piątek, 24 listopada 2017.
Strona główna > Wiadomości > Nasi lekarze walczą o Maurycego

Nasi lekarze walczą o Maurycego

Nasi lekarze walczą o Maurycego
Data publikacji: 2016-03-02 17:31
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-09 23:37
Wywietleń: 787 122077

Siedmioletni Maurycy, który ucierpiał w pożarze w Dusznikach k. Poznania, trafił do Centrum Leczenia Oparzeń w szczecińskich Zdrojach. W stanie bardzo ciężkim. Ma rozległe oparzenia głowy, kończyn, dróg oddechowych. Walczą o niego nasi lekarze, ale pomocy potrzebuje cała rodzina chłopca. Stracili dom, w ogniu zginęło dwoje dzieci. Tamtejsza gmina organizuje wsparcie rzeczowe i finansowe. Pomóc ofiarom tej tragedii może każdy z nas.

Pożar w wynajmowanym przez rodzinę domu w Dusznikach wybuchł w poniedziałek przed godz. 23.

- Wewnątrz był ojciec z pięciorgiem dzieci, żona była w pracy - relacjonuje sierż. Ewelina Grabowa, z Komendy Powiatowej Policji w Szamotułach. - Mężczyzna spał w pokoju z dwiema córkami, półtoraroczną i dziesięcioletnią. Trzej synowie: cztero-, siedmio- i ośmiolatek spali w pokoju obok. To ich krzyki obudziły ojca. W domu było pełno dymu. Ojciec kazał uciekać dziewczynkom do sąsiadów, próbował dostać się do synów. Siedmioletni chłopiec zdołał wyjść sam, dwóch chłopców nie udało się uratować.

Dzieckiem ocalałym z ognia jest Maurycy, który trafił do szpitala w Poznaniu, a stamtąd do Centrum Leczenia Oparzeń w Zdrojach. Poparzone ma 35 procent powierzchni ciała. Ucierpiały też jego drogi oddechowe. Próbuje oddychać samodzielnie, ale jeszcze wymaga wspomagania. Jest pod wpływem silnych środków przeciwbólowych i uspokajających. 

- Za wcześnie jest, żeby wyrokować o przyszłości pacjenta - mówi dr Tadeusz Sokala, chirurg z CLO w szpitalu „Zdroje". - Ale myślę, że idziemy do przodu. Jest nadzieja, że nam się uda. Wymaga leczenia ogólnego z powodu oparzenia dróg oddechowych i związanych z tym zaburzeń krążeniowo-oddechowych, tym się zajmują anestezjolodzy. My, chirurdzy, leczymy powierzchnię oparzoną. Pojawiło się światełko w tunelu o tyle, że ten stan udało się ustabilizować. Dziecko jest obecnie w stanie stabilnym. To zdecydowanie lepszy prognostyk. Po zaledwie półtorej doby trudno jeszcze powiedzieć, jak to będzie dalej wyglądało.

Być może w piątek lekarze będą mogli przystąpić do pierwszych przeszczepów skóry. Teraz skupiają się na ratowaniu życia dziecka. Ale przyznają, że jego droga do pełni zdrowia zajmie nawet lata.

W Dusznikach lokalna społeczność organizuje wsparcie dla rodziny, która w tragicznym pożarze straciła wszystko. Jest już pomoc rzeczowa, w czwartek najbliżsi Maurycego wprowadzą się do mieszkania zastępczego. Uruchomiono specjalne konto, gdzie można wpłacać pieniądze, które będą potrzebne m. in. na późniejszą rehabilitację chłopca (nr konta: 38 9072 0002 2011 1103 8098 0001 z dopiskiem Społeczny Komitet Pomocy Pogorzelcom w Dusznikach, ul. Jana Pawła II 8). ©℗

Agnieszka Spirydowicz

Anna Gniazdowska

Na zdjęciu: Dr Tadeusz Sokala przyznaje, że stan dziecka cały czas jest bardzo ciężki, chociaż udało się go ustabilizować.

Fot. Robert Stachnik

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny