piątek, 15 grudnia 2017.
Strona główna > Wiadomości > Nie chcemy tu biogazowni!

Nie chcemy tu biogazowni!

Nie chcemy tu biogazowni!
Data publikacji: 2015-07-20 11:14
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-10 00:18
Wywietleń: 896 2537

Łąka. Około 150 osób, które przyszły na społeczne konsultacje w sprawie planowanej biogazowni w Łące (gm. Stepnica) stanowczo sobie nie życzy tej inwestycji. Mieszkańcy Łąki i paru okolicznych wsi gotowi są użyć wszelkich środków, by do budowy nie dopuścić. Mają wsparcie władz gminy.

Spotkanie zorganizował burmistrz Stepnicy na wniosek rad sołeckich Łąki i Jarszewka – dwóch wsi najbardziej narażonych na skutki działalności planowanej biogazowni. Mieszkańcy wsi poprosili o obecność na nim burmistrza Andrzeja Wyganowskiego i przedstawiciela inwestora – spółki Biogazownia Łąka Sp. z o.o., mającej siedzibę w Warszawie, Aleje Jerozolimskie 65/79 (hotel Mariott). I w takim właśnie składzie spotkanie odbyło się w szczelnie wypełnionej dużej sali w Łące.

Spotkanie zaczęło się od prezentacji na temat biogazowni, przedstawionej przez reprezentującego inwestora Krzysztofa Stano. Wynikało z niej, że biogazownia będzie nieuciążliwa, bezwonna i praktycznie nieodczuwalna dla otoczenia, a mieszkańcy będą mieli z niej same korzyści: dostęp do taniego ciepła, miejsca pracy (dokładnie – 6), zaś gmina wpływy podatkowe (200 tys. zł rocznie). 


Protestujący mieszkańcy wsi – nie uwierzyli. W długiej dyskusji, która nastąpiła po prezentacji zadali szereg bardzo konkretnych pytań, na które nie padły satysfakcjonujące odpowiedzi. Mieszkańcy do dyskusji byli świetnie przygotowani, dobrze znali zagadnienie biogazowni, wiedzieli o co pytać. Zdaje się, że inwestor wraz z towarzyszącą mu ekipą fachowców tak merytorycznej dyskusji się nie spodziewał.


Padły więc pytania o substancje, które miałyby trafiać do przerobu w biogazowni i ich pochodzenie. Pytający usłyszeli, że byłoby to około 15 tys. ton (rocznie) kiszonki z kukurydzy i trawy, gnojowica i obornik. Następne pytanie było logiczne: skąd te 15 tys. ton miałoby pochodzić, skoro gmina Stepnica nie jest gminą rolniczą, nie uprawia się w niej kukurydzy, nie ma tam prawie hodowli zwierząt gospodarskich, a trawa z rozległych stepnickich łąk jest już dziś w całości zagospodarowana przez firmy produkujące paliwo i pasze dla zwierząt. Wsad do biogazowni trzeba by dowozić z zewnątrz, w praktyce – spoza gminy. I tu kolejne pytanie: jak i którędy? Drogi prowadzące do Łąki są w kiepskim stanie, a transportujące „substrat” ciężarówki ważyłyby nawet po 24 tony – oznacza to ruinę dróg lokalnych.


Bez rzeczowej odpowiedzi pozostało zasadne pytanie o ekonomiczny sens budowy biogazowni z dala od źródeł surowca. Bardzo nieprzekonujące były odpowiedzi inwestora na pytania o podstawowe zagrożenie dla otoczenia – smród gnojowicy, kiszonki i obornika, które musiałyby być składowane w pobliżu biogazowni. Informacja, że żaden smród nie będzie odczuwalny już w odległości 20 m od biogazowni została przyjęta śmiechem i kontrą: to zbudujcie sobie tę biogazownię pod Mariottem w Warszawie, tam gdzie macie siedzibę spółki – tam też nie ma trawy, kiszonki i obornika, a będziecie mieć bliżej do biura. 


Protestujący mieszkańcy bezlitośnie wypunktowali elementarne, czasem żenujące błędy w raporcie o oddziaływaniu biogazowni na środowisko. Obecna na spotkaniu autorka dokumentu przyznała, że w zasadzie przygotowała go „zaocznie”, w oparciu o dostępne, czasem nieaktualne już dokumenty, bez gruntownego zapoznania się z terenem. Oczywiście była na miejscu, w Łące, ale nie przełożyło się to na jakość dokumentu. Gmina Stepnica zażądała wprowadzenia kilkudziesięciu poprawek eliminujących najważniejsze błędy i braki w raporcie. 


Uczestnicy spotkania nie dali się uwieść prowadzącemu je reprezentantowi inwestora, Krzysztofowi Stano, który starał się stworzyć przyjazną, ciepłą atmosferę, by nie rzec – zaprzyjaźnić się z wrogo nastawionymi do biogazowni mieszkańcami Łąki, Racimierza i Jarszewka. Atmosfera spotkania od początku była gorąca, a pod koniec prawie wybuchowa i mocno nerwowa. Z przyjaźni chyba nic nie wyjdzie.


Obecny na spotkaniu Ryszard Ławicki, przewodniczący Rady Miejskiej w Stepnicy, a prywatnie mieszkaniec Racimierza, nie pozostawia złudzeń: – Nie chcemy tu tej biogazowni, nie jest nam ona do niczego potrzebna i zrobimy wszystko co można, by nie powstała. W razie potrzeby posuniemy się nawet do blokady dróg dojazdowych do placu budowy.

Burmistrz Andrzej Wyganowski deklaruje pełne wsparcie protestującym mieszkańcom Łąki i Jarszewka. Zaraz po spotkaniu rozpoczęto urzędowe konsultacje z mieszkańcami, którzy w prostych ankietach mają się wypowiedzieć: są za, czy przeciw budowie biogazowni. Dalsze postępowanie władz gminy będzie zgodne z wolą mieszkańców. Jaka ona będzie – nietrudno zgadnąć. ©℗

Tekst i fot. Cezary MARTYNIUK

Podpis:

Mieszkańcy do dyskusji byli świetnie przygotowani, dobrze znali zagadnienie biogazowni, wiedzieli o co pytać.

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską