sobota, 25 listopada 2017.
Strona główna > Wiadomości > Rogale świętomarcińskie też w Szczecinie

Rogale świętomarcińskie też w Szczecinie

Rogale świętomarcińskie też w Szczecinie
Data publikacji: 2015-11-11 06:58
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-09 23:28
Wywietleń: 419 36570

Chyba żaden poznaniak nie wyobraża sobie 11 listopada bez zapachu i smaku tradycyjnych rogali świętomarcińskich. Ale również w innych częściach kraju te słodkości z białym makiem i w kształcie podkowy zaczynają być coraz bardziej popularne. W Szczecinie można nabyć głównie rogale wyprodukowane przez innych producentów niż poznańscy, stąd przyjmują one odmienne nazwy niż oryginalne wypieki, np. wielkopolskie, marcińskie, poznańskie. Takie słodkości można dostać choćby w supermarketach. Choć jedna z sieci piekarniczo - cukierniczych chwali, że ich rogale świętomarcińskie - sprzedawane za 6,90 zł - posiadają stosowny certyfikat autentyczności.

Tradycja obchodzenia dnia św. Marcina sięga XVI wieku i jest związana z uroczystym zakończeniem prac polowych w danym roku, które umownie obchodzono właśnie w tym dniu. Dzień św. Marcina od wieków obchodzony był w Poznaniu szczególnie ze względu na fakt, że jednymi z głównych miejsc Poznania są kościół pod wezwaniem św. Marcina (istniejący już w momencie lokacji Poznania) oraz ulica św. Marcina stanowiąca pozostałość po starej osadzie o nazwie Św. Marcin, która została włączona do Poznania pod koniec XVIII w.

Według jednej z legend, proboszcz poznańskiej parafii pod wezwaniem św. Marcina, ks. Jan Lewicki, zaapelował do wiernych, aby zrobili coś dla biednych. Józef Melzer, jeden z poznańskich cukierników, odpowiadając na apel księdza, upiekł trzy blachy rogali i przyniósł pod kościół. W następnych latach dołączyli do niego inni, aby każdy mógł w ten dzień najeść się do syta. Bogatsi poznaniacy kupowali smakołyk, a biedni otrzymywali go za darmo. Istnieje też inna legenda dotycząca powstania słodkiego rogala. Otóż dawno, dawno temu wyśnił go jeden z poznańskich piekarzy. Ujrzał on we śnie świętego Marcina jadącego na koniu, podniósł zgubioną przez jego konia podkowę i postanowił, że będzie piekł ciasto w takim kształcie.

Niezależnie od tego, która legenda jest bliższa prawdzie, tradycja wypiekania rogali świętomarcińskich na 11 listopada przetrwała w Poznaniu do dziś. Ale rogal świętomarciński od wielu lat jest też wypiekiem dostępnym na co dzień. Specjalny certyfikat Kapituły Poznańskiego Tradycyjnego Rogala Świętomarcińskiego zobowiązuje cukierników do wypiekania rogali według tradycyjnej receptury i użycia składników najwyższej jakości – półfrancuskiego ciasta, białego maku, wanilii, mielonych daktyli lub fig, śmietany, rodzynek, masła i skórki pomarańczowej. Od kilku lat Unia Europejska także certyfikuje te rogale jako produkt regionalny i chroni jego nazwę specjalnym oznaczeniem.

                                                * * * 

Przepis na rogale świętomarcińskie wg Elizy Piotrowskiej (poznanianki), autorki książki dla dzieci pt. „Legenda o rogalach świętomarcińskich".

Ciasto: 1 kg mąki pszennej, 6 jaj, pół kostki masła, 2 łyżki cukru, 50 g drożdży, 1 szklanka mleka

Masa: 1,5 szklanki cukru, 200 g migdałów i orzechów, 100 g białego maku, śmietana

Drożdże rozpuścić w niewielkiej ilości mleka. Jajka utrzeć z cukrem i połączyć ze stopionym masłem. Nie przerywając ubijania, dodawać porcjami przesianą mąkę, mleko oraz wcześniej przygotowane drożdże. Ciasto wyrabiać do chwili, gdy zaczną pokazywać się pęcherzyki, i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięciu. Migdały, orzechy i mak zaparzyć, zemleć, utrzeć z cukrem i śmietaną, aż do uzyskania gęstej masy. Wyrośnięte ciasto rozwałkować i pokroić na kwadraty. Na każdy z nich nałożyć porcję wcześniej przygotowanej masy, uformować rogaliki i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Wstawić do gorącego piekarnika i piec w temperaturze 220-250 st. C na złoty kolor. Upieczone rogale można polać cukrem i posypać orzechami. Smacznego! ©℗

Tekst i fot. Monika GAPIŃSKA

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny

Nekrologi