sobota, 25 listopada 2017.
Strona główna > Sport > Tenis. Janowicz lepszy od Ligi Mistrzów

Tenis. Janowicz lepszy od Ligi Mistrzów

Tenis. Janowicz lepszy od Ligi Mistrzów
Data publikacji: 2016-09-13 22:41
Ostatnia aktualizacja: 2016-09-14 08:48
Wywietleń: 1021 154927

Jerzy Janowicz awansował do drugiej rundy tenisowego turnieju Pekao Szczecin Open. 26-letni Polak pokonał rozstawionego z numerem 5 Nikoloza Basilaszwiliego 7:5, 7:6. Jest jedynym Polakiem, który zagra w drugiej rundzie i nie jest bez szans na kolejne zwyciestwa.

Janowicz dotarł do Szczecina w nocy z poniedziałku na wtorek. W niedzielę wieczorem toczył jeszcze finałowy mecz turnieju w Genui. Pokonał tam rozstawionego z numerem 1 Nicolasa Almagro z Hiszpanii, który miał też grać w Szczecinie, ale ostatecznie ze startu zrezygnował.

Polak w Genusi zademonstrował znakomita formę. Wygrał nie tylko z Almagro, ale też z dwoma innymi graczami z pierwszej setki rankingu: Zeballosem i Berloqiem. Pozornie tylko wydawać by się mogło, że w Szczecinie powinien z łatwością kontynuować tą serię.

Bardzo często zdarza się jednak, szczególnie na poziomie challengerów, że gracze po udanym tygodniu mają mniej udany tydzień następny. Presja po ostatnim meczu turnieju spływa i trudno szybko zmobilizować się na kolejny mecz, który następuje prędko, ale już podczas innego turnieju, w innym miejscu.

Podobne sytuacje miały miejsce już w przeszłości nawet podczas szczecińskiego challengera. W roku 1998 do Szczecina przyjechał triumfator turnieju ATP na Majorce Juan Carlos Ferrero. Tam w finale pokonal słynnego Alexa Corretję. W Szczecinie miał się spotkać z mało znanym Niemcem Tomasem Behrendem i mecz ten niespodziewanie przegrał.

Janowicz we wtorkowy wieczór skoncentrowany był do samego końca. Zademonstrował duża odporność w najważniejszych momentach meczu, kiedy ważyły się losy poszczególnych setów. Właśnie dobre przygotowanie mentalne zadecydowało o sukcesie łodzianina, który trafił na dobrze dysponowanego rywala, ale umiał sobie z nim poradzić.

Janowicz swój mecz rozgrywał dość późno. Toczył pojedynek dokładnie w czasie, gdy w meczach piłkarskiej Ligi Mistrzów gole strzelali dla swoich drużyn: Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik, a Barcelona z Bayernem toczyły korespondencyjny pojedynek, który z zespołów wbije więcej bramek swoim bezbronnym rywalom.

Publiczność w Szczecinie wiedziała jednak, że więcej wart obejrzenia na żywo jest nasz najlepszy, choć często niesforny tenisista.

Mecze dnia rozgrywane są w Szczecinie od roku 1997. Przyjęły się znakomicie, ale od kilku lat nie gromadziły już tak licznej widowni, jak to miało miejsce we wtorkowy bardzo późny wieczór. Trybuny wypełnione były do ostatniego miejsca i można mieć pewność, że zawsze tak będzie, dopóki grać będzie w turnieju polski tenisista. ©℗ (par)

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Misiaczek
Moi mili, nie ma się czym ekscytować. A tym bardziej powodów, by się licytować. Autora relacji - to fakt - lekko poniosło, ale nie ma o co kruszyć kopii. Jedni wolą oglądać tenis, drudzy wolą piłkę kopaną. I to pewne, że tych, co kopaną Ligę Mistrzów oglądało było i tak więcej.
2016-09-14 08:48:06
Ten sam widz
To oczywiście było do kruszyny71. Sorki.
2016-09-14 08:43:47
Ten sam widz
Do kruszyny72: zachodzi zatem teraz obawa, że któreś z nas już nie dowidzi albo miało klapki na oczach...
2016-09-14 08:41:30
kruszyna71
a ja byłam i nie było ani jednego miejsca wolnego więc może byliśmy na innych meczach?
2016-09-14 07:42:52
Widz
Oj redaktorze piszący! Przesadziło się z tymi trybunami wypełnionymi do ostatniego miejsca! Oj przesadziło!!! I ja ta byłem, a obok mnie w sektorze sporo jeszcze wolnych siedzisk było...
2016-09-14 06:16:30

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny

Nekrologi