piątek, 15 grudnia 2017.
Strona główna > Świat > Paryżanie zbierają się mimo ostrzeżeń policji

Paryżanie zbierają się mimo ostrzeżeń policji

Paryżanie zbierają się mimo ostrzeżeń policji
Data publikacji: 2015-11-14 21:15
Ostatnia aktualizacja: 2017-05-24 08:35
Wywietleń: 1094 37630

Paryżanie zbierają się w sobotę wieczorem na Placu Republiki w centrum miasta, by oddać hołd ofiarom piątkowych zamachów w mieście. Zapalają znicze i składają kwiaty. Przychodzą mimo policyjnych ostrzeżeń przed gromadzeniem się w miejscach publicznych.

"Nie boimy się" - to hasło najczęściej pojawia się na pozostawianych wraz z kwiatami prowizorycznych papierowych transparentach. Wśród ludzi zgromadzonych pod statuą Republiki czasem dochodzi do spontanicznych dyskusji o piątkowych wydarzeniach. Z rąk terrorystów z Państwa Islamskiego zginęło 129 osób, w tym 89 w sali koncertowej Bataclan nieopodal placu Republiki.

"Trzeba deportować wszystkich, którzy mogą być niebezpieczni! Policja ma ich kartoteki. Terrorystów trzeba likwidować! - krzyczał młody mężczyzna. Drugi, starszy, przekonywał go: "To oznaczałoby, że robilibyśmy dokładnie to samo, co terroryści!" Kobieta z tłumu dodaje: "Terrorystom chodzi tylko o to, żeby nas podzielić!".

To właśnie z placu Republiki w styczniu br. wyruszył wielki marsz milczenia po zamachach na redakcję pisma "Charlie Hebdo". Po kolejnych w tym roku atakach ludzie przyszli w to samo miejsce. Jednak tym razem jest ich dużo mniej. Władze ostrzegały przed gromadzeniem się w miejscach publicznych ze względu na utrzymujące się zagrożenie terrorystyczne.

"Policjanci namawiali nas przez megafony, byśmy się rozeszli. Ale zostaliśmy, bo trudno w takich chwilach siedzieć w domu" - powiedział Francois Sitbon, jeden z uczestnik spontanicznego wiecu. "Politycy nie mają dość odwagi i często nie wiedzą, co robią" - dodaje.

Jego towarzysz wzrusza ramionami: "A co władze mogą zrobić? Środki bezpieczeństwa nie są skuteczne. To drugi zamach w ciągu roku. Problem jest gdzie indziej i jest o wiele bardziej skomplikowany" - mówi Michel Sitbon.

Ludzie przychodzą też w pobliże sali koncertowej i zostawiają kwiaty i znicze pod policyjnymi barierkami. Leży tam też wieniec z biało-czerwoną wstęgą z napisem "Rzeczpospolita Polska".

Mieszkający kilka przecznic dalej Antoine przyszedł w to miejsce z dwojgiem małych dzieci. "Miałem taka potrzebę, żeby jakoś poradzić sobie z tą sytuacją. Jesteśmy w szoku" - przyznaje w rozmowie z PAP. "Do zamachu doszło w tej samej okolicy, co w styczniu. Mieszkamy tu i już w minionych miesiącach było bardzo trudno. W ogóle nie czujemy się bezpiecznie" - dodał.

"Musimy walczyć z Państwem Islamskim. To nie może nas powstrzymać, nie możemy dać się zastraszyć" - powiedział Antoine. Nie wierzy on, że francuskie społeczeństwo da się podzielić. "Muzułmanie to dobrzy ludzie, a zamachowcy to szaleńcy" - mówi.

(PAP) 

Na zdjęciu: Członkowie irlandzkiej grupy rockowej U2: Bono, David Howell Evans i Adam Clayton, składają kwiaty w hołdzie dla ofiar ataków terrorystycznych w Paryżu, pod teatrem Bataclan w Paryżu.

Komentarze

Prawdopodobnie,
Gdyby taki atak mial miejsce w USA, to widzowie posiadajacy bron palna, sami by tych IS-lamistow na miejscu bardzo szybko powybijali i nie bylo by az tyle Ofiar ??
2015-11-15 21:56:16
Krotkie PO-dsumowanie...,
A ciekawe ilu... i Kto... teraz odpowie tak w UE w Brukseli, jak i Rzadzacy we Francji... za ten zaistnialy kolejny stan rzeczy ? Politycy w co niektorych Krajach UE zle Rzadza... a zwykla ludnosc ponosi za to swoje niewinne kolejne Ofiary ! !
2015-11-15 11:49:43

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską