wtorek, 23 stycznia 2018.
Strona główna > Sport > Tenis. Matkowski liczył na więcej

Tenis. Matkowski liczył na więcej

Tenis. Matkowski liczył na więcej
Data publikacji: 2017-07-11 22:47
Ostatnia aktualizacja: 2017-07-12 10:57
Wywietleń: 345 274743

36-letni wychowanek SKT Szczecin, Marcin Matkowski zaznaczył, że Austriak Oliver Marach i Chorwat Mate Pavic - rywale jego i Białorusina Maksa Mirnego w ćwierćfinale debla w Wimbledonie - byli dużo lepsi, a po wtorkowym meczu pozostał mu niedosyt.

- Liczyliśmy na więcej – podkreślił szczeciński tenisista.

Matkowski i Mirnyj w drodze do ćwierćfinału stracili tylko seta. Dodatkowo błysnęli w drugiej rundzie, eliminując występujących z "piątką" słynnych amerykańskich bliźniaków Mike'a i Boba Bryanów. We wtorkowym pojedynku z rozstawionymi z "16" przeciwnikami nie mieli jednak wiele do powiedzenia, przegrali 5:7, 2:6, 2:6.

- Przed meczem wydawało się, że to para w naszym zasięgu, a potem okazało się, że jednak poza. Mieli na koncie dwa finały w turniejach na kortach trawiastych i pokazali, że są w formie. Dziś byli dużo lepsi, przede wszystkim jeśli chodzi o return. Bardzo mało gemów mieliśmy gładko wygranych, trzy były ciężko wywalczone, a też bardzo często rywale nas przełamywali. Bardzo dobrze returnowali, i mnie, i Maksa z każdego ustawienia. Nie wiem, czym to było spowodowane. Nie wiem również, czy to my zagraliśmy słabiej, czy też oni tak dobrze. Wynik jest jaki jest. Przeciwnicy byli dziś dużo lepsi i zasłużenie awansowali do półfinału. - podsumował Matkowski.

Przewaga zbyt duża

Jak dodał, przewaga wypracowana przez austriacko-chorwacką parę w każdym z setów była zbyt duża, by ją zniwelować.

- Jednego "breaka" można jeszcze odrobić, ale dwa to już ciężko. Wynik był jednak całkowitym odzwierciedleniem tego, co się działo na korcie - przyznał.

Do wtorku mecze Wimbledonu rozgrywane były przy pełnym słońcu i wręcz w upale. Dziewiątego dnia imprezy niemal od początku rywalizacji padał deszcz. Wspomniani czterej debliści wciąż grali w trzeciej odsłonie mimo opadów, z powodu których wiele spotkań już przerwano.

- Uznaliśmy, że kort był dobry do grania, więc nie było żadnego problemu z tym, żeby kontynuować. Trawa wydawała się dziś jeszcze wolniejsza. Poza deszczem wiał też wiatr. Widać było, że serwis robił mniej szkód niż zwykle, szczególnie u nas. Oni nakładali presję przy returnach, a my nie - analizował Matkowski.

Nie ukrywał, że po dobrym występie we wcześniejszych pojedynkach on i jego partner mieli większe ambicje niż czołowa "ósemka".

- Ćwierćfinał to dobry wynik, ale liczyłem na więcej. Po takim meczu jak dzisiejszy mam duży niedosyt. Liczyliśmy na trochę więcej, zwłaszcza po pokonaniu braci Bryanó" - podkreślił.

Cilic faworytem

Jego zdaniem szansę na triumf w Londynie w grze pojedynczej ma Marin Cilic. Z rozstawionym z "siódemką" Chorwatem w drugiej połowie czerwca wystąpił w deblu na kortach londyńskiego Queen's Clubu, gdzie zatrzymali się na półfinale, a tenisista z Bałkanów dotarł też do finału singla.

- Jest w formie i może sprawić niespodziankę. Wygrał już raz turniej wielkoszlemowy, więc trema nie powinna go spalić. W zeszłym roku miał meczbole w spotkaniu ze Szwajcarem Rogerem Federerem, a w tym gra jeszcze lepiej, więc stawiam na Cilica - uzasadnił 36-letni Polak.

Jego najbliższym startem będzie turniej w Hamburgu, w którym partnerować mu będzie Serb Nenad Zimonjic. W ostatnim w tym sezonie turnieju Wielkiego Szlema - US Open - ponownie chce połączyć siły z Mirnym.

 

Komentarze

obserwator
Panie Matkowski! czas na emeryturę!!! Poza tym powinien Pan się podzielić zarobionymi na kortach pieniędzmi z SKT które Pana wychowało i wytrenowało.Grał Pan na kortach SKT a to zobowiązuję aby się podzielić kasą i dofinansować szkółki tenisowe i obozy tenisowe dla dzieci.
2017-07-12 10:53:06
gary76
No i dobrze, że chłopak ma ambicje, uważam że to jest lepsze niż osiadanie na laurach. Jednocześnie podkreślił jednak, że osiągnęli dobry wynik w turnieju. A przy tym nie szukał wymówek, jak większość w tego typu sytuacjach tylko przyznał wprost, że przeciwnik był lepszy...
2017-07-12 10:47:06
sport
Zawsze tak jest. Polacy cieszą się, robią wielki sukces z dostania się do jakichś eliminacji lub pierwszej części turnieju, a potem zawsze jest zawodzenie, że mogło być lepiej. Szkoda, ale taka prawda. Nie ma co robić sobie nadziei, trzeba cieszyć się z tego, co jest.
2017-07-12 07:10:24

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
-1
na godz. 12:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Bicie rekordu w spinningu rowerowym
Światełko do nieba 2018
Wielkie granie na Łasztowni
Poprzedni Następny

kondolencje

Elżbiety Zych
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy