niedziela, 17 grudnia 2017.
Strona główna > Wiadomości > Odnaleźli się i... odeszli

Odnaleźli się i... odeszli

Odnaleźli się i... odeszli
Data publikacji: 2015-11-06 11:14
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-09 23:28
Wywietleń: 1238 35786

We wrześniu pisaliśmy o spotkaniu 72-letniej Katarzyny Gąsiewicz z Zieleniewa (gmina Bierzwnik) oraz 89-letniego Władysława Podolaka z Fochriw koło Cardiff w Wielkiej Brytanii. Jak się okazało, było to pierwsze i już ostatnie spotkanie. Katarzyna zmarła niespełna tydzień po tym wydarzeniu, a Władysław przeżył swoją siostrę o 41 dni.

Przyrodnie rodzeństwo z powodu tragicznych okoliczności widziało się po raz pierwszy w życiu. Władysław Podolak wyjechał z Polski, gdy miał 14 lat. Został robotnikiem przymusowym w niemieckim Weimarze. Po skończonej wojnie razem z wojskiem amerykańskim wyjechał do Wielkiej Brytanii. Ostatecznie osiadł w Cardiff w Walii. Stamtąd pisał listy do Świebodnej koło Przemyśla, gdzie się urodził i mieszkała jego matka.

Jednak Marianny Podolak Lech już tam nie było. Wraz z mężem i malutkimi dziećmi została wysiedlona na drugi koniec Polski – do wspomnianego już Zieleniewa.

Rodzeństwo Władysława urodziło się, gdy on wyjechał już z domu, a jego ojciec już nie żył. Matka wyszła zaś za mąż za Franciszka Lecha z sąsiedniej Jodłówki.

– Mama była już bardzo dojrzałą kobietą, bo sporo już po czterdziestce. Płakała za najstarszym synem. Modliła się o to, żeby urodziły jej się kolejne dzieci. I tak się stało. Na świat przyszedł najpierw mój brat Michał, a potem ja – wspominała podczas spotkania pani Katarzyna.

Marianna Podolak Lech zmarła w 1987 roku bez wiedzy o swoim pierworodnym. Gdyby losy inaczej się ułożyły, to syn odwiedzałby ją ze swoją piękną żoną Ritą Evans Podolak i trojgiem wnucząt: Lynem Podolakiem, Nadią Callaghan i Sharon Bishop Parry. Władysław bowiem założył szczęśliwą rodzinę. Żył w innym kraju, myślał o przeszłości, ale nie wiedział, co stało się z jego bliskimi z Polski. ©℗

Tekst i fot. Elżbieta Lipińska

Cały artykuł w piątkowym „Kurierze Szczecińskim” i e-wydaniu z dnia 6 listopada 2015 roku

Na zdjęciu:

Pierwsze i ostatnie spotkanie przyrodniego rodzeństwa. Nikt nie spodziewał się, że nie spotkają się nigdy więcej.

Komentarze

@do 17 września
To krótki tekst. Postaraj się przeczytać go jeszcze raz. Tym razem ze zrozumieniem. Polecam szczególnej uwadze to zdanie: "Marianna Podolak Lech zmarła w 1987 roku bez wiedzy o swoim pierworodnym. Gdyby losy inaczej się ułożyły, to syn odwiedzałby ją ze swoją piękną żoną (...)".
2015-11-06 22:13:39
do 17 września
a co do diabła ma ku komuna? może to wina PO? dla niektórych, wszystko kojarzy się z władzą, to normalnie chore!!!
2015-11-06 16:54:37
17września -> PPR -> PZPR -> SLD
Antyludzkie oblicze komuny wyłazi z każdego skrawka życia.
2015-11-06 12:22:44
janek
zależy, w sumie to i tak wszystkich czeka, więc jednak happy end pewnego rodzaju jest, że się jednak spotkali ;)
2015-11-06 12:20:47
Film
Taka historia koniecznie zasługuje na film. Szkoda, że bez happy endu...
2015-11-06 11:34:08

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską