piątek, 23 lutego 2018.
Strona główna > Wiadomości > Oka Tomka niestety nie udało się uratować

Oka Tomka niestety nie udało się uratować

Oka Tomka niestety nie udało się uratować
Data publikacji: 2016-09-08 12:05
Ostatnia aktualizacja: 2018-02-14 21:39
Wywietleń: 1673 154004

Przez ostatnie tygodnie informowaliśmy o chorym na groźnego siatkówczaka oka Tomku Cieciorko ze Świnoujścia. Wolontariusze zebrali mnóstwo pieniędzy na jego leczenie. I chociaż bardzo chcielibyśmy napisać o tym, że wszystko zakończyło się happy endem, to tym razem mamy przykre wieści.

Niestety, oka chłopca nie udało się uratować. Ale lekarze uratowali jego życie i wszyscy wierzymy, że dalszych komplikacji nie będzie. Przypomnijmy, że Tomek Cieciorko poleciał z mamą do USA, gdzie przeszedł specjalistyczne badania, a we wtorek (6 września) został poddany operacji.

Mieszkanka Świnoujścia jest wdzięczna wszystkim ludziom dobrej woli, którzy przez ostatnie tygodnie pomagali zbierać pieniądze i wspomagali akcję. Zbiórki odbywały się nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami.

– Każdemu życzę, żeby urodził się w tak cudownym mieście, jakim jest Świnoujście – zapewnia.

Dodajmy, że w trakcie operacji okazało się, że nerwy wzrokowe nie zostały zaatakowane. Doktor je pozostawił. Raka nie dostrzegł także w drugim oku, ale żeby go wykluczyć, trzeba będzie jeszcze poczekać na wyniki biopsji. ©℗

BaT

Fot. Archiwum

Komentarze

ccc
Tomuś,wszyscy jesteśmy z Tobą.Wszystkiego najlepszego.
2016-09-08 17:18:39
Smutne ale prawdziwe
... jest to, że zabiegi chirurgiczne i chemioterapia nie działają na raka, radioterapia to z kolei wypalanie na "żywca" ciała pacjenta. Wmawia się nam wszystkim, że skalpel i te trucizny w połączeniu naświetlaniem set-krotnie przewyższającym dopuszczalne normy promieniowania mogą nam pomóc. Pytanie czy ludzie nie potrafią logicznie myśleć i szukać rozwiązania gdzie indziej - w metodach niekonwencjonalnych? Rak jest w nas od urodzenia ale zdrowy organizm go zwalcza od poczęcia do śmierci, ma na niego sposób i dopóki sobie z tym radzi my nie zwracamy na to uwagi. Jemy śmieciowe jedzenie, mieszkamy w niezdrowych domach i mieszkaniach, trujemy się codziennie chodząc po ulicach, w pracy, leki i chemia nas zabija po cichu, w sposób niezauważalny. Gdy dowiadujemy się, że jest źle to albo nie robimy nic albo zmieniamy się. Ważne jest jaką drogą pójdzie się dalej - czy każdy z was z nieprzymuszonej woli zaaplikowałby sobie truciznę dożylnie w nadziei, że przedłuży jemu życie o pół roku? Ludzie uruchomcie myślenie! Podejrzewam, że chłopiec miał zbyt dużo zmutowanych komórek, na tyle dużo, że ktoś doszedł do wniosku, że teraz albo nigdy. Najważniejsze - to czy będzie dobrze zależy tylko i wyłącznie, podkreślam TYLKO i wyłącznie od siły organizmu tego małego chłopca, nie od chemii i promieniowania. Rynek "rakowy" jest dziś wart na całym świecie miliardy dolarów, to dlatego nie ma na niego leku!
2016-09-08 15:55:06
Powodzenia
Cholernie smutna wiadomość, ciężko powstrzymać łzy, ale jedno jest pokrzepiające - jeden z najlepszych polskich piłkarzy ręcznych uprawia sport, prowadzi aktywny tryb życia, więc da się. Będzie dobrze!
2016-09-08 12:47:37

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
-2
na godz. 21:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jak żyło się w powojennym Szczecinie
Morsy na kąpielisku Głębokie
Dawny Szczecin
Poprzedni Następny

Nekrologi

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy