czwartek, 18 stycznia 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Trzeba wygrywać

Piłka nożna. Trzeba wygrywać

Piłka nożna. Trzeba wygrywać
Data publikacji: 2017-08-19 07:29
Wywietleń: 760 288902

Piłkarze Pogoni Szczecin zagrają w sobotę w Gdyni z miejscową Arką o drugie w tym sezonie zwycięstwo. Jedyny raz w pięciu meczach obecnego sezonu wygrali w Gliwicach z Piastem, potem rozegrali trzy mecze, w których zdobyli punkt i nie strzelili gola.

Opinia o grze szczecińskiej drużyny jest obecnie zdecydowanie lepsza od miejsca zajmowanego w tabeli i dorobku, jaki udało się podopiecznym trenera Skorży uzyskać. Wiara w utytułowanego szkoleniowca jest na tyle duża, że nawet częste niepowodzenia nie są w stanie zachwiać nadzieją, jaka przyszła z chwilą zatrudnienia trenera, mającego na koncie trzy tytuły mistrza Polski.

Na pewno duży wpływ na opinię o postawie obecnej drużyny miał pucharowy mecz z Lechem, rozegrany w porywającym stylu, który przyniósł spektakularne zwycięstwo i efektowny awans do kolejnej rundy. Opinia o grze Pogoni jest lepsza od miejsca zajmowanego w tabeli jeszcze z kilku innych powodów.

Bez straty gola

Pogoń w dwóch ostatnich meczach – z Lechem i z Lechią nie straciła gola, a grała przecież z trzecią i czwarta drużyna poprzedniego sezonu. To były drużyny, które do ostatniej kolejki miały szanse na mistrzowski tytuł, a w meczach z Pogonią rozgrywanych w Szczecinie stanowiły raczej tło.

Lechii co prawda udało się nie stracić gola, ale tylko dlatego, że kilka dni po klęsce Lecha w Szczecinie, nie odważyła się na grę otwartą przeciwko drużynie, którą trzy miesiące temu bez trudu ograła 4:0. Skoro Lech i Lechia nie zdołały wbić Pogoni ani jednego gola i długimi okresami broniły się we własnej strefie obronnej, to znaczy, że Pogoń już dokonała dość istotnego postępu choćby w pozytywnym postrzeganiu przez swoich przeciwników.

Takie drużyny, jak Lech, Lechia, a wcześniej Jagiellonia (wicemistrz Polski) i Wisła (piata drużyna poprzedniego sezonu) rozpoczynały grę z Pogonią z dużym, może nawet nadmiernym respektem (może poza Wisłą). Doceniali szczeciński zespół bardziej, niż w poprzednim sezonie, kiedy wygrywali wysoko i nie tracili goli.

Defensywa monolitem

Lech w rundzie wiosennej w czterech meczach wygrał za każdym razem i za każdym razem nie tracił gola, również Jagiellonia w dwóch wiosennych meczach nie straciła w meczach z Pogonią gola. Dziś Pogoń ma takie same problemy ze zdobywaniem bramek, jak wiosną, ale na pewno lepiej prezentuje się w defensywie, organizacja gry też jest na zdecydowanie wyższym poziomie.

Wciąż więcej jest gry chaotycznej, wolnej, monotonnej, jednak zdarzają się fragmenty całkiem poprawne. W meczu z Lechem świetny był cały mecz, z Lechią determinacji starczyło na małą część meczu, ale widać, że Pogoń chce mieć inicjatywę, a w defensywie po raz ostatni nie straciła goli w dwóch z rzędu spotkaniach równo rok temu.

Wtedy wygrała z Termaliką 5:0, a następnie z Piastem 2:0. Później już nie było serii dwóch spotkań bez strat bramkowych – aż do ostatniego poniedziałku. To taki mały plusik, o którym chyba wspominał trener Skorża po zremisowanym spotkaniu z Lechią.

Dążenia Pogoni

Pogoń poza meczem z Lechem nie gra jeszcze na miarę oczekiwań i potencjału, ale dąży do tego, ta chęć jest zauważalna. Trener Skorża w boju przekonuje się, na jakich piłkarzy może liczyć najbardziej, a którzy go zawodzą.

W dwóch ostatnich meczach z Lechem i z Lechią w wyjściowym składzie zabrakło kilku piłkarzy, do których w ostatnich miesiącach było najwięcej zastrzeżeń – włącznie ze Słowikiem, którego już w Szczecinie nie ma, ale w podstawowej jedenastce nie było też: Rudola, Fojuta, Murawskiego, Hołoty i Zwolińskiego.

Ta piątka piłkarzy, to byli zdecydowanie najbardziej zaufani piłkarze Macieja Skorży aż do fatalnie rozegranego spotkania z Zagłębiem. Rudol, Murawski i Hołota w każdym z pierwszych czterech meczów rozpoczynali spotkania od wyjściowej jedenastki, Zwoliński w trzech spotkaniach, a w czwartym go zabrakło jedynie z powodu kontuzji, podobnie jak Fojuta w czterech z sześciu dotychczasowych pojedynków.

Wymiana połowy składu

Każdy z nich był jednak pierwszym wyborem szkoleniowca, dziś o każdym z nich można powiedzieć, że jest dalej od pierwszej jedenastki, niż bliżej. Włącznie z Fojutem, który jest w Pogoni od ponad dwóch lat, ale nie wie jeszcze, co znaczy w Pogoni rozpoczęcie meczu od ławki rezerwowych.

Spośród tych pięciu piłkarzy byli ci, którzy nie umieli utrzymać odpowiedniego poziomu i koncentracji w defensywie (Rudol, Fojut), nie byli w stanie grać na odpowiedniej intensywności (Murawski, Hołota) i nie byli w stanie zagrozić bramce przeciwnika (Zwoliński).

Do tego grona możemy jeszcze dołączyć Listkowskiego, który też dwa pierwsze mecze rozpoczynał od wyjściowego składu, a później stracił miejsce na rzecz Formelli. Wygląda zatem na to, że proces tworzenia drużyny, mającej dać kibicom radość i satysfakcję przebiega w sposób dość gwałtowny i bezkompromisowy.

Dziś trudno sobie wyobrazić wyjściową jedenastkę bez takich piłkarzy, jak: Dvali, Formella, Kort, czy Piotrowski, a przecież żadnego z nich nie było w składzie na pierwsze spotkanie z Wisłą, a każdy z nich ma nie więcej, jak 22 lata. Trener Skorża reaguje szybko i przekonuje się, że odmłodzony zespół niekoniecznie musi oznaczać mniej wartościowy.

Rewelacyjna Arka

Pogoń zagra w sobotę z przeciwnikiem, który jest rewelacją obecnego sezonu. W rozgrywkach ligowych nie przegrał jeszcze meczu, stracił najmniej goli – w pięciu spotkaniach zaledwie dwa. Arka w nowym sezonie zdołała wywalczyć Superpuchar, wygrywając po serii rzutów karnych z Legią na jej stadionie, zdołała wyeliminować z rozgrywek o puchar Polski Śląska Wrocław, choć przegrywała już 0:2, była bliska wyeliminowania z rozgrywek Ligi Europy duńskiego Midjylland i awansu do czwartej rundy kwalifikacji skąd już tylko jeden krok do fazy grupowej tych renomowanych rozgrywek.

Pogoń zatem spotka się w sobotę z zespołem, który co prawda niemal cudem uratował się w poprzednim sezonem przed degradacją, ale w obecnym sezonie nie lęka się żadnej drużyny i żadnego wyzwania. Można nawet zaryzykować, że Arka zagra z Pogonią odważniej i bardziej bezkompromisowo, jak Lech, Lechia, czy Jagiellonia, a więc drużyny z czołowej czwórki poprzedniego sezonu, ale grające asekuracyjnie i bojaźliwie. Arka taka drużyną nie jest, choć jej skład na pewno nie powala na kolana.

W poprzednim sezonie Arka była zespołem, z którym Pogoń zanotowała swój najlepszy bilans – wygrała w Gdyni 3:0, a w Szczecinie 5:1. Połowę z ośmiu goli dla portowców zdobył obecny kapitan szczecińskiej drużyny, Adam Frączczak. ©℗ Wojciech PARADA

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
2
na godz. 21:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Bicie rekordu w spinningu rowerowym
Światełko do nieba 2018
Wielkie granie na Łasztowni
Poprzedni Następny
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy