czwartek, 18 stycznia 2018.
Strona główna > Wiadomości > Historia pewnej awarii, czyli Paweł i Gaweł po szczecińsku

Historia pewnej awarii, czyli Paweł i Gaweł po szczecińsku

Historia pewnej awarii, czyli Paweł i Gaweł po szczecińsku
Data publikacji: 2016-04-15 11:19
Ostatnia aktualizacja: 2017-08-09 23:41
Wywietleń: 1288 128204

Kiedy państwo Z. ze Szczecina składali w sądzie pozew przeciwko swoim sąsiadom, domagając się odszkodowania za zalanie, nie spodziewali się, że sprawa ta trwać będzie kilka lat, a sądy wydadzą dwa skrajnie różne wyroki.  


Banalna historia


Pech chciał, że w ten dość pogodny (tego dnia, co ważne – nie padało) zwykły marcowy dzień w jednym z mieszkań na ostatnim, czwartym piętrze budynku pękł wężyk doprowadzający zimną wodę do umywalki. W mieszkaniu nie było właścicieli. Woda pod dużym ciśnieniem najpierw zalała łazienkę i wszystkie pozostałe pomieszczenia, a następnie zaczęła przesiąkać przez strop do mieszkania niżej. Lała się także przez drzwi. Zalana została część klatki schodowej. W krótkim czasie przeniknęła do mieszkania na trzecim piętrze, bezpośrednio pod pechowym lokalem.

Jak wynika z relacji świadków woda lała się po ścianach i suficie niezwykle obficie. Zaskakująco szybko zalane zostało praktycznie całe mieszkanie; trzy pokoje, kuchnia, łazienka i przedpokój. Tryskało z sufitu, lało się z lamp. 


Przebywająca w tym czasie w zalewanym mieszkaniu współwłaścicielka bezskutecznie dobijała się do mieszkania sąsiadów. Powiadomiła pogotowie lokatorskie i spółdzielnię mieszkaniową. Straty były duże.

Uszkodzeniu, co oczywiste, uległy tynki praktycznie w całym mieszkaniu, podłogi nadawały się do wymiany, podobnie zresztą jak część wyposażenia.  

W związku z tym, że właściciele mieszkania na czwartym piętrze nie zareagowali na przedsądowe wezwanie do pokrycia kosztów remontu i strat spowodowanych przez zalanie, zdecydowali się złożyć pozew w sądzie. Wydawało im się, że rekompensata, którą przyzna im sąd jest... tylko kwestią czasu. Okazało się jednak, że ta „oczywista sprawa” trwała cztery lata.

Sąd: A gdzie są dowody czyli... pęknięty wężyk?


Ku zaskoczeniu poszkodowanego małżeństwa sąd w trakcie rozpraw oczekiwał przedstawienia dowodów winy „sprawców”. Tymczasem jedynym dowodem mógł być pechowy wężyk, który – jak wynikało z wcześniejszych relacji współwłaściciela mieszkania na czwartym piętrze – „nie był wymieniany przez około półtora roku”.

R.K. Ciepliński

Fot. Archiwum: Dariusz Gorajski

Więcej w piątkowym „Kurierze Szczecińskim” i e-wydaniu z dnia 15 kwietnia 2016 roku

Komentarze

gh
Kolejny "sukces" szczecińskich sądów
2016-04-18 19:11:50
Niehydraulik
Co do sedna sprawy ma różnica; czy to był wężyk, rurka, kranik czy uszczelka? A czy pani sędzia była blondynką?
2016-04-16 09:27:08
Hydraulik
To jak często należy wymieniać te wężyki?
2016-04-15 17:05:18

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
0
na godz. 03:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Bicie rekordu w spinningu rowerowym
Światełko do nieba 2018
Wielkie granie na Łasztowni
Poprzedni Następny
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy