poniedziałek, 22 stycznia 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Zbigniew Długosz wie, jak wygrywać w Warszawie

Piłka nożna. Zbigniew Długosz wie, jak wygrywać w Warszawie

Piłka nożna. Zbigniew Długosz wie, jak wygrywać w Warszawie
Data publikacji: 2016-05-13 09:00
Wywietleń: 1171 133369

POGOŃ w niedzielę zakończy piłkarski sezon meczem z Legią w Warszawie. To będzie spotkanie o mistrzostwo Polski dla drużyny gospodarzy, a portowcy mogą miejscowym w tym przeszkodzić i zyskać tym samym szacunek całej piłkarskiej Polski.

Nie będzie to jednak łatwe. Pogoń po raz ostatni wygrała z Legią w Warszawie przed 33 laty. W rundzie wiosennej sezonu 1982/83 pokonała stołeczną drużynę 3:2 (3:1) po golach: Marka Włocha, Jerzego Stańczaka i Jarosława Biernata.

W drugiej połowie już przy stanie 2:3 do szczecińskiej bramki wszedł Zbigniew Długosz. Zastąpił kontuzjowanego Marka Szczecha, który przy rzucie wolnym wykonywanym przez Henryka Miłoszewicza zderzył się ze słupkiem.

– To był jeden z tych meczów, które zostają w pamięci na zawsze – mówi po latach Zbigniew Długosz. – Wszedłem do bramki w 57 min. meczu. Wygrywaliśmy 3:2, ale Legia była pewna, że wygra. Czasu było sporo, a oni naciskali coraz mocniej.

Mecz z podtekstami

To był mecz z podtekstami. Trenerem Legii był Jerzy Kopa, który w poprzednim trzech sezonach był trenerem Pogoni, dwukrotnie doprowadził ją do finału pucharu Polski i awansował ze szczecińską drużyną do ekstraklasy. Piłkarzem Legii był natomiast Janusz Turowski, który trafił do Legii na zasadzie poboru wojskowego. Jedną z bramek zdobył Jarosław Biernat. Trzy miesiące później był już piłkarzem Legii. Na takiej samej zasadzie, jak Turowski.

– Zawsze mecze z Legią przy Łazienkowskiej wywołują u piłkarzy drużyny przeciwnej dodatkowe emocje – kontynuuje Z. Długosz. – Nie każdy sobie z tym radzi. My się wtedy broniliśmy, ale wcześniej mieliśmy plan, żeby zaatakować. Trzy gole zdobyliśmy przed przerwą, zaskoczyliśmy przeciwnika. To samo powinna zrobić Pogoń w najbliższą niedzielę.

Dodatkowy wymiar

Zbigniew Długosz uważa, że gol strzelony w takim spotkaniu może mieć dodatkowy wymiar.

– Dobry wynik i strzelona bramka spowodują, że przejście do historii jest gwarantowane. Piłkarze Pogoni powinni dziękować losowi, że sezon tak się ułożył, że to oni mogą zadecydować, czy mistrzem będzie Legia, czy Piast – ocenił Zbigniew Długosz.

Zbigniew Długosz po latach uznaje, że był to jego najlepszy mecz w karierze i tym bardziej żal mu, że przez ogólnopolskie media nie był nawet klasyfikowany.

- Zasada była taka, że Przegląd Sportowy, Tempo i Sport nie klasyfikowały piłkarzy, którzy nie rozegrali przynajmniej jednej połowy, a ja grałem nieco ponad pół godziny - wspomina po latach Z. Długosz. - To paradoks, że nie zostałem sklasyfikowany po meczu, który najbardziej zapadł mi w pamięci.

Szczecińskie Wembley

Były bramkarz Pogoni uwzględniając oczywiście proporcje, porównuje mecz Legii z Pogonią przed 33 laty do spotkania Anglia - Polska z roku 1973.

- Też przyjechaliśmy do drużyny gospodarzy w roli zespołu, który powinien przegrać, graliśmy dopiero drugi rok w ekstraklasie, przeciwnik był pewny siebie, a Legia nie przegrywała wtedy tak często, jak obecnie. Tym bardziej u siebie. Od momentu, jak wszedłem na boisku, to przekroczyliśmy połowę przeciwnika może dwa razy. - zakończył Z. Długosz.

Skład Pogoni z meczu Legia - Pogoń z 9 kwietnia 1093 roku: Szczech (57, Długosz) - Stańczak, Kozłowski, Sokołowski, Urbanowicz - Biernat, Włoch, Kensy, Ostrowski - Woronko, Stelmasiak (89, Zambrzycki). Trener: Eugeniusz Ksol. ©℗ (par)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
0
na godz. 12:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Bicie rekordu w spinningu rowerowym
Światełko do nieba 2018
Wielkie granie na Łasztowni
Poprzedni Następny

kondolencje

Elżbiety Zych
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy