czwartek, 21 września 2017.
Strona główna > Sport > Tenis. Niegrzeczny chłopiec wchodzi do gry

Tenis. Niegrzeczny chłopiec wchodzi do gry

Tenis. Niegrzeczny chłopiec wchodzi do gry
Data publikacji: 2017-09-12 07:51
Ostatnia aktualizacja: 2017-09-12 11:49
Wywietleń: 649 291797

Niespełna 27-letni Jerzy Janowicz nie jest najwyżej rozstawionym zawodnikiem podczas jubileuszowego 25. Pekao Szczecin Open, nie jest też najbardziej utytułowanym graczem, który zgłosił się do turnieju. Jest jednak na pewno postacią wzbudzająca najwięcej zainteresowania, kontrowersji, o czym przekonał ubiegłoroczny turniej.

Wtedy też Janowicz nie miał wysokiego rankingu, było wielu graczy plasujących się wyżej w rankingu. To jednak mecze Janowicza obserwowały tłumy kibiców, na jego pojedynkach brakowało miejsc na trybunach kortu centralnego. Nie zawsze tak jest, Janowicz jednak zapewnia liczne atrakcje, nie tylko te sportowe.

Lata mijają, a tenisista wciąż nie potrafi przemienić się z chłopca w mężczyznę. Jego ciągłe utarczki z polskimi dziennikarzami, sceny podczas konferencji prasowych, kiedy kłóci się, obraża, wyprasza z sali, po czym sam ją opuszcza, to już nie są odosobnione przypadki, ale w miarę regularnie powtarzające się incydenty.

Incydent w Wimbledonie

Po raz ostatni doszło do takiej sytuacji podczas wielkoszlemowego turnieju w Wimbledonie. Bronią go ludzie ze środowiska tenisowego, atakują postronni obserwatorzy, dla których zachowanie tenisowej gwiazdy wyłamuje się ze wszystkich standardów, nie tylko tenisowych, sportowych, ale ogólnie przyjętych norm zachowania.

Janowicz zagra w Szczecinie po raz czwarty, a po raz drugi z rzędu. W ubiegłym roku rozczarował. Przyjechał z włoskiej Genui, gdzie prezentował znakomitą formę, wygrał cały turniej, w finale pokonał Nicolasa Almagro, a wcześniej dwóch Argentyńczyków z pierwszej setki rankingu.

Turniej główny Pekao Szczecin Open

Richard Gasquet (Francja, 1) – Marcin Gawron (Polska, WC)
Bernabe Miralles (Hiszpania) – Robin Stanek (Czechy, Q)
Guido Andreozzi (Argentyna) – Karol Drzewiecki (Polska, WC)
Inigo Cervantes (Hiszpania) – Marco Cecchinato (Włochy, 5)
Carlos Berloq (Argentyna, 4) – Bjorn Fratangelo (USA)   4:6, 6:7
Julien Cegnina (Belgia) – Maxime Tabatruong (Francja, Q)
Taro Daniel (Japonia) – Adrian Andrzejczuk (Polska, WC)
Salvatore Caruso (Włochy) – Renzo Olivo (Argentyna, 8)   6:3, 4:6, 3:6
Casper Ruud (Norwegia, 7) – Jurgen Zopp (Estonia)
Yannick Maden (Niemcy) – Marek Jaloviec (Czechy, LL)
Dustin Brown (Niemcy) – Aleksandr Bury (Białoruś, LL)
Alessandro Giannessi (Włochy, 3) – Artem Smirnov (Ukraina, Q)
Jerzy Janowicz (Polska, 6) – Guillermo Duran (Argentyna, Q)
Kenny de Schepper (Holandia) – Oskar Otte (Niemcy)
Goncalo Oliviera (Portugalia) - Constant Lestienne (Francja, LL)
Gleb Saharov (Rosja) – Florian Mayer (Niemcy, 2)   7:5, 1:6, 2:6

Dziś Janowicz plasuje się poza setką światowego rankingu. Duża przykrość spotkała go podczas wielkoszlemowego US Open. Jego ranking nie uprawniał go do wzięcia udziału w turnieju głównym, Janowicz był dopiero dziesiąty na liście oczekujących.

Okazało się, że aż tylu graczy nie wycofało się z udziału w turnieju głównym, a tenisista nie wpisał się na listę turnieju eliminacyjnego, jak uczynili to inni zawodnicy zgłoszeni do tegorocznego Pekao Szczecin Open: Marco Cecchinato i Alessandro Giannessi. Ten drugi to ubiegłoroczny triumfator szczecińskiego challengera, który zapowiada, że również w obecnym sezonie zamierza powalczyć o wygranie całego turnieju. Okazał się bardziej zapobiegliwy od Janowicza.

W US Open bez sukcesów

Polski tenisista nie miał jednak zbyt wielkich szans na sukces w US Open. Spośród wszystkich wielkoszlemowych turniejów, na kortach w Nowym Jorku wiodło mu się zawsze najgorzej. Co prawda 10 lat temu wygrał juniorską edycję tego turnieju, jednak w zmaganiach z dorosłymi tenisistami udało mu się wygrać tylko jeden mecz – dość dawno, bo trzy lata temu.

Ponadto tenisista miał ostatnio problemy z kolanem, a twarde korty w Nowym Jorku nie służą stawom, co może oznaczać, że absencja w atrakcyjnym turnieju wcale nie była dla polskiego gracza tak wielką stratą.

Janowicz w Pekao Szczecin Open

2008

I runda: Jiri Vanek (Czechy, 7)   3:6, 6:3, 6:2

II runda: Bohdan Ulihrach (Czechy)   7:5, 6:2

Ćwierćfinał: Marcin Gawron (Polska, WC)   7:6, 6:2

Półfinał: Florent Serra (Francja, 2)   2:6, 1:6

2012

I runda: Yannick Mertens (Belgia)   6:7, 6:3, 6:4

II runda: Artem Smirnov (Ukraina, Q)   6:3, 6:1

Ćwierćfinał: Inigo Cervantes (Hiszpania)   4:6, 2:6

2016

I runda: Nikoloz Basilasvili (Rosja, 6)   6:1, 3:6, 6:3

II runda: Stefano Napolitano (Włochy)   6:3, 6:7, 4:6

Janowicz, jak mało który tenisista, umie skupić na sobie uwagę niemal wszystkich. Jego pierwszy ubiegłoroczny mecz z rozstawionym z nr 5., a więc na tamten czas znacznie wyżej w tenisowej hierarchii od polskiego gracza, Nikolozem Basilaszwilim, oglądał komplet 3,7 tys. kibiców. Padł rekord publiczności w historii szczecińskich challengerów.

Mecz drugiej rundy ze Stefano Napolitano oglądało 3,5 tys. kibiców, którzy mocno rozczarowali się sportową i pozasportową postawą tenisowego gwiazdora. Polak niespodziewanie przegrał ze Stefano Napolitano 6:3, 6:7, 4:6, choć przebieg spotkania absolutnie nie wskazywał na to, że Polak może mieć jakiekolwiek kłopoty.

Niewytłumaczalna metamorfoza

Janowicz wygrał pewnie pierwszego seta, w drugim prowadził 3:0, miał serwis, po czym nastąpiła jakaś niewytłumaczalna metamorfoza. Mecz wydawał się pozornie rozstrzygnięty, jednak kuriozalna postawa Janowicza, który w momencie najmniej oczekiwanym stracił kontrolę nad wydarzeniami, spowodowała, że ostatecznie rozstrzygnięcie okazało się mocno zaskakujące nie tylko ze względu na porównanie klasy i dokonania obydwu tenisistów, ale głównie z powodu nagłego zwrotu, jaki nastąpił w meczu, który tylko do pewnego momentu przebiegał według wcześniej oczekiwanego scenariusza.

Program na wtorek

KORT CENTRALNY

11.00: Taro Daniel (Japonia) – Adrian Andrzejczuk (Polska, WC)
13.00: Artem Smirnov (Ukraina, Q) – Alessandro Giannessi (Włochy, 3)
15.00: Guido Andreozzi (Argentyna) – Karol Drzewiecki (Polska, Q)
17.00: Jerzy Janowicz (Polska, 6) – Guillermo Duran (Argentyna, Q)
19.00: Marcin Gawron (Polska, Q) – Richard Gasquet (Francja, 1)

KORT NUMER 1

11.00: Julien Cagnina (Belgia) – Maxime Tabatruong (Francja, Q)
13.00: Kenny de Schepper (Francja) – Oscar Otte (Niemcy)
15.00: Aleksandr Bury (Białoruś, LL) – Dustin Brown (Niemcy)
17.00: Casper Ruud (Norwegia, 7) – Jurgen Zopp (Estonia)
19.00: de Schepper/Olivo – Duran/Marrero (2)

KORT NUMER 2

11.00: Marek Jaloviec (Czechy, LL) – Yannick Maden (Niemcy)
13.00: Goncalo Oliviera (Portugalia) – Constant Lestienne (Francja, LL)
15.00: Inigo Cervantes (Hiszpania) – Marco Cecchinato (Włochy, 5)
17.00: Bernabe Miralles (Hiszpania) – Robin Stanek (Czechy, Q)
19.00: Skupski/Skupski (3) – Motti/Oliveira

Janowicz prowadził wyraźnie z dziesiątą rakietą Włoch, plasującym się dopiero na 233. miejscu w rankingu ATP. Do dziś pozostaje wielką zagadką, jak to się stało, że Polak mając mecz pod kontrolą przegrał go z graczem o zdecydowanie mniejszym potencjale.

Nasz najlepszy w ostatnich latach tenisista niestety po raz kolejny pokazał też tę negatywną stronę swojej osobowości. W momencie gdy gra wyraźnie mu się nie układała, zaczął rzucać rakietą, był arogancki w stosunku do publiczności i tak naprawdę pożegnał się w mało eleganckim i jakże klasycznym dla siebie stylu.

Tyczkowaty młodzieniec

Janowicz zagra w Szczecinie po raz czwarty, w żadnym z tych występów nie przegrywał w pierwszej rundzie, ale jednak zdecydowanie lepiej mu szło, gdy przyjeżdżał do Szczecina będąc na początku swojej tenisowej drogi. W roku 2008 był to jeszcze uśmiechnięty, trochę chuderlawy, tyczkowaty młodzieniec, wzbudzający powszechną sympatię nie tylko u osób z jego bezpośredniego otoczenia, ale też przypadkowych kibiców. To wtedy mając niespełna 18 lat wypadł na szczecińskich kortach najlepiej, docierając aż do półfinału.

To jednak nie była jego pierwsza wizyta w Szczecinie. Rok wcześniej wziął udział w turnieju najniższej rangi z pulą nagród 10 tys. dol. Niespełna 17-letni młokos pokonał w pierwszej rundzie Leandro Van der Vaarta z Holandii, ale w następnej już odpadł. Zarobił swoje pierwsze pieniądze – 200 dolarów i zdobył pierwsze punkty – w tamtym roku jedyne. Szczecin dał mu impuls do pokonywania kolejnych barier.

Pięć lat temu Janowicz odpadł w ćwierćfinale Pekao Szczecin Open, choć spodziewano się po nim znacznie więcej. Na przeszkodzie stanęli nie tylko rywale, ale kontuzja barku, z którą się Polak borykał. Swój występ zaznaczył jednak niecodziennym wyczynem. Podczas wygranego meczu z Yannickiem Mertensem z Belgii Polak zaserwował z prędkością 251 km/h. Tym samym wyrównał rekord świata Ivo Karlovica. Podczas zabawowych treningów z dziećmi posłał piłkę z jeszcze większą siłą – 263 km/h.

Ścigając Fibaka

Dziś Janowicz plasuje się tuż poza pierwszą setką rankingu, ale pozycja ta absolutnie nie odzwierciedla jego potencjału, nie zadowala go i nie satysfakcjonuje. Janowicz zamiast grać w wielkoszlemowym US Open, zbierał punkty w challengerze w Como (odpadł w II rundzie), a z turnieju w Genui wycofał się.

W ubiegłym roku startował z jeszcze niższego pułapu. Zgłosił się do turnieju jako gracz nr 247 na świecie, ale po wygranej w Genui awansował aż na 166. miejsce. W tym roku ponowi próbę powrotu na miejsca, które już wcześniej okupował.

Cztery lata temu był graczem z pierwszej 20 światowego rankingu, wróżono mu rychły awans do pierwszej 10, co od czasów Wojciecha Fibaka grającego na najwyższym światowym poziomie 40 lat temu, żadnemu polskiemu tenisiście się nie udało nawet na chwilę. ©℗ Wojciech PARADA

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Trr
CIEKAWE CO FURIAT WIWINIE TYM RAZEM???
2017-09-12 11:39:06
opis
Niegrzeczny chłopiec to może lepiej niech się skupi na graniu, bo jeśli Kurier określa go tym mianem, a nie definiuje go przez jego wyjątkową grę, to znaczy, że znany jest tylko z awanturnictwa, a nie perfekcyjnej gry.
2017-09-12 08:11:29

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Elektryczny autobus w zajezdni
Wielkie latawce na niebie
Korki na Sczanieckiej
Poprzedni Następny

Nekrologi