czwartek, 23 listopada 2017.
Strona główna > Sport > Tenis. Życiowy turniej w US Open

Tenis. Życiowy turniej w US Open

Tenis. Życiowy turniej w US Open
Data publikacji: 2017-09-06 09:52
Wywietleń: 792 291048

W sobotę rozpoczynają się eliminacje, a w poniedziałek turniej główny jubileuszowego 25 turnieju tenisowego Pekao Szczecin Open. Równo 20 lat temu rozegrano natomiast w Szczecinie turniej z najwyższą z możliwych pul nagród w kategorii challengera.

Od tamtej pory zawsze do Szczecina przyjeżdżali tenisiści, których kariery później uważnie śledziliśmy podczas dużych, wielkoszlemowych turniejów. Właśnie odbywa się taki turniej w Nowym Jorku, a w ćwierćfinale rywalizowali gracze, których jeszcze niedawno gościliśmy w Szczecinie.

Rozstawiony z "12" Pablo Carreno Busta po zwycięstwie nad Argentyńczykiem Diego Schwartzmanem (29.) 6:4, 6:4, 6:2 został pierwszym półfinalistą US Open. Hiszpański tenisista nigdy wcześniej nie dotarł do tego etapu w wielkoszlemowej imprezie.

W drodze do najlepszej "czwórki" nowojorskiego turnieju Carreno Busta nie stracił nawet seta. Jest pierwszym tenisistą w liczonej od 1968 roku Open Erze, który w wielkoszlemowej imprezie zmierzył się z czterema kwalifikantami.

Krecz z Nadalem

Dotychczas najlepszym wynikiem specjalizującego się raczej w grze na kortach ziemnych zawodnika z Półwyspu Iberyjskiego w Wielkim Szlemie był ćwierćfinał tegorocznego French Open. W trakcie tego spotkania w stolicy Francji z rodakiem Rafaelem Nadalem skreczował z powodu kontuzji mięśni brzucha, która wykluczyła go z udziału w Wimbledonie. W Nowym Jorku wcześniej nigdy nie przeszedł trzeciej rundy.

- To niesamowite. Marzyłem o tym, ale nigdy nie myślałem, że będę w stanie tego dokonać. Diego to trudny rywal. Zawsze trzeba być czujnym, grając z nim, bo jest bardzo szybki i dobrze porusza się po korcie - podkreślił Carreno Busta.

O pierwszy w karierze występ w finale wielkoszlemowych zmagań 26-letni tenisista walczyć będzie z rozstawionym z "28" reprezentantem RPA Kevinem Andersonem i nie jest bez szans na awans do wielkiego finału. Mimo ćwierćfinałowej porażki Schwartzman i tak ma powody do zadowolenia. 25-letni Argentyńczyk dotychczas w Wielkim Szlemie mógł się pochwalić jedynie dotarciem raz do trzeciej rundy, a w Nowym Jorku do drugiej.

Trudny mecz z Panfilem

Cztery lata temu przyjechał na szczeciński Pekao Szczecin Open jako gracz numer 5 i dotarł do półfinału, w którym przegrał po trzech zaciętych setach z późniejszym triumfatorem Aleksandrem Niedowiesowem. Niewiele brakowało, a w półfinale zabrakłoby go kosztem starszego o cztery lata Grzegorza Panfila.

Obaj w ćwierćfinale stoczyli pasjonujący, ponad dwugodzinny pojedynek zakończony triumfem Argentyńczyka, ale po trzech zaciętych i wyrównanych meczach w stosunku 6:4, 3:6, 7:5. To był jeden z dwóch najbardziej zaciętych meczów podczas całego turnieju. Dziś 29-letni Panfil może żałować, był bardzo blisko pokonania rewelacji tegorocznego US Open.

Schwartzman przeszedł już do historii wielkoszlemowych turniejów z jeszcze innego powodu. Otóż mierzy on zaledwie 170 cm wzrostu i stał się najniższym ćwierćfinalistą imprezy Wielkiego Szlema w XXI wieku. Ostatnim tak niskim graczem, który doszedł do najlepszej "ósemki" zawodów tej rangi, był w US Open 1994 również mierzący 170 centymetrów Jaime Yzaga.

Busta z kolei jest pierwszym Hiszpanem, który awansował tak wysoko w wielkoszlemowym US Open od czterech lat. Ostatni raz na poziomie półfinałów grał w roku 2013 Rafael Nadal. Hiszpan grał w Szczecinie całkiem niedawno, bo dwa lata temu.

Numer 1 nie wygrywa

Rozstawiony był nawet z numerem 1, więc należał do jednych z faworytów. Jak to jednak bywa podczas szczecińskich challengerów połączenie roli faworyta z hiszpańskim obywatelstwem nie może dać ostatecznego zwycięstwa i tak też się stało w przypadku Busty. Hiszpan zatrzymał się na ćwierćfinale, w którym przegrał z późniejszym triumfatorem Jan Struffem z Niemiec.

Busta, podobnie, jak jego ćwierćfinałowy rywal z Nowego Jorku, Diego Schwartzman miał w Szczecinie dość ciężką przeprawę z polskim tenisistą. W drugiej rundzie turnieju sprzed dwóch lat rozstawiony z numerem 1 tenisista napotkał na bardzo duży opór ze strony Huberta Hurkacza, który do turnieju przystąpił dzięki dzikiej karcie. Młody Polak wygrał pierwszego seta 6:3, by w dwóch kolejnych przegrać odpowiednio 4:6 i 3:6, ale mecz do końca trzymał w napięciu i nie miał swojego zdecydowanego faworyta.

Busta przed turniejem w Nowym Jorku zajmował 15 pozycję w rankingu ATP, jego awans w światowej hierarchii jest zatem błyskawiczny, a po turnieju w Nowym Jorku nastąpi kolejna poprawa.

Schwartzman natomiast, to kontynuator znakomitych tradycji argentyńskich graczy występujących niegdyś w szczecińskim challengerze. O ile turniej jest pechowy dla Hiszpanów, którzy w Szczecinie nie wygrali jeszcze nigdy, to z kolei bardzo dobrze wypadali w nim Argentyńczycy, których kilku triumfowało w całej imprezie: Juan Ignacio Chela, Augustin Calleri, czy Sergio Roitman. Wielu innych, jak: David Nalbandian, czy Jose Acasuso w duży tenisowy świat wkraczali przebijając się właśnie w szczecińskim turnieju. ©℗ Wojciech Parada

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny