sobota, 23 września 2017.
Strona główna > Wiadomości > Kłusują i sprzedają do restauracji?

Kłusują i sprzedają do restauracji?

Kłusują i sprzedają do restauracji?
Data publikacji: 2015-11-18 09:35
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-09 23:29
Wywietleń: 1143 38310

Każdego roku w dorzeczu Parsęty ofiarami kłusowników pada kilka ton łososi i troci. Na nielegalnym procederze zyskują też nieuczciwi restauratorzy.

Działania kłusowników nasilają się pod koniec października, gdy rozpoczyna się okres ochronny tych gatunków. Przy pomocy sieci, przetwornic elektrycznych lub metodą na tak zwanego szarpaka, łapią ryby wędrujące w górę rzek na tarło. Ofiarami kłusowników padają przy okazji ryby innych gatunków.

Nasileniu procederu sprzyja łatwy rynek zbytu. Sprzedaż szlachetnych gatunków ryb dla zorganizowanych grup przestępczych, w jakich coraz częściej działają kłusownicy, nie stanowi większego problemu. Łososie i trocie trafiają nie tylko w ręce prywatnych miłośników rybich potraw, ale również do nieuczciwych restauratorów.

W tej sytuacji walka z procederem zdaje się nie mieć końca. Dwa tygodnie temu wspólna akcja Straży Miejskiej z Karlina, Straży Leśnej, Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz Straży Granicznej zaowocowała odnalezieniem kłusowniczych sieci w Radwi i w Parsęcie. Karlińska Straż Miejska kilka dni temu odnotowała sukces. Dzięki sprawnie działającemu systemowi miejskiego monitoringu murowi odebrali sygnał o podejrzanym o kłusownictwo mężczyźnie. Z policją ruszyli jego tropem. Mężczyzna jechał rowerem w kierunku swojego domu. Miał dwie reklamówki. Były w nich trocie wędrowne – blisko 6 kg! W domu kłusownika znaleziono kolejne, poporcjowane już ryby. Po zważeniu okazało się, że było ich 5 kg.

Mężczyzna stanie przed wymiarem sprawiedliwości z oskarżeniem o kłusownictwo. 


– Niestety, mimo szeroko zakrojonej i nagłośnionej akcji antykłusowniczej, kłusownicy wciąż łamią prawo. Nielegalnym, procederem trudnić się będą tak długo, dopóki będzie popyt na tanie ryby. Pamiętajmy, tania nie oznacza zdrowa i dobra. Kupując nielegalnie złowioną rybę, sami przyczyniamy się do rozwoju kłusownictwa – podkreślają mundurowi walczący z nielegalnym procederem.


(pw)

Fot. Archiwum

Komentarze

Prywaciarze
Przecież każdy restaurator ma zarejestrowaną działalność gospodarczą, odwiedzają go różne służby kontrolujące, a przede wszystkim dokonuje zakupów na podstawie faktur, u koncesjonowanych sprzedawców, z certyfikatami. Czy coś się zmieniło w tej kwestii?
2015-11-18 10:26:37
leon 69
Proponuję także aby Straż Miejska i Urząd Morski przyjrzał się 'wędkarzom" kłusującym przy wyspie Grodzkiej vis a vis Wałów Chrobrego do niedawna stały tam dwie łódeczki z "rybakami" teraz jest ich więcej głównie łowią nie wymiarową rybę i utykają ją pod forpikiem wystarczy rękę wsadzić. A swoją drogą sprawdza się powiedzonko " najciemniej pod latarnią" wokoło urzędy morskie, policja i co tylko a tu kłusownicy w biały dzień trzebią nie wyrośniętą rybę!
2015-11-18 09:18:49

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Elektryczny autobus w zajezdni
Wielkie latawce na niebie
Korki na Sczanieckiej
Poprzedni Następny

Nekrologi