wtorek, 26 września 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Z Piastem bez presji

Piłka nożna. Z Piastem bez presji

Piłka nożna. Z Piastem bez presji
Data publikacji: 2017-02-13 08:34
Ostatnia aktualizacja: 2017-02-13 12:15
Wywietleń: 1088 214806

Pogoń miała zainaugurować rundę wiosenną piłkarskiej ekstraklasy, jako ostatnia. Jeden z meczów został jednak przełożony, dlatego spotkanie portowców z Piastem Gliwice nie zamyka jeszcze 21 kolejki.

Jak zwykle w przeddzień inauguracji sezonu jest sporo znaków zapytania, wątpliwości i nadziei. Nie inaczej jest obecnie, choć wydaje się, że presja związana z wynikiem nie jest zbyt duża. Wielu kibiców otwarcie nawet przyznaje, że liczy się z tym, że może to być pierwszy z czterech ostatnich sezonów, kiedy drużynie ze Szczecina nie uda się awansować do czołowej ósemki.

Poprzednio presja na drużynie związana z awansem do ósemki była choćby z tego powodu, że główny sponsor przewidywał za to dodatkową premię. Miała ona wynosić 1 milion złotych, który miał być dołożony do trzech zagwarantowanych.

Obecnie Grupa Azoty nie przewiduje dodatkowych kwot za sam awans do ósemki, ale podniosła pulę na samym starcie do 4 milionów złotych na sezon. Może się zatem okazać, że dość znaczna podwyżka (25 procent) w efekcie podwyżką nie będzie.

Może się jednak też okazać, że Pogoń na zmianie umowy dość mocno zyska. Premii za pierwszą ósemkę nie ma, ale jest przewidziana dość pokaźna kwota za awans do europejskich pucharów, a to jest możliwe choćby z tego powodu, że Pogoń już jest w półfinale rozgrywek o Puchar Polski, a stąd krok do eliminacji Ligi Europy już bardzo niewielki.

– Gdybyśmy mieli o 10 punktów więcej, to moglibyśmy myśleć tylko o Pucharze Polski – tonuje nastroje trener Kazimierz Moskal. – Tych punktów nie mamy zbyt wiele, więc musimy myśleć zarówno o Pucharze Polski, jak i o lidze.

Inauguracja kluczowa

Pogoń na inaugurację sezonu podejmuje Piasta Gliwice, a poprzednie cztery sezony, w których Pogoń grała w ekstraklasie pokazują, że start do rundy wiosennej może mieć niebagatelne znaczenie dla losów w dalszej części sezonu. Tak było do tej pory.

Cztery sezony temu Pogoń na inaugurację rundy przegrała z kretesem w Lubinie z miejscowym Zagłębiem aż 0:3, a w pierwszym meczu rozgrywanym w Szczecinie uległa Piastowi 0:2. Zrobiło się nerwowo, przyszły kolejne porażki, zmiana trenera i rozpaczliwa walka o utrzymanie niemal do ostatniej kolejki.

Trzy lata temu Pogoń na inaugurację pokonała w Gdańsku miejscową Lechię 3:2, potem rozgromiła na własnym boisku Lecha 5:1 i już do końca sezonu zasadniczego nie pozwoliła siebie wyrzucić poza pierwszą ósemkę. Mało tego, po sezonie zasadniczym zajęła wysokie czwarte miejsce, choć po meczu z Lechem wygrała później tylko dwa razy. Pogoń grała wtedy źle, ale wypracowana zdobycz na wstępie rundy pozwoliła na utrzymanie bezpiecznego dystansu.

Błędy Rogalskiego i Janukiewicza

Dwa lata temu Pogoń na inaugurację rundy zremisowała z Lechem 1:1, a gola straciła już w doliczonym czasie gry po błędzie najpierw Rogalskiego, który stracił piłkę, a następnie Janukiewicza, który przepuścił niegroźny strzał Arajuuriego.

Ironia losu polegała na tym, że ci dwaj piłkarze po sezonie przestali być zawodnikami Pogoni, choć dla wielu było to ogromnym zaskoczeniem. Niewykluczone, że gdyby nie błędy popełnione w końcówce meczu z Lechem, to również ich pozycja w klubie w dalszej części sezonu mogła nie ulec zachwianiu.

Gdyby nie pechowa strata punktów już w pierwszym meczu z rywalem, który sezon zakończył niespodziewanym mistrzostwem Polski, to przebieg rundy mógł wyglądać inaczej, zdobycz punktowa mogła być większa i być może nie trzeba byłoby zmieniać trenera Kociana na Michniewicza i walczyć o pierwszą ósemkę niemal do ostatniej chwili.

W ubiegłym roku natomiast Pogoń pokonała na inaugurację Koronę 3:2, choć przegrywała 0:2, a rywal miał przy stanie 0:2 stuprocentową okazję. Pogoń później nie umiała już wygrywać, ale trzy punkty wywalczone z Koroną pozwoliły na utrzymanie wysokiej pozycji i po sezonie zasadniczym szczecinianie plasowali się na trzecim miejscu, choć dystans punktowy był już bardzo niewielki.

Przykłady te pokazują, że pierwszy mecz może zdeterminować poczynania drużyny i określić jej zadania w najbliższych miesiącach. Pierwszy mecz może mieć kolosalne znaczenie nie tylko z uwagi na zdobycz punktową, ale też nastawienie mentalne.

Z Delevem na ławce

Pogoń do meczu z Piastem może przystępować w dobrych nastrojach. W spotkaniach kontrolnych szczecinianie wygrali pięć razy i tylko raz zremisowali, zanotowali stosunek bramkowy 14-3. W ostatnich dniach z pełnym zaangażowaniem trenowali już wszyscy piłkarze włącznie ze Spasem Delevem, który niemal przez cały okres przygotowawczy przywracany był do zdrowia i nie zagrał w żadnym sparingu. Delev w meczu z Piastem na pewno nie zagra od pierwszej minuty, ale ma pojawić się na ławce rezerwowych.

W związku z kontuzją reprezentanta Bułgarii pojawiła się szansa dla młodych piłkarzy. O miejsce na prawej pomocy rywalizowało aż czterech piłkarzy: Kitano, Listkowski, Kowalczyk i Jaroch. Wydaje się, że najbliżej gry jest 20-letni Japończyk, który w meczach sparingowych był najskuteczniejszym piłkarzem Pogoni, zdobył trzy gole, zaliczył asystę i świetnie wykorzystał okres rywalizacji o miejsce w składzie.

Pozycja skrzydłowego i partnera na środku obrony dla Jarosława Fojuta to jedyne znaki zapytania, jakie pojawiały się w głowie szkoleniowca w ostatnim tygodniu. W sparingowym meczu z Błękitnymi na pozycji prawego stopera zagrał Mateusz Matras, który jesienią był najlepszym defensywnym pomocnikiem w ekstraklasie, a latem odejdzie do Lechii Gdańsk, ale to Sebastian Rudol jest przyszłością tego klubu.

To on w przeciwieństwie do Matrasa przedłużył z klubem umowę – między innymi dlatego, że liczył na regularną grę i rozwój. Poza tym piłkarz w okresie zimowym imponował zadziwiającą jak na niego skutecznością w działaniach ofensywnych. Zdobył gola, co nie zdarzyło mu się od trzech lat i zanotował też dwie asysty, podczas gdy Matras swoją jedyną asystę podczas zimowych sparingów zaliczył w jedynym meczu, w którym zaprezentował się na swojej optymalnej pozycji defensywnego pomocnika. ©℗ Wojciech PARADA

Fot. R. Pakieser

 

Komentarze

Okiem obserwatora
Sytuacja kadrowa nie napawa mnie optymizmem i głęboko wątpię w to aby Pogoń zagrała w grupie mistrzowskiej.Po drugie-widać jak na dłoni "strategię" klubu na okres związany z przebudową stadionu.Coś konkretnego i poważnego nastąpi dopiero na otwarcie tego obiektu.To będzie zupełnie inna drużyna,zupełnie inny sztab i cel,który zostanie im postawiony,czyli albo puchary albo walka o mistrzostwo.Teraz nie oczekujmy i nie wyczekujmy od klubu niczego,bo tego po prostu w planach na najbliższe 3 lata nie ma.Będzie to co było do tej pory,pozoracja i stagnacja.
2017-02-13 12:03:22
Konrad
Co za optymistyczny tytuł,presja jest zawsze.
2017-02-13 11:42:35
taka prawda
rzygam juz tym bezambitnym klubem ktory przez prawie 70 lat istnienia jedyne co wywalczyl w ekstraklasie to... degradacje. w puchar nie wierze, bedzie tradycyjnie odpuszczony "by ratowac lige".
2017-02-13 09:33:46

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Elektryczny autobus w zajezdni
Wielkie latawce na niebie
Korki na Sczanieckiej
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje