piątek, 24 listopada 2017.
Strona główna > Sport > Pływanie. Kwalifikacja w ostatniej chwili

Pływanie. Kwalifikacja w ostatniej chwili

Pływanie. Kwalifikacja w ostatniej chwili
Data publikacji: 2017-06-20 16:50
Ostatnia aktualizacja: 2017-06-20 16:50
Wywietleń: 485 271633

Rozmowa z Filipem Zaborowskim, pływakiem MKP Szczecin

Filip Zaborowski w sobotnie popołudnie wywalczył na mityngu w Canet minimum na lipcowe mistrzostwa świata w Budapeszcie. Wynikiem 3:47.15 ustanowił też rekord życiowy na dystansie 400 m stylem dowolnym. Zaborowski na MŚ wystartuje także w sztafecie 4x200 m stylem dowolnym.

– Minimum na MŚ wywalczył pan trochę rzutem na taśmę. Co wydarzyło się na mistrzostwach Polski, że wówczas nie udało się uzyskać wymaganego czasu na 400 lub 800 m st. dowolnym?

– Wydaje mi się, że miałem wtedy gorszy dzień. Wpływ na wynik mogła mieć też decyzja organizatorów, którzy o 10 minut przyspieszyli start finału na 400 m st. dowolnym o 10 minut. To wybiło mnie trochę z rytmu startowego.

– Od kilku sezonów reprezentuje pan Polskę na wszystkich najważniejszych międzynarodowych imprezach. Która z nich uważa pan za najbardziej udaną?

– Z pewnością były to mistrzostwa świata w Kazaniu. Poprawiłem wówczas o 1,5 sekundy rekord życiowy na 400 m stylem dowolnym i zająłem najwyższe w karierze 11. miejsce. Równie udane były ubiegłoroczne mistrzostwa Europy w Londynie, gdzie zakwalifikowałem się do finału i wywalczyłem kwalifikacje na igrzyska olimpijskie. Rok 2015 i 2106 były w mojej dotychczasowej karierze najbardziej udane.

– Ewentualny finał MŚ w Budapeszcie byłby przełomowym momentem w pańskiej karierze?

– Z pewnością tak. Nie ma co spekulować, ale są na to szanse. Jeżeli nie w silnie obsadzonej konkurencji 400 m indywidualnie to z pewnością w sztafecie 4x200 m stylem dowolnym. Nasza sztafeta ma już międzynarodową renomę. Przed dwoma laty wystartowała w finale MŚ w Kazaniu, a przed rokiem otarła się o medal mistrzostw Europy. Myślę, że mamy szansę pokazać się z dobrej strony także w Budapeszcie.

– Jak szybko trzeba popłynąć w Budapeszcie, żeby załapać się indywidualnie na finał 400 m?

– Myślę, że w granicach rekordu Polski (3:45,71).

– Do rekordu Polski na 400 m st. dowolnym Przemysława Stańczyka brakuje panu zaledwie półtorej sekundy. Czy były mistrz świata może się obawiać, że po 10 latach wymaże pan ten rekord z krajowych tabel?

– Zdaniem trenera Mirosława Drozda jestem w stanie to zrobić już w tym sezonie. Sam też czuję, że to jest realne. W tym sezonie skupiliśmy się nad pracą nad szybkością. Efekty już widać – o dwie sekundy poprawiłem życiówkę na 200 m, a o pół sekundy na 400 m. Myślę, że mogę pływać jeszcze szybciej.

– Jak będą wyglądały ostatnie tygodnie przygotowań do startu w Budapeszcie?

– Najbliższe dni spędzam jeszcze w  Szczecinie, gdyż mam ostatnie egzaminy licencjackie na uczelni. Później czeka mnie mityng we Francji i zgrupowania w Ostrowcu i Dębicy. Wprost z Dębicy jedziemy do Budapesztu, bo jest to zaledwie 300 km.

Rozmawiał
Wojciech TACZALSKI

Fot. Ryszard Pakieser

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny