piątek, 15 grudnia 2017.
Strona główna > Wiadomości > Oddech w ogrodzie hortensji i róż

Oddech w ogrodzie hortensji i róż [GALERIA]

Oddech w ogrodzie hortensji i róż
Data publikacji: 2017-07-08 16:44
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-10 00:34
Wywietleń: 1146 274077

Stopniowo, małymi krokami, z cierpliwością i sercem - taki jest Lidii Sokołowskiej przepis na ogród przy domu. Zgodnie z nim wykreowała zieloną przystań przy ul. Pasterskiej, w której z przyjemnością - przez cały sezon - spędza czas rodzinnie i z przyjaciółmi. Pośród róż, rododendronów i hortensji biorąc oddech dla dobrego, spokojnego życia.

Nie jest sztuką sypnąć pieniędzmi, żeby w rok urządzić ogród pod wymiar: roślinami i meblami. Co innego tworzyć go latami i dekadami: ciężką pracą, wytrwale, z cierpliwością. Bo tylko w takim ogrodzie jest wyczuwalny dobry klimat, co zwykło się nazywać duszą.

- Kto tu przyjdzie, ten przyzna: to miejsce ma dobrą energię. Nie wiem, czy chodzi o ziemię, czy bardziej o ludzi. Ale wszyscy w tym ogrodzie dobrze się czują. Także rośliny. Wystarczy kawałek patyka posadzić, a przyjmie się i będzie się odwdzięczał, pięknie się rozwijając - opowiada p. Lidia. - Jak jałowiec: z gałązki znalezionej w lesie teraz, po 20 latach, ma prawie 5 metrów wysokości. Sosna podobnie, dziczka przywieziona ze wsi, a sięga nad dach domu...

Ogród przy domu - zdawać by się mogło, że to całkiem zwyczajna sprawa. Ale w miejscu takim, jak ul. Pasterska - rzecz nie jest już tak oczywistą. Wiekowe szeregowe maleńkie domy to ślad przeszłości po dawnym sielankowym pejzażu okolicy. Teraz są w centrum wielkiego osiedla miasta o metropolitarnych ambicjach: przycupnięte pośród blokowiska, w sąsiedztwie wieżowców i tzw. obwodnicy śródmiejskiej. Jakby przez przypadek, zrządzenie losu, zostały przeniesione z innego czasu i przestrzeni.

- Dlatego tak ważną rolę tu odgrywa zieleń. Ogród daje nam poczucie intymności. Zielonymi ścianami odcina horyzont od otaczających wieżowców. Daje oddech, na inne spokojniejsze życie - komentuje p. Lidia. - Bez ogrodu w tym miejscu? Nie, tego sobie nie wyobrażam.

Na szczęście, nie musi. Ogród przetrwał dzięki rodzicom. Ona od 32 lat efektownie komponuje go drzewami, krzewami i kwiatami.

- Nie było planów, rysunków, żadnych dyplomowanych ogrodników. Tylko orzech rosnący w tym ogrodzie nie został przeze mnie zasadzony, a przez męża. Też z patyka, a w czasach, gdy dzisiejszy emeryt jeszcze był młodym chłopakiem. Wszystko, co teraz tworzy naszą zieloną przystań to głównie mój pomysł i moja codzienna praca, choć przyznam również, że to również moja wielka radość i satysfakcja. Bo jest, jak pragnęłam: stale jest zielono, a od wiosny po zimę coś kwitnie - przyznaje p. Lidia.

Z zawodu jest pielęgniarką. To powołanie, które w jej przypadku sprawdza się również w relacjach z roślinami. Znajduje w sklepach, głównie wielkopowierzchniowych, sadzonki pozornie nieciekawe, przywiędłe, uszkodzone. I daje im drugą szansę, nowe życie.

- To tak zwane odrzuty, drugiej czy trzeciej kategorii, przecenione. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że właśnie z takich sadzonek, po reanimacji, jest nasz ogród - opowiada p. Lidia. - Bo nie przejdę obojętnie wobec marnowanej rośliny. Wiem, że nie tylko ja tak mam. Ostatnio w jednym z takich molochów - gdzie na dziale „ogród" mało personelu, za to mnóstwo marniejących roślin - zaczepił mnie starszy człowiek i pokazując na niegdyś okazałe już usychające krzewy rododendronów, prosił: „Niech pani kupi, bo serce się kroi". Wzięłam, jak róże po 5 zł od sztuki. A teraz…

Ogród to głównie rododendrony, azalie, hortensje i róże. Efektownie wyeksponowane, pogrupowane i kwitnące od wczesnej wiosny po jesienne przymrozki. Tłem dla nich są zimozielone tuje, trzmieliny, bukszpany. Po murach i pergolach pną się winobluszcze, wisterie i klematisy. Całość wzbogacają - jak mówi p. Lidia - plamy sezonowych kolorów, czyli begonie, niecierpki i pelargonie. W ciekawej ekspozycji: nowoczesnych szarych donic.

- W ogrodnictwie jestem amatorką, która stale się uczy - śmieje się p. Lidia. - Intuicyjnie dobieram rośliny tak, że wzajemnie dobrze się ze sobą czują. A my z nimi. Dlatego w sezonie… właściwie żyjemy w ogrodzie. ©℗

Tekst i fot. Arleta Nalewajko

Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż Oddech w ogrodzie hortensji i róż

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Czytaj także

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską