poniedziałek, 11 grudnia 2017.
Strona główna > Świat > W Brukseli pożegnano Polkę

W Brukseli pożegnano Polkę

W Brukseli pożegnano Polkę
Data publikacji: 2016-04-02 11:32
Ostatnia aktualizacja: 2017-06-08 12:48
Wywietleń: 1211 126670

Rodzina, bliscy, przyjaciele i współpracownicy pożegnali w Brukseli 61-letnią Janinę Panasewicz, która zginęła w zamachach terrorystycznych, do jakich doszło przed Wielkanocą w belgijskiej stolicy.

Polka jest jedną z 32 ofiar terrorystów, którzy 22 marca wysadzili się w powietrze na lotnisku Zaventem i w metrze w Brukseli. Feralnego poranka kobieta jechała podziemną kolejką do pracy. Krótko po zamachach szukała jej niemal cała Polonia w Brukseli. Post stowarzyszenia SOS Bruksela, za pośrednictwem którego próbowano odnaleźć zaginioną, przekazano kilka tysięcy razy. Parę dni po zamachach belgijska prokuratora potwierdziła, że Polka jest wśród ofiar.

Na piątkowej mszy pożegnalnej w kościele św. Elżbiety w brukselskiej dzielnicy Schaerbeek zjawiła się rodzina, współpracownicy pani Janiny, znajomi, a także Polacy mieszkający w belgijskiej stolicy.

– Mama była skromną i dobrą osobą. Chcielibyśmy, jeśli będziecie ją wspominać w swoich modlitwach, aby na waszych twarzach był uśmiech, radość, którym ona „zarażała” – mówił podczas uroczystości syn zmarłej.

Pani Panasewicz mieszkała w Belgii przez około 20 lat. 22 marca wyszła z domu, by rozliczyć czeki serwisu usług sprzątania. Następnego dnia miała lecieć do Polski, do męża na święta. Po wyjściu z biura, w którym dowiedziała się, że był zamach na lotnisku, wsiadła do metra. Zginęła na stacji Maelbeek, gdzie terroryści uderzyli po raz drugi tego dnia, nieco ponad godzinę po zdetonowaniu bomb w porcie lotniczym. Znajoma pani Janiny nie kryje rozgoryczenia, że belgijskie służby nie ostrzegły mieszkańców miasta, by nie korzystali z komunikacji po tym, gdy terroryści wysadzili się w powietrze na lotnisku.

– Powinniśmy dostać sms, metro powinno być zatrzymane – uważa pani Honorata, która korzysta z tej samej linii, na której doszło do zamachu. Jak mówi, zdecydowała się wsiąść do kolejki dopiero ponad tydzień po zamachach.

– Panuje niemiła atmosfera. Każdy każdego ogląda: jaką ma torbę, plecak. Jeśli ktoś ma ciemniejszą karnację to jest „prześwietlany” jak rentgenem. Ludzie patrzą od góry do dołu. Nie czujemy się bezpiecznie – opisuje klimat w belgijskiej stolicy po zamachach Polka. (pap)

Fot. Dariusz Gorajski (arch.)

Komentarze

A to jest dopiero PO-czatek,
PO-dziekujmy Tym PO-litykom, co tam w tej Brukseli siedza lub dojezdzaja i tak ta UE steruja... by jak najwiecej IS-lamskiego Multi-Kulti przyjely poszczegolne Kraje !!
2016-04-03 01:35:31

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

Teresa Syrek

kondolencje