbliższe łąki.
2017-09-20 05:53:02
M.Dem.
Do "jesz". Jeże były widziane czasami. Zadeptane. Razem z kultura społeczena w temacie zachowan wobec zwierzat.
2017-09-20 01:49:40
jesz
Człowiek nigdy nie widział jeża na żywo, a tu takie historie :)
2017-09-19 22:53:40

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską