piątek, 24 listopada 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Sparring Pogoni z korupcją w tle

Piłka nożna. Sparring Pogoni z korupcją w tle

Piłka nożna. Sparring Pogoni z korupcją w tle
Data publikacji: 2017-01-28 13:26
Ostatnia aktualizacja: 2017-01-28 14:21
Wywietleń: 2670 208179

Wiele na to wskazuje, że pierwszy sparringowy pojedynek przebywających na zgrupowaniu na Cyprze piłkarzy Pogoni Szczecin z mistrzem Rumunii Astrą Giurgiu miał podłoże korupcyjne.

Spotkanie można było obstawiać w zakładach bukmacherskich firmy Federbet, a w trakcie meczu działy się bardzo dziwne rzeczy. Historię tego meczu bardzo dokładnie opisał sobotni dziennik sportowy w Rumunii Gazeta Sporturilo, który na czterech stronach wykazał wiele nieprawidłowości w tym spotkaniu i przeprowadził własne śledztwo.

Gazeta zajęła się też kilkoma innymi towarzyskimi meczami podczas zgrupowania na Cyprze i w Turcji, w których występowały rumuńskie drużyny i przy których wykazano, że arbitrami nie były te osoby, które figurowały w protokołach meczowych.

Karne z kapelusza

Spotkanie Pogoni z Astrą miało kuriozalny przebieg z kilku powodów. Pierwszy zwiastun mieliśmy w końcówce pierwszej połowy meczu. Obie drużyny w odstępstwie kilkudziesięciu sekund otrzymały rzuty karne – podyktowane nie tyle pochopnie, co całkowicie bez żadnej przyczyny.

Ponieważ był to mecz towarzyski, to piłkarze obu drużyn zachowali się honorowo celowo nie korzystając z prezentów przyznanych przez arbitra. Przy pierwszym rzucie karnym dla Rumunów sędzia nawet nakazał jedenastkę powtórzyć, choć nie było ku temu żadnych podstaw.

Nic to nie dało. Piłkarz rumuńskiej drużyny przeczuwając prawdziwe intencje decyzji arbitra zrobił mu na złość i karnego nie wykorzystał. Najpierw z jedenastki daleko od bramki strzelał Daniel Niculae, a następnie to samo uczynił Adam Frączczak.

Zmieniające się kursy

Kursy na wydarzenia z tego meczu w jego trakcie kilka razy się zmieniały. Miedzy innymi po mniej więcej pół godzinie gry nastąpiło nagłe załamanie kursu na powyżej 2,5 gola w meczu. W drugiej połowie rola sędziego była już mniejsza. Przy stanie 1:1 ktoś postawił dużą sumę pieniędzy na kurs powyżej 3,5 goli w meczu i rzeczywiście padł wynik dający w tym przypadku wygraną. Defensywa mistrza Rumunii w końcówce meczu spisywała się wyjątkowo nieporadnie, a swoje dołożył też bramkarz.

Co ciekawe, trenerem Astry jest Marius Sumudica. W ubiegłym roku, kiedy prowadził zespół Astry do mistrzostwa Rumunii został zawieszony na sześć miesięcy. Szkoleniowiec obstawiał mecze, w których grała jego drużyna. Co w całej sprawie było ważne, obstawiał spotkania ligi rumuńskiej, Ligi Europy, Ligi Mistrzów oraz krajowych rozgrywek juniorskich. Jego zespół bezpośrednio był zainteresowany dwoma pierwszymi, bo w nich występował.

Sędziowie w innych barwach

Reporterzy Gazety Sporturilo odkryli, że arbitrami omawianych meczów byli rumuńscy sędziowie, choć oficjalnie miały nimi być osoby z innych krajów. Spotkanie Pogoni z Astrą miał prowadzić bułgarski arbiter, ale bez kłopotu wykryto, że był nim Cristian Catana.

To dość znany i mający całkiem dobrą renomę w Rumunii arbiter. Na mecz Pogoni z Astrą zmienił nieco wygląd. Zapuścił brodę, obciął krótko włosy, ale kamuflaż okazał się mało profesjonalny. Reporterzy rumuńscy z łatwością go rozpoznali. Dzwonili nawet do niego, ale usłyszeli, że jest w Rumunii, a następnie od szefa sędziów w Rumunii dowiedzieli się, że arbiter jest na wakacjach w Londynie.

To nie pierwszy przypadek, że zachodniopomorski klub znajduje się w korupcyjnym tyglu spowodowanym przez rumuńskich oszustów. Dwa lata temu padło podejrzenie na I-ligową wtedy Flotę Świnoujście, kiedy w dość zagadkowych okolicznościach przegrała mecze sparingowe w Niemczech.

Poszkodowana Flota

Szczególne wątpliwości wzbudziło spotkanie z Babelsbergiem, rozegrane podczas czterodniowego zgrupowania. Do przerwy zespół ze Świnoujścia prowadził 2:0, lecz mecz zakończył się rezultatem 2:4, a zadziwiająco duże sumy postawiono na taki właśnie wynik.

Na cenzurowanym znalazł się wtedy rumuński duet trenerski, który w sparingach prowadził Flotę - Tudor Florin-Laurentiu i Ivan Valentin. To były osoby wtedy całkowicie anonimowe. Najbardziej podejrzany w tym spotkaniu był fakt, że gdy do przerwy Flota prowadziła 2:0, tak po przerwie wyszli na boisko testowani i sprowadzeni właśnie przez rumuńskich szkoleniowców zawodnicy. Jeden z piłkarzy ustawionych w drugiej połowie meczu na środku obrony miał mieć 168 centymetrów wzrostu, aby przeciwnikom łatwiej się grało.

Po nagłośnieniu sprawy, Flota rozstała się z rumuńskim sztabem trenerskim i testowanymi przez nich piłkarzami. Wojciech Parada

Komentarze

xyz
ciekawe czy pilkarze popsuli szyki ustawionemu sedziemu czy sami obstawili ze nie bedzie bramek do przerwy :P No i ta koncowka.
2017-01-28 14:05:31

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny