poniedziałek, 11 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. W Matlaka z barana

Piłka nożna. W Matlaka z barana

Piłka nożna. W Matlaka z barana
Data publikacji: 2017-09-29 21:11
Wywietleń: 747 294436

W sobotni wieczór (początek, g. 18) piłkarze Pogoni Szczecin podejmują na własnym stadionie Koronę Kielce.

Obie drużyny po raz pierwszy na poziomie ekstraklasy zmierzyły się w trzeciej kolejce sezonu 2005/06. Korona była wówczas beniaminkiem, grającym odważnie, bezkompromisowo i ofensywnie. Do Szczecina jechała bez kompleksów i chciała ograć portowców. To był pierwszy sezon w Koronie dla Hernaniego, który później był piłkarzem Pogoni.

- Moja pierwsza wizyta na szczecińskim stadionie w barwach Korony nie była zbyt udana - wspomina były defensor Korony i Pogoni. - Mecz był dramatyczny i zacięty, ale ja nie dotrwałem do końca. Przy stanie 2:2 otrzymałem drugą żółtą kartkę i musiałem opuścić boisko.
 
Fabiniak obronił karnego
 
Dwie minuty po tym zdarzeniu Pogoń zdobyła gola na 3:2, a strzelcem bramki był jeden z obecnych asystentów Macieja Skorży Edi Andradina. Wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty, ale wcale tak nie było. Na 12 minut przed końcem sędzia podyktował dla Korony rzut karny. Próbę nerwów wygrał jednak Bartosz Fabiniak, dla którego był to dopiero czwarty mecz w ekstraklasie.

- Kontuzji doznał wtedy Boris Peskovic - wspomina Fabiniak. - To on był wtedy pierwszym bramkarzem, ja spotkanie z Koroną wspominam oczywiście w sposób szczególny, bo obroniłem rzut karny i chyba uratowałem dla drużyny wygraną.

Pogoń w końcówce meczu dołożyła jeszcze czwartego gola, a jego strzelcem był 21-letni wówczas wychowanek Pogoni Szczecin Piotr Celeban. Rozgrywał dopiero trzecie spotkanie w ekstraklasie, a na boisko wszedł kilka minut wcześniej.

- Trudno nie pamiętać swojej pierwszej bramki w ekstraklasie - opowiada Celeban. - Naszym trenerem był wówczas Bogusław Pietrzak, który odważnie stawiał na młodych piłkarzy. To dzięki niemu zadebiutowałem w ekstraklasie. Pamiętam, że przed meczem mówił mi, że w razie kłopotów mam szukać na boisku Ediego. On zawsze będzie wiedział, co zrobić z piłką. To jednak Edi poszukał wtedy mnie. Bramkę zdobyłem z jego podania.
 
Dwa gole Andradiny
 
Edi Andradina we wspomnianym spotkaniu z Koroną wpisywał się na listę strzelców dwa razy. To był nie pierwszy mecz tego piłkarza, kiedy umiał pogrążyć kielecki zespół. Również Celeban miał patent na kielczan.

- Są dwa kluby w ekstraklasie, którym często wbijałem gole - kontynuuje Celeban. - To Korona i Górnik Zabrze. Może dlatego później otrzymałem propozycję gry z tych klubów.

We wspomnianym spotkaniu zakończonym wynikiem 4:2 w drużynie Korony grało aż trzech późniejszych piłkarzy Pogoni. Prócz wspomnianego Hernaniego byli to jeszcze: Grzegorz Bonin i Robert Kolendowicz. Ten pierwszy zdobył nawet bramkę - swoją pierwszą w ekstraklasie.

- W Koronie byłem od pół roku i awansowałem z tą drużyną do ekstraklasy - wspomina Bonin. - Korona była wtedy drużyną grającą odważnie i bezkompromisowo. Mecz w Szczecinie oczywiście zapamiętam na zawsze, bo wtedy zdobyłem swojego pierwszego gola w ekstraklasie. To była bramka na 2:2, która jednak nie przyniosła nam zdobyczy punktowych.
 
Przełożona inauguracja
 
Rewanż miał być rozegrany 4 marca 2006 roku. To miała być inauguracja rundy, która dla portowców stanowiła wielką niewiadomą. Antoni Ptak - właściciel Pogoni postanowił całkowicie przemeblować drużynę, złożył ją niemal z samych Brazylijczyków, wśród których nie brakowało takich z głośnymi nazwiskami.

Drużyna całą zimę przygotowywała się na zielonych boiskach w Brazylii, a gdy dotarła do Europy, już pierwsze sparringi pokazały, że wartość ekipy nie jest taka, jak zakładano. Korona wydawała się drużyną na fali, do użytku przygotowywano nowy stadion - pierwszy tak nowoczesny w naszym kraju. Na mecz z Pogonią nie był jeszcze gotowy - podobnie, jak murawa, która nie nadawała się do gry i sędzia postanowił nie dopuścić do rozegrania zawodów.

Dla Pogoni to było wybawienie, był czas na zgranie drużyny, która nie sprawiała wrażenia dobrze przygotowanej do sezonu. Kolejny termin wyznaczono na 1 kwietnia. To był pierwszy mecz na nowym stadionie i miał zakończyć się dla Korony efektownym zwycięstwem.
 
Do jednej bramki
 
Wszystko na to wskazywało. Kielczanie mieli przez cały mecz olbrzymią przewagę, stwarzali mnóstwo sytuacji podbramkowych, Peskovic bronił jednak, jak w transie. W meczu tym ponownie w barwach Korony wystąpili: Hernani i Bonin.

- Przez większą część spotkania byłem praktycznie we własnej strefie boiska bezrobotny - wspomina Hernani. - W Pogoni było jednak kilku piłkarzy o wysokich umiejętnościach, co skończyło się dla nas fatalnie.

Akcję meczu przeprowadzili: Przemysław Kaźmierczak i Edi Andradina. Ten pierwszy kilkudziesięciometrowym podaniem otworzył drogę do bramki Andradinie, a ten oczywiście nie zmarnował okazji.

- Pogoń popsuła kieleckiej publiczności święto - dodaje Hernani. - Miało być pewne zwycięstwo, radość z nowego stadionu, a była porażka z przeciwnikiem, który został trochę zlekceważony.
 
Bijatyka w drodze do szatni
 
Pod koniec pierwszej połowy miała miejsce wielka awantura. Na boisku pokłócili się: Grzegorz Matlak i Rodrigo (wtedy już pełniący funkcję kierownika drużyny). Gdy schodzili do szatni, emocje w nich narastały, Brazylijczyk nie wytrzymał i uderzył kapitana naszej drużyny.

- Normalnie potraktował mnie z barana - wspomina G. Matlak. - Byłem wściekły, w szatni rozwalałem wszystkie szafki, nikt nie mógł mnie uspokoić. Ci Brazylijczycy panoszyli się coraz bardziej, a sytuacja z meczu z Koroną przelała czarę goryczy.

Matlak miał już na koncie żółtą kartkę. Trener Bohumil Panik postanowił nie ryzykować i po przerwie Matlak nie wyszedł już na boisko.

- Po meczu spotkałem się z Antonim Ptakiem i wyraźnie powiedziałem mu, że dla mnie i Rodrigo nie ma miejsca w jednej drużynie - kontynuuje Matlak.

Antoni Ptak mimo swojej miłości do Brazylijczyków odsunął Rodrigo od drużyny.

Korona zakończyła sezon ze stratą dwóch punktów do trzeciej drużyny w tabeli. Ewidentnie zabrakło punktów z meczu z Pogonią, które wywindowałyby beniaminka na podium rozgrywek. ©℗ Wojciech Parada

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

Teresa Syrek

kondolencje