czwartek, 17 sierpnia 2017.
Strona główna > Wiadomości > Odnaleźli się i... odeszli

Odnaleźli się i... odeszli

Odnaleźli się i... odeszli
Data publikacji: 2015-11-06 11:14
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-09 23:28
Wywietleń: 647 35786

We wrześniu pisaliśmy o spotkaniu 72-letniej Katarzyny Gąsiewicz z Zieleniewa (gmina Bierzwnik) oraz 89-letniego Władysława Podolaka z Fochriw koło Cardiff w Wielkiej Brytanii. Jak się okazało, było to pierwsze i już ostatnie spotkanie. Katarzyna zmarła niespełna tydzień po tym wydarzeniu, a Władysław przeżył swoją siostrę o 41 dni.

Przyrodnie rodzeństwo z powodu tragicznych okoliczności widziało się po raz pierwszy w życiu. Władysław Podolak wyjechał z Polski, gdy miał 14 lat. Został robotnikiem przymusowym w niemieckim Weimarze. Po skończonej wojnie razem z wojskiem amerykańskim wyjechał do Wielkiej Brytanii. Ostatecznie osiadł w Cardiff w Walii. Stamtąd pisał listy do Świebodnej koło Przemyśla, gdzie się urodził i mieszkała jego matka.

Jednak Marianny Podolak Lech już tam nie było. Wraz z mężem i malutkimi dziećmi została wysiedlona na drugi koniec Polski – do wspomnianego już Zieleniewa.

Rodzeństwo Władysława urodziło się, gdy on wyjechał już z domu, a jego ojciec już nie żył. Matka wyszła zaś za mąż za Franciszka Lecha z sąsiedniej Jodłówki.

– Mama była już bardzo dojrzałą kobietą, bo sporo już po czterdziestce. Płakała za najstarszym synem. Modliła się o to, żeby urodziły jej się kolejne dzieci. I tak się stało. Na świat przyszedł najpierw mój brat Michał, a potem ja – wspominała podczas spotkania pani Katarzyna.

Marianna Podolak Lech zmarła w 1987 roku bez wiedzy o swoim pierworodnym. Gdyby losy inaczej się ułożyły, to syn odwiedzałby ją ze swoją piękną żoną Ritą Evans Podolak i trojgiem wnucząt: Lynem Podolakiem, Nadią Callaghan i Sharon Bishop Parry. Władysław bowiem założył szczęśliwą rodzinę. Żył w innym kraju, myślał o przeszłości, ale nie wiedział, co stało się z jego bliskimi z Polski. ©℗

Tekst i fot. Elżbieta Lipińska

Cały artykuł w piątkowym „Kurierze Szczecińskim” i e-wydaniu z dnia 6 listopada 2015 roku

Na zdjęciu:

Pierwsze i ostatnie spotkanie przyrodniego rodzeństwa. Nikt nie spodziewał się, że nie spotkają się nigdy więcej.

Komentarze

@do 17 września
To krótki tekst. Postaraj się przeczytać go jeszcze raz. Tym razem ze zrozumieniem. Polecam szczególnej uwadze to zdanie: "Marianna Podolak Lech zmarła w 1987 roku bez wiedzy o swoim pierworodnym. Gdyby losy inaczej się ułożyły, to syn odwiedzałby ją ze swoją piękną żoną (...)".
2015-11-06 22:13:39
do 17 września
a co do diabła ma ku komuna? może to wina PO? dla niektórych, wszystko kojarzy się z władzą, to normalnie chore!!!
2015-11-06 16:54:37
17września -> PPR -> PZPR -> SLD
Antyludzkie oblicze komuny wyłazi z każdego skrawka życia.
2015-11-06 12:22:44
janek
zależy, w sumie to i tak wszystkich czeka, więc jednak happy end pewnego rodzaju jest, że się jednak spotkali ;)
2015-11-06 12:20:47
Film
Taka historia koniecznie zasługuje na film. Szkoda, że bez happy endu...
2015-11-06 11:34:08

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Mistrzostwa Europy w siatkówce coraz bliżej
Splash of Colors
Pożegnaliśmy żaglowce
Poprzedni Następny

Nekrologi