środa, 13 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Piłka ręczna. Głód piłki 40-latka

Piłka ręczna. Głód piłki 40-latka

Piłka ręczna. Głód piłki 40-latka
Data publikacji: 2017-02-01 10:14
Ostatnia aktualizacja: 2017-02-01 10:14
Wywietleń: 913 210542

Rozmowa z Mariuszem Jurasikiem – grającym trenerem Sandra SPA Pogoń Szczecin

Grający w superlidze piłkarze ręczni Sandra SPA Pogoń Szczecin jako jedni z pierwszych rozpoczną drugą, czyli tegoroczną część sezonu, gdyż już w środę o godz.18 w hali „staruszce” przy ul. Twardowskiego zmierzą się z opolską Gwardią w zaległym meczu z 2016 roku. Z tej okazji o rozmowę poprosiliśmy grającego trenera naszych szczypiornistów, Mariusza Jurasika, byłego reprezentanta Polski, olimpijczyka oraz srebrnego i brązowego medalistę mistrzostw świata. Chociaż utytułowany szkoleniowiec prowadzi zespół od niedawna, zdołał już dobrze poznać drużynę, a pomógł w tym kończący się właśnie okres przygotowawczy do rozgrywek.

– W jakich nastrojach przystąpicie do środowego pojedynku z gwardzistami?

– W dobrych i bojowych, bo zawodnicy aż palą się do gry, odczuwając przysłowiowy głód piłki. Nic w tym dziwnego, bo ponad miesiąc ciężko trenowaliśmy, a w tym czasie rozegraliśmy jedynie trzy gry kontrolne w ramach II Bałtyckiego Turnieju o Puchar Starosty Powiatu Gryfickiego. Zawody były wyrównane, a przystępując do ostatniego meczu, walczyliśmy o pierwsze miejsce w turnieju. Ostatecznie ulegliśmy Wybrzeżu Gdańsk 26:32 i skończyliśmy rywalizację na czwartej pozycji. Wcześniej pokonaliśmy późniejszego triumfatora imprezy Chrobrego Głogów 31:27 i przegraliśmy z Zagłębiem Lubin 29:31.

– Jak wyglądały przygotowania do tegorocznych rozgrywek?

– Oprócz turnieju, o którym wspomniałem przed chwilą, byliśmy też na tygodniowym przedsezonowym zgrupowaniu w Gryficach, a ponadto intensywnie ćwiczyliśmy na szczecińskich obiektach. Treningi były bardzo urozmaicone, a oprócz niezwykle intensywnych zajęć, były też i takie o luźniejszym charakterze. Najpierw pracowaliśmy nad siłą i wytrzymałością, a później koncentrowaliśmy się nad dynamiką i szybkością. Ciężka praca była niezbędna, by odbudować zespół i przygotować zawodników na bardzo ciężką rundę, a dla nas szczególnie intensywną, bo oprócz spotkań wynikających z terminarza, Pogoń będzie musiała jeszcze dodatkowo rozegrać dwa mecze zaległe. Będą więc okresy, w których grać będziemy dwa razy w tygodniu.

– Czy w trakcie przygotowań miał pan do dyspozycji wszystkich zawodników w pełni zdrowych?

– Piłka ręczna to twardy, by nie rzec brutalny sport, a konsekwencją tego są kontuzje. Nasz klub nie jest w tej kwestii wyjątkiem. W konsekwencji nie mogłem więc liczyć na kontuzjowanych Wojciecha Zydronia i Dawida Krysiaka, którzy są już na szczęście po zabiegach operacyjnych. Poza wspomnianą dwójką skrzydłowych w meczach w Gryficach nie brał udziału jeszcze Arkadiusz Bosy, lecz trenował już z drużyną. w pierwszym ligowym meczu z Gwardią raczej nie wystąpi, ale myślę, że zagra już niedługo. Myślę, że kadrowe braki może nieco złagodzić pozyskanie króla strzelców II ligi, Jakuba Radosza z Gwardii Koszalin, z którą pod koniec ubiegłego roku rywalizowaliśmy w Pucharze Polski i zwróciliśmy uwagę na najlepszego snajpera rywali. Dodam, że w turnieju w Gryficach Radosz okazał się naszym najlepszym strzelcem, zdobywając 9 goli.

– Obecnie mając w dorobku zaledwie dwa zwycięstwa, w swojej grupie zajmujecie przedostatnie miejsce, a w tak zwanej tabeli łącznej także zajmujecie drugą od końca pozycję. Jakie macie plany na dalszą część sezonu?

– Chcemy wspinać się jak najwyżej w tabeli, by w grupie zająć co najmniej czwartą lokatę, co da prawo gry w ćwierćfinałach mistrzostw Polski. Aby osiągnąć ten cel, w każdym meczu będziemy musieli walczyć o zwycięstwo. Jeśli nie uda nam się zrealizować zamierzeń, to już w kwietniu skończy się dla nas sezon, a szkoda byłoby tak szybko rozpoczynać wakacje.

– Jak ocenia pan trochę niecodzienny system rozgrywek z podziałem na grupy „Pomarańczową” i „Granatową”, który obowiązuje w naszej, obecnie zawodowej superlidze po raz pierwszy, a w Polsce w żadnej z gier zespołowych nie ma podobnego…?

– W tym sezonie jest bardzo dużo niedoróbek organizacyjnych, ale myślę, że w kolejnym będzie już znacznie lepiej. Zaznaczam, że nowa formuła rozgrywek jest bardzo ciekawa, zarówno dla nas, czyli zawodników i trenerów, jak i dla kibiców. Osobiście mogę powiedzieć, że nowa forma rywalizacji mi się podoba.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗ (mij)

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje