wtorek, 12 grudnia 2017.
Strona główna > Wiadomości > Przyjdź i się tłumacz

Przyjdź i się tłumacz

Przyjdź i się tłumacz
Data publikacji: 2016-02-10 11:18
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-09 23:36
Wywietleń: 915 117606

Nasz Czytelnik ma działkę w dzielnicy Żelechowa w Szczecinie. Kilka dni temu otrzymał list z prośbą, by wytłumaczył czy mieszka na działce czy też nie. Akurat on tego nie robi... Narasta napięcie między tymi, którzy nielegalnie zamieszkują w altanach a Polskim Związkiem Działkowców. 

Szacuje się, że w stolicy zachodniopomorskiego rodzinne ogrody działkowe może zamieszkiwać około 2 tysięcy osób. Dokładne statystyki mają być znane do końca kwietnia br., trafią do Warszawy. Jedni mieszkają, bo chcą, inni – bo nie mają innej alternatywy. W Szczecinie do sądów trafiają sprawy związane z dzikimi lokatorami, przy czym niektóre z nich potrafią ciągnąć się nawet przez 7-8 lat. Prawo tymczasem jest jednoznaczne – nie można w altanie żyć przez 365 dni w roku.

– Przyszedł do mnie list, w którym wzywa się mnie do wytłumaczenia przed zarządem ogrodów. Mam mówić o tym, czy mieszkam na działkach czy nie mieszkam. Wniosek, że jednak tak jest, wysnuto na podstawie tego, że przecież codziennie widywany jest tutaj... mój pies. Ja rzeczywiście niemal dzień w dzień tutaj przychodzę, a to dlatego, że dokarmiam bezpańskie i zaniedbane zwierzaki. Jestem emerytem, mam sporo wolnego czasu, więc zamiast na spacer z psem koło domu, wolę iść na działki. Nie ukrywam, że smuci mnie forma tej korespondencji... Poza tym można było po prostu sprawdzić licznik prądu. Zużycie teraz jest żadne, a przecież gdybym mieszkał, musiałbym z elektryczności korzystać – opowiada pan Andrzej.

Co ciekawe, pod koniec stycznia br. w Poznaniu Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar spotkał się z przedstawicielami ruchu lokatorskiego. Mieszkańcy działek boją się bowiem, że przyjdzie dzień, gdy stracą i ten dach nad głową. Z kolei na oficjalnej stronie Okręgowego Zarządu Polskiego Związku Działkowców swoje stanowisko zajął Tadeusz Jarzębak, wieloletni przewodniczący związków w Szczecinie. List skierował także do RPO.

– Podnoszony ostatnio medialny szum w obronie zamieszkujących w ogrodach działkowych i posiadających ponadnormatywne altany, dowodzi, że chyba niektórzy ludzie zatracili całkowicie poczucie instynktu samozachowawczego. Ta ochrona tak naprawdę, to właściwie należy się tym, którzy są działkowcami z krwi i kości, i realizacja ich potrzeb jest często zagrożona przez ewoluowanie ogrodu w kierunku slamsów, nie mających nic wspólnego z ideą ogrodów działkowych, powołanych do pełnienia wielu funkcji społecznych w miastach. Funkcja mieszkalna nie jest zgodna z naturą ogrodu działkowego. Ogrody nie są do tego przystosowane ani infrastrukturalne, ani ekologicznie. Szkodzenie środowisku naturalnemu, w którym żyjemy jest robieniem krzywdy nie tylko innym działkowcom, ale również sobie i swojej rodzinie (...). Należy wyrazić zadowolenie, iż Rzecznik Praw Obywatelskich podjął temat problemu bezdomności w kraju. Skala problemu bezdomności w ogrodach działkowych jest marginalna ale trzeba przyjrzeć się obydwu stronom medalu i nie być uczulonym na hałaśliwe wystąpienia ludzi przeciwko PZD, w sytuacji, gdy nie dostrzegają oni swojej winy – to tylko fragment listu Tadeusza Jarzębaka. ©℗

E. KOLANOWSKA

Fot. Ryszard Pakieser

Komentarze

.....którzy nielegalnie zamieszkują w altanach....
A co to znaczy "nie legalnie". W życiu, oznacza to ,że urząd nie dostał pieniędzy za wystawienie durnego świstka, że urząd nie dostaje podatku od zamieszkiwania. Urząd , jako instytucja finansowana z naszych pieniędzy ma zafajdany obowiązek pomagać ludziom a nie im przeszkadzać. W tym kraju jest odwrotnie. Pomóc nie pomogą , a jeśli ktoś zaczyna sobie jakoś radzić , natychmiast łapa po pieniądze jest wyciągnięta. Prosta zasada. Kupiłem ziemię - jest moja. Co na niej zbuduje to już moja sprawa bo buduję za własne pieniądze i na własnej ziemi. Jakim prawem, durny urzędas ma mi wyrażać zgodę na to co ja chcę zbudować i gdzie mieszkać i do tego pier....... czy to jest legalne czy nie. Wiadomo. Chodzi o pieniądze. Łapczywość magistratu nie zna granic. Tu jest sedno sprawy.
2016-02-11 11:56:07
@krzysiek
Krzysiek, Ty się nie przejmuj artykułem ani pismem. Przede wszystkim, tak jak bohater artykułu, możesz tam przebywać (nie mieszkać ;) ile zechcesz, choćby 360 dni w roku z kilkoma przerwami, albo na przemian z żoną itp. Zapewne w dodatku nikt nie znajdzie jednoznacznej definicji, która by odróżniała te dwa pojęcia. A po wtóre, nawet jak zafajdany Zarząd uchwali jakieś ograniczenia, czy zmiany w regulaminie czy inne nie wiadomo co, to nie dadzą rady ewidencjonować wejść/wyjść czy czasów przebywania "na terenie". Więc bądź twardy, przebywaj i nie daj się.
2016-02-10 19:54:00
Były Działkowiec
Jest prawo co zabrania mieszkać na Działkach. Jest prawo co zabrania wysiedlania na bruk. Najlepiej więc zapomnieć o jednym i drugim a Ogrody Działkowe Skarbówka przemianować Ogrody Jurczyka.
2016-02-10 19:16:14
Krzysiek
.Cytat a artykułu Ta ochrona tak naprawdę, to właściwie należy się tym, którzy są działkowcami z krwi i kości, i realizacja ich potrzeb jest często zagrożona przez ewoluowanie ogrodu w kierunku slamsów, Troszkę mnie to zmartwiło przebywam na działce wraz z rodziną cały rok bo sytuacja życiowa nas do tego zmusiła stworzyliśmy warunki do życia jak w normalnym domu dbamy o działkę i o porządek i przy okazji pilnujemy innych działek w pobliżu mieszka nas w nie wielkiej odległości 11 rodzin i nie widziałem żadnej tu patologi wszyscy mamy szamba , studnie głębinowe lub ujęcie wody od prywatnej osoby z domku dbamy o higienę i środowisko więc nie rozumiem słowo slamsy Dostaliśmy wszyscy te pisma i jest to troszkę nie fer wobec nas są tu po inwestowane spore pieniądze kwoty od 30000 zł do 90000 zł i co my teraz mamy zrobić gdzie pójść
2016-02-10 18:13:04
bronek
Dobrze byłoby aby Pan Jarzebak był taki pryncypialny w stosunku do Zarządów Ogrodów i rozpatrywania skarg na ich działania. Może dzialkowoec narazil się komuś z Zsrzadu bowiem nie ma prawo przebywać na działce każdego dnia. Za to zaplacil. Nie mieszka .Przebywa.
2016-02-10 15:01:16
Pp
wszystko pięknie, lecz kontakt z przyrodą byłby trochę przykry z uwagi na brak na działkach kanalizacji i innych "miejskich" udogodnień.
2016-02-10 14:32:08
tom
sprzedaliby ludziom te działki i wszyscy byliby zadowoleni: 1. miasta dostałyby pieniazki ze sprzedazy ziemi i podatkow od nieruchomosci i tych, ktorzy są zameldowani w innych gminach. 2. ludzie inwestowaliby w materialy budowlane, co napedziloby gospodarke i przynioslo budzetowi dochod z vatu i citu. 3. ludzie mieliby wiekszą swobode i ksztaltowaniu swojego zycia, ja przykladowo chetnie zamieszkalbym w 20m2 domku, poniewaz jestem minimalista i nie potrzebuje 150m2 domu w gminie ościennej, a kontakt z przyrodą koi nerwy zwiazane z praca w korporacji
2016-02-10 12:01:34

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje