środa, 18 października 2017.
Strona główna > Wiadomości > Nie chcemy tu biogazowni!

Nie chcemy tu biogazowni!

Nie chcemy tu biogazowni!
Data publikacji: 2015-07-20 11:14
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-10 00:18
Wywietleń: 856 2537

Łąka. Około 150 osób, które przyszły na społeczne konsultacje w sprawie planowanej biogazowni w Łące (gm. Stepnica) stanowczo sobie nie życzy tej inwestycji. Mieszkańcy Łąki i paru okolicznych wsi gotowi są użyć wszelkich środków, by do budowy nie dopuścić. Mają wsparcie władz gminy.

Spotkanie zorganizował burmistrz Stepnicy na wniosek rad sołeckich Łąki i Jarszewka – dwóch wsi najbardziej narażonych na skutki działalności planowanej biogazowni. Mieszkańcy wsi poprosili o obecność na nim burmistrza Andrzeja Wyganowskiego i przedstawiciela inwestora – spółki Biogazownia Łąka Sp. z o.o., mającej siedzibę w Warszawie, Aleje Jerozolimskie 65/79 (hotel Mariott). I w takim właśnie składzie spotkanie odbyło się w szczelnie wypełnionej dużej sali w Łące.

Spotkanie zaczęło się od prezentacji na temat biogazowni, przedstawionej przez reprezentującego inwestora Krzysztofa Stano. Wynikało z niej, że biogazownia będzie nieuciążliwa, bezwonna i praktycznie nieodczuwalna dla otoczenia, a mieszkańcy będą mieli z niej same korzyści: dostęp do taniego ciepła, miejsca pracy (dokładnie – 6), zaś gmina wpływy podatkowe (200 tys. zł rocznie). 


Protestujący mieszkańcy wsi – nie uwierzyli. W długiej dyskusji, która nastąpiła po prezentacji zadali szereg bardzo konkretnych pytań, na które nie padły satysfakcjonujące odpowiedzi. Mieszkańcy do dyskusji byli świetnie przygotowani, dobrze znali zagadnienie biogazowni, wiedzieli o co pytać. Zdaje się, że inwestor wraz z towarzyszącą mu ekipą fachowców tak merytorycznej dyskusji się nie spodziewał.


Padły więc pytania o substancje, które miałyby trafiać do przerobu w biogazowni i ich pochodzenie. Pytający usłyszeli, że byłoby to około 15 tys. ton (rocznie) kiszonki z kukurydzy i trawy, gnojowica i obornik. Następne pytanie było logiczne: skąd te 15 tys. ton miałoby pochodzić, skoro gmina Stepnica nie jest gminą rolniczą, nie uprawia się w niej kukurydzy, nie ma tam prawie hodowli zwierząt gospodarskich, a trawa z rozległych stepnickich łąk jest już dziś w całości zagospodarowana przez firmy produkujące paliwo i pasze dla zwierząt. Wsad do biogazowni trzeba by dowozić z zewnątrz, w praktyce – spoza gminy. I tu kolejne pytanie: jak i którędy? Drogi prowadzące do Łąki są w kiepskim stanie, a transportujące „substrat” ciężarówki ważyłyby nawet po 24 tony – oznacza to ruinę dróg lokalnych.


Bez rzeczowej odpowiedzi pozostało zasadne pytanie o ekonomiczny sens budowy biogazowni z dala od źródeł surowca. Bardzo nieprzekonujące były odpowiedzi inwestora na pytania o podstawowe zagrożenie dla otoczenia – smród gnojowicy, kiszonki i obornika, które musiałyby być składowane w pobliżu biogazowni. Informacja, że żaden smród nie będzie odczuwalny już w odległości 20 m od biogazowni została przyjęta śmiechem i kontrą: to zbudujcie sobie tę biogazownię pod Mariottem w Warszawie, tam gdzie macie siedzibę spółki – tam też nie ma trawy, kiszonki i obornika, a będziecie mieć bliżej do biura. 


Protestujący mieszkańcy bezlitośnie wypunktowali elementarne, czasem żenujące błędy w raporcie o oddziaływaniu biogazowni na środowisko. Obecna na spotkaniu autorka dokumentu przyznała, że w zasadzie przygotowała go „zaocznie”, w oparciu o dostępne, czasem nieaktualne już dokumenty, bez gruntownego zapoznania się z terenem. Oczywiście była na miejscu, w Łące, ale nie przełożyło się to na jakość dokumentu. Gmina Stepnica zażądała wprowadzenia kilkudziesięciu poprawek eliminujących najważniejsze błędy i braki w raporcie. 


Uczestnicy spotkania nie dali się uwieść prowadzącemu je reprezentantowi inwestora, Krzysztofowi Stano, który starał się stworzyć przyjazną, ciepłą atmosferę, by nie rzec – zaprzyjaźnić się z wrogo nastawionymi do biogazowni mieszkańcami Łąki, Racimierza i Jarszewka. Atmosfera spotkania od początku była gorąca, a pod koniec prawie wybuchowa i mocno nerwowa. Z przyjaźni chyba nic nie wyjdzie.


Obecny na spotkaniu Ryszard Ławicki, przewodniczący Rady Miejskiej w Stepnicy, a prywatnie mieszkaniec Racimierza, nie pozostawia złudzeń: – Nie chcemy tu tej biogazowni, nie jest nam ona do niczego potrzebna i zrobimy wszystko co można, by nie powstała. W razie potrzeby posuniemy się nawet do blokady dróg dojazdowych do placu budowy.

Burmistrz Andrzej Wyganowski deklaruje pełne wsparcie protestującym mieszkańcom Łąki i Jarszewka. Zaraz po spotkaniu rozpoczęto urzędowe konsultacje z mieszkańcami, którzy w prostych ankietach mają się wypowiedzieć: są za, czy przeciw budowie biogazowni. Dalsze postępowanie władz gminy będzie zgodne z wolą mieszkańców. Jaka ona będzie – nietrudno zgadnąć. ©℗

Tekst i fot. Cezary MARTYNIUK

Podpis:

Mieszkańcy do dyskusji byli świetnie przygotowani, dobrze znali zagadnienie biogazowni, wiedzieli o co pytać.

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Lekarze wspierali lekarzy
Krokusowa inauguracja w Różance
Kobiety protestowały na pl. Solidarności
Poprzedni Następny

Nekrologi