niedziela, 24 września 2017.
Strona główna > Sport > Piłka ręczna. Lambada z bramkarką (ROZMOWA)

Piłka ręczna. Lambada z bramkarką (ROZMOWA)

Piłka ręczna. Lambada z bramkarką (ROZMOWA)
Data publikacji: 2017-01-17 12:04
Ostatnia aktualizacja: 2017-01-17 12:04
Wywietleń: 609 203175

Rozmowa z Adrianem Struzikiem, trenerem piłkarek ręcznych Pogoni Baltica Szczecin

Niedawno zakończony 2016 rok był bardzo udany dla szczypiornistek szczecińskiej Pogoni Baltica, bo nasza drużyna została wicemistrzem Polski, zajęła II miejsce w rozgrywkach Pucharu Polski, a w europejskich pucharach doszła do drugiej rundy EHF Cup. Spora w tym zasługa trenera Adriana Struzika, którego docenili Czytelnicy „Kuriera Szczecińskiego”, bo ich głosami zajął 3. miejsce w Plebiscycie Sportowym naszej redakcji. Po wygranym meczu superligi z Zagłębiem Lubin poprosiliśmy go o krótką rozmowę.

– Pamięta pan jakiś moment największej radości w 2016 roku?

– Było jedno takie wydarzenie, które przebija wszystkie inne. Po piątym półfinałowym spotkaniu z Vistalem Gdynia, które dało nam awans do finałowego boju, zatańczyłem na parkiecie lambadę z bramkarką Adrianną Płaczek. W życiu nieczęsto zdarzają się takie emocje. Już samo dojście do finału było sporym sukcesem, a w walce o złoto trochę zabrakło nam szczęścia.

– Dramatycznie było też w Pucharze Polski, który zakończyliście na drugim miejscu.

– Szczególnie utkwiła mi w pamięci rywalizacja w derbach województwa z Energą AZS-em Koszalin, z którym to zespołem przegraliśmy w Szczecinie, ale po dramatycznym boju wygraliśmy na wyjeździe. Niebywale emocjonująca były też rywalizacja z naszym ostatnim rywalem ligowym, czyli KGHM Metraco Zagłębiem Lubin, bo w decydującym pojedynku bramkę na wagę awansu zdobyliśmy po rzucie wolnym w ostatniej sekundzie dogrywki, a po golu gra nie była już kontynuowana.

– Jak ocenia pan rywalizację w europejskim pucharze EHF Cup, w którym pańskie podopieczne występują już od dwóch kolejnych edycji?

– Wcześniej z sukcesami graliśmy jeszcze w Challenge Cup, dochodząc do finału, a debiutując w EHF Cup, najpierw po dwóch zwycięstwach wyeliminowaliśmy szwajcarski LC Brühl Handball, zaś w trzeciej rundzie nie sprostaliśmy rumuńskiej ASC Coronie 2010 Brasov. Przegraliśmy nieznacznie trzema bramkami i zremisowaliśmy, a oba pojedynki rozgrywane były w Szczecinie. Później Rumunki okazały się rewelacją pucharowych zmagań i dotarły do półfinału tych rozgrywek. W naszym drugim starcie, całkiem niedawno, bo przed kilkoma miesiącami, najpierw dwukrotnie pokonaliśmy na wyjeździe ukraińską Galiczankę Lwów, lecz w kolejnej rundzie, po dość zaciętych spotkaniach, dwukrotnie musieliśmy uznać wyższość duńskiej drużyny Nykøbing Falster Håndboldklub. Trzeba jednak zaznaczyć, że w zespole tym występowało wiele reprezentantek Danii i Szwecji. Rozegraliśmy naprawdę dobre mecze.

– Prowadzi pan piłkarki Pogoni już piąty sezon. Czy długoletnia znajomość zespołu pomaga w pracy, czy może pojawia się niebezpieczeństwo znużenia?

– Pracuję już w Szczecinie ponad cztery laty. Myślę, że długoletnia praca trenerska pomaga, bo wiąże się z tym stabilizacja, która pozwala ukształtować zespół według własnej filozofii i wizji. Podstawą dobrego funkcjonowania zespołu jest organizacja klubu oraz najważniejsze, czyli ludzie z którymi się pracuje. Sztab szkoleniowy Pogoni Baltica oprócz mnie, tworzą II trener Łukasz Kalwa oraz trener mentalny Maja Marciniak. To profesjonaliści znający się na swoim fachu. Trenerem odnowy biologicznej jest Marta Kaczyńska, która jest przy zespole we wszystkich momentach, kiedy piłkarki jej potrzebują. Wspólnie tworzymy zgrany sztab szkoleniowy. Sebastian Kwiatkowski i Tomasz Lisiecki to fizjoterapeuci, którzy zajmują się trudnymi kontuzjami i zawodniczkami przez dłuższy czas nie mogącymi grać. Lekarzami współpracującymi z klubem są bardzo dobrzy fachowcy: doktor Łukasz Kołodziej oraz doktor Sebastian Sokołowski. Natomiast Rafał Buryta wspiera mnie jeśli chodzi o ocenę sfery fizjologicznej zespołu. Sprawami organizycyjnymi zajmuje się Natalia Ciepłowska. Osobą która czuwa nad tym wszystkim jest prezes klubu Przemysław Mańkowski, z którym współpracuje się bardzo dobrze. Prowadzi Pogoń Balticę, dba o sponsorów i o wszystkie rzeczy, które są niezbędne do funkcjonowania klubu na najwyższym poziomie. Wszystkim bardzo dziękuję!

– Skąd przyjechał pan do Szczecina?

– Jestem rodowitym gdańszczaninem. Zanim podjąłem pracę w Pogoni, byłem pełniącym obowiązki pierwszego trenera w Vistalu Gdynia, a wcześniej przez sześć lat pracowałem w tym klubie jako drugi trener. Zajmowałem się też młodzieżą w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Pracowałem również w AZS AWF Gdańsk oraz UKS Conrad Gdańsk, zdobywając dwa medale mistrzostw Polski juniorek. Jestem dyplomowanym nauczycielem. Piłkę ręczną znam od podszewki, bo pracowałem na każdym etapie szkolenia. Obecnie oprócz tego, że jestem pierwszym trenerem Pogoni Baltica, pełnię też funkcję II trenera w reprezentacji Polski kobiet.

– Jakie ma pan życzenia na niedawno rozpoczęty 2017 rok?

– Jeśli chodzi o sprawy sportowe, to chciałbym z Pogonią Baltica powtórzyć udany poprzedni rok, a jeśli rozmawiamy o moim życiu osobistym, to życzyłbym przede wszystkim zdrowia sobie i swojej rodzinie. Pozdrawiam bardzo serdecznie moich sąsiadów, którym życzę tego samego.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗ 

(mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Elektryczny autobus w zajezdni
Wielkie latawce na niebie
Korki na Sczanieckiej
Poprzedni Następny

Nekrologi