poniedziałek, 11 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Zapracowali na szansę

Piłka nożna. Zapracowali na szansę

Piłka nożna. Zapracowali na szansę
Data publikacji: 2017-04-25 20:19
Ostatnia aktualizacja: 2017-04-26 18:32
Wywietleń: 910 246078

Pogoń w dobrym stylu awansowała do czołowej ósemki i uczyniła to jako jedna z czterech drużyn po raz czwarty z rzędu. Szanse na zajęcie miejsca premiowanego awansem do europejskich pucharów są znikome – nawet po podziale punktów.

O co zatem walczyć będzie Pogoń w siedmiu najbliższych meczach? Na pewno może pokazać piłkarskiej Polsce, że prócz Korta i Listkowskiego jest w klubie znacznie więcej utalentowanej młodzieży, która może już dziś dostawać poważne szanse na boiskach ekstraklasy.

Generalnie przyjęło się, że wprowadzanie do pierwszej drużyny wychowanków, piłkarzy młodych i niedoświadczonych wiąże się z natychmiastowym obniżeniem poziomu. Wprowadzenie do pierwszej drużyny Korta i Listkowskiego spowodowało jednak, że ci piłkarze znacznie odmienili drużynę i to oni w głównej mierze zapracowali na znakomity bilans w trzech ostatnich meczach. Kort i Listkowski stanowią zaprzeczenie ogólnie przyjętej teorii, że młodość nie idzie w parzą z jakością.

Kort i Listkowski przykładem

Kort i Listkowski w kilku ostatnich meczach, kiedy otrzymali kredyt zaufania nie byli piłkarzami odstającymi od reszty drużyny, ale nawet ją wzmocnili. Sprawili, że gra w ofensywie nabrała tempa i jakości. Pogoń w trzech ostatnich spotkaniach zdobyła 10 goli, a w tabelce kwietnia plasuje się jedynie za Legią i Jagiellonią, a przed Lechem i Lechią.

W minioną niedzielę drużyna III-ligowych rezerw złożona z piłkarzy ze średnią wieku 19 lat i mająca w pierwszym składzie aż pięciu juniorów odniosła najbardziej efektowne zwycięstwo na tym szczeblu rozgrywek od czterech lat. W meczu tym pokazało się ze znakomitej strony kilku piłkarzy, którzy od dłuższego czasu są z pierwszą drużyną i zasłużyli na poważniejszą szansę.

Adrian Henger debiutował w pierwszej drużynie Pogoni jesienią ubiegłego roku i z pewnością zaliczyłby tych meczów więcej, gdyby nie pechowa kontuzja. Dziś ten bramkarz poczynił kolejny postęp i jest to widoczne w jego grze i statystykach. Jesienią nie było ani jednego meczu, w którym wychowanek Iny Goleniów zachowałby czyste konto. Wiosną takich spotkań miał już na koncie trzy, w tym dwa ostatnie.

Henger za Słowika

Czyste konto po stronie strat to oczywiście nie tylko zasługa bramkarza, ale jego w głównej mierze też. Piłkarz na sześć meczów w połowie z nich nie wyjmował piłki z siatki i czeka na swoją szansę w meczach grupy mistrzowskiej. Tym bardziej, że Jakub Słowik mimo znacznej poprawy w wiosennych spotkaniach wciąż nie spełnia oczekiwań i wciąż do jego gry są spore zastrzeżenia.

Wiosną nie zawalił żadnego meczu, ale kilka bramek ewidentnie obciążało jego konto. To nie jest bramkarz, na którym klub powinien budować swoją przyszłość, a obecnie jest najlepsza okazja, by przekonać się, czy takim bramkarzem może być już w kolejnym sezonie 21-letni Henger.

Na swoje poważne szanse czekają też inni: Seiya Kitano i Sebastian Kowalczyk. Ten pierwszy w sześciu wiosennych meczach drużyny rezerw przebywał na boisku łącznie 421 minut i zdobył cztery gole, a przy trzech asystował. W tym roku uczestniczy w zdobyciu gola średnio co 60 minut.

Skuteczny Kitano

Skuteczny był również w sparringowych meczach pierwszej drużyny podczas okresu przygotowawczego. Zdobył trzy gole, w tym dwa w ostatnim sprawdzianie przed inauguracją sezonu z Błękitnymi Stargard. Problem jest w tym, że klub nie ma pomysłu na tego piłkarza. Kitano jesienią grywał w pierwszej drużynie jako napastnik, a później, gdy stracił miejsce, to w rezerwach występował głównie jako skrzydłowy, lub ofensywny pomocnik.

Wiosną natomiast Kitano zaczął w pierwszej drużynie, jako skrzydłowy, ale po dwóch meczach wypadł ze składu, a w rezerwach grywa już jako napastnik. To najwyższy czas, by zdecydować, na jakiej pozycji szykować tego piłkarza do poważniejszych wyzwań.

Debiut w ekstraklasie ma już za sobą Sebastian Kowalczyk, ale na pewno kilkudziesięciosekundowy epizod w meczu z Legią nie może go satysfakcjonować. 18-letni rozgrywający pokazał się później z dobrej strony w nieco dłuższym wymiarze w półfinałowym meczu pucharu Polski z Lechem, po czym już szansy od trenera Moskala nie otrzymał, a w dwóch ostatnich spotkaniach ustąpił miejsca nawet na ławce rezerwowych Nadirowi Ciftciemu, który okazał się transferową pomyłką i za nieco ponad miesiąc już go w klubie nie będzie.

Kowalczyk czeka

Kowalczyk po meczach w pierwszej drużynie z Legią i Lechem zagrał dwa spotkania w zespole rezerw i zaliczył w tych meczach trzy asysty, a drużyna w nim w składzie w roli środkowego pomocnika wygrała dwa razy. Kowalczyk, to w tej chwili piłkarz w drużynie rezerw z najlepszymi liczbami.

W całym sezonie ma już na koncie trzy gole i aż osiem asyst. Uczestniczy w akcjach zakończonych golem średnio raz na 120 minut. To wystarczająca rekomendacja, by w meczach rundy mistrzowskiej dawać młodemu piłkarzowi regularne szanse na występy przynajmniej w roli zmiennika dla Dawida Korta. Zamiast Ciftciego.

Dobrą wiosnę w drużynie rezerw rozgrywa też rówieśnik Kowalczyka, też ubiegłoroczny wicemistrz Polski juniorów, Rafał Maćkowski. Piłkarz ten przez cały sezon regularnie grywa w zespole rezerw, ale dopiero wiosną jego gra stała się efektywna. Jesień zakończył z zerowym bilansem po stronie goli i asyst, ale już wiosną w siedmiu meczach ma na koncie trzy gole i jedną asystę. Wiosną uczestniczy w zdobywaniu gola średnio raz na 150 minut, a tak naprawdę cały swój dorobek wypracował w czterech ostatnich spotkaniach.

Prawda o testowaniu

Kibice wciąż mają w pamięci rundę mistrzowską sprzed dwóch lat, kiedy Pogoń testowała wielu młodych piłkarzy, a zakończyło się to zdobyciem zaledwie jednego punktu w siedmiu spotkaniach. Prawda jest jednak taka, że Pogoń z sześciu przegranych meczów trzy przegrała różnicą dwóch goli, a dwa z nich w dwóch pierwszych spotkaniach, kiedy trener Michniewicz nie rozpoczął jeszcze eksperymentów.

Dwie najbardziej dotkliwe porażki miały miejsce w dwóch pierwszych próbach, kiedy na boisku nie było jeszcze młodych piłkarzy, a przebywali na nim jeszcze: Janukiewicz, Rogalski, Akahoshi, Frączczak, Nunes, czy R. Murawski.

Proces odważniejszego stawiania do młodych piłkarzy rozpoczął się od trzeciego meczu. Pogoń potrafiła zremisować na wyjeździe z Wisłą (w wyjściowym składzie Kudła, S. Murawski, Walski), a z mistrzem i wicemistrzem Polski: Lechem (Kudła, S. Murawski, Walski) i Legią (Kudła, Walski) przegrywała zaledwie po 0:1.

Z tymi samymi drużynami Pogoń w teoretycznie optymalnym i na pewno bardziej doświadczonym i ogranym składzie potrafiła przegrywać znacznie wyraźniej, choćby podczas tegorocznej wiosny, rujnując szanse i nadzieje na finał pucharu Polski w pierwszym meczu w Poznaniu. Tak kompromitującego występu nasz zespół nie zanotował w całym sezonie.

Nie zawsze zatem porażki muszą oznaczać, że wina jest w braku doświadczenia. Trzy sezony temu Pogoń też nie wygrała meczu w grupie mistrzowskiej i nie dlatego, że ówczesny trener Wdowczyk eksperymentował ze składem. Nie robił tego, a mimo to zespół w siedmiu meczach wywalczył zaledwie trzy punkty. ©℗ 

Wojciech PARADA

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Dosyć kabaretu.
Pogoń w ostatnich 3 latach skompromitowała się w meczach grupy mistrzowskiej : 21 meczów i tylko 2 zwycięstwa. Grać mają najlepsi a nie młodzież. Tylko Kort zasługuje na grę w podstawowym składzie. Jeżeli po raz kolejny Pogoń zacznie testować młodzież zamiast walczyć na 100 procent z najlepszymi w Polsce to stracą kolejnych kibiców. Nikt nie lubi być robiony w ch...
2017-04-26 18:27:26
Jak ?
Utalentowana mlodziez gra w rezerwach,a rezerwy na dole tabeli III ligi a wiec dawnej IV ligi,z kim i czym wiec do extaklasy ?
2017-04-26 17:47:53
Parada co ?
Jak mozna stawiac w tym samym szeregu Korta i Listkowskiego ? W Korcie od poczatku widzialem pilkarza z talentem i umiejetnosciami.W Listkowskim od poczatku nic wielkiego nie zauwazylem i do tej pory ogole mnie nie przekonowuje,przeciez to jest napastnik ktory NIC nie strzela,ciesze sie jak w jednym meczu wyjdzie mu choc jedno zagranie,no i rzeczywiscie moze jedno wyjdzie,ale generalnie tylko rozczarwanie.Ja mam juz dosyc jego kiwek bez sensu
2017-04-26 17:46:46
scorpio
co za belkot....
2017-04-26 16:51:21
co proszę? znowu?
"Na pewno może pokazać piłkarskiej Polsce, że prócz Korta i Listkowskiego jest w klubie znacznie więcej utalentowanej młodzież." No i zaczyna się ogrywanie młodzieży? To byłaby kolejny rok kpiny z kibiców, którzy mają już dość grania o utrzymanie klubu z 69 letnią tradycją i bez jakiegokolwiek znaczącego trofeum. Widocznym przykładem tego jest frekwencja tożsama z równią pochyłą. Kibice chcą zwycięstw i wreszcie jakiegoś trofeum, a nie pokazywania czegoś tam Polsce. Zaraz będziemy jednym z czterech ostatnich fajtłap w Polsce, którzy przez tyle lat niczego nie zdobyli!
2017-04-26 09:12:49

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

Teresa Syrek

kondolencje