czwartek, 14 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Rekordowe porażki Ruchu z udziałem Pogoni

Piłka nożna. Rekordowe porażki Ruchu z udziałem Pogoni

Piłka nożna. Rekordowe porażki Ruchu z udziałem Pogoni
Data publikacji: 2016-11-05 14:57
Ostatnia aktualizacja: 2016-11-05 14:57
Wywietleń: 700 167698

Piłkarze Ruchu Chorzów przegrali w piątek na własnym boisku z Lechem Poznań 0:5 i była to najwyższa porażka chorzowskiej drużyny na stadionie przy ul. Cichej w długiej historii jednego z najbardziej zasłużonych polskich klubów.

Wcześniej Ruch kilka razy przegrywał po 0:4. Raz w takim stosunku pokonała chorzowian na jego boisku Pogoń. Było to 27 sierpnia 1983 roku. Przebieg meczu i jego wynik odbiły się w kraju szerokim echem.

Pogoń wygrała wówczas 4:0 po trzech golach Marka Leśniaka i jednym Dariusza Krupy. Trenerem drużyny był Eugeniusz Ksol, który w Chorzowie się wychował, w Ruchu stawiał pierwsze piłkarskie kroki. Trenerem Ruchu był natomiast Orest Lenczyk, który 12 lat później trafił na pół roku do Pogoni.

Lider z kompletem zwycięstw

Ruch był przed tym meczem zdecydowanym faworytem. W czterech pierwszych meczach nowego sezonu odniósł cztery zwycięstwa, ale nad przeciwnikami bardzo renomowanymi. Pokonał na wyjeździe w śląskich derbach zarówno Górnika Zabrze, jak i GKS Katowice. Wygrał też w Warszawie z miejscową Legią. Do tego dołożył wygraną na własnym boisku z ŁKS Łódź 2:1.

W Chorzowie zapanowała euforia. Ruch w czterech spotkaniach stracił zaledwie dwa gole i nikt nie mógł przypuszczać, że Pogoń okaże się dla chorzowian tak bezlitosna. Szczecinianie też dobrze weszli w sezon. Z czterech spotkań wygrali trzy, a przegrali tylko na wyjeździe z Górnikiem Zabrze. Wtedy nikogo to nie dziwiło, bo w Zabrzu Pogoń aż do 2006 roku nie potrafiła wygrać, a rzadko kiedy nawet remisowała.

Ruch i Pogoń, to były drużyny, które uplasowały się w ścisłej czołówki poprzedniego sezonu. Ruch zakończył rywalizację na trzecim miejscu, a Pogoń na czwartym. Żadna z drużyn nie zakwalifikowała się jednak do europejskich pucharów. Na tamten czas Polska mogła bowiem wystawić do europejskiej rywalizacji zaledwie trzy zespoły: mistrza, wicemistrza i zdobywcę pucharu Polski.

Międzynarodowe doświadczenie

Pogoń zatem musiała obejść się smakiem i nie zakwalifikowała się po raz pierwszy do europejskich rozgrywek. Nie znaczy to wcale, że szczecinianie nie mieli wówczas doświadczenia w grze z drużynami zagranicznymi. Mieli i to całkiem spore.

Latem 1983 roku w Brugge rozgrywany był w bardzo mocnej obsadzie turniej towarzyski z udziałem gospodarzy, PSV Eindhoven i Borussi Dortmund. Pogoń pojechała na ten turniej trochę przypadkowo. Polski futbol liczył się wtedy bardzo mocno. Polska była trzecią drużyną świata, a Widzew w roku 1983 grał w półfinale Pucharu Europy.

Z Brugge przyszło zaproszenie dla polskiej drużyny klubowej i pierwotnie miała jechać Gwardia Warszawa. To był wtedy klub milicyjny, ale drużyna powoli rozpadała się, odszedł między innymi Dariusz Dziekanowski do Widzewa. Z okazji skorzystała Pogoń i wyjechała na turniej.

- Mieliśmy wtedy najsilniejszą drużynę w historii klubu – opowiada trener portowców Eugeniusz Ksol. - W Brugge najpierw pokonaliśmy gospodarzy 2:0, a następnie w finale Borussię 1:0. To były czołowe drużyny w Europie.

Pokonali Werder i Malmoe

To nie były jedyne międzynarodowe sukcesy piłkarzy Pogoni w przerwie letniej roku 1983. Pogoń została zgłoszona do rozgrywek o puchar Intertoto, mającego wówczas bardzo mocną renomę. Szczecinianie trafili do bardzo mocnej grupy z: Werderem Brema, FC Malmoe i St. Gallen.

W drużynie niemieckiej rosiło się od reprezentacyjnych piłkarzy. Dieter Burdenski i Uwe Reinders, to byli wtedy aktualni wicemistrzowie świata, natomiast Rudi Voeller wschodzącą gwiazdą niemieckiego futbolu. Największą gwiazdą był jednak austriacki obrońca Bruno Pezzey – dwukrotny uczestnik mistrzostw świata i wtedy jeden z najlepszych defensorów na świecie. Drużynę z takimi graczami Pogoń pokonała na własnym boisku 2:1.

Pogoń dwukrotnie wtedy pokonała szwedzki Malmoe - 2:0 u siebie i 2:1 na wyjeździe. To nie była wtedy taka drużyna, jak dziś, która potrafi przegrać w Barcelonie 0:7. To był zespół, który w roku 1979, a więc zaledwie cztery lata wcześniej dotarł do finału Pucharu Europy, czyli dzisiejszej Ligi Mistrzów.

Premierowy sezon Leśniaka

Pogoń zatem nie jechała do Chorzowa w roli kopciuszka, ale zespołu znającego swoją wartość i mającą kilka indywidualności. Sezon 1983/84 był pierwszym 19-letniego wówczas Marka Leśniaka, kiedy był podstawowym zawodnikiem.

Jeszcze w czerwcu 1983 wziął udział w turnieju finałowym mistrzostw świata do lat 20 w Meksyku. Polska reprezentacja zajęła na tym turnieju trzecie miejsce – identyczne, jak pierwsza reprezentacja rok wcześniej.

Leśniak był wiodącą postacią drużyny, strzelił w turnieju trzy gole. Jego morale przed pierwszym sezonem w ekstraklasie, w którym miał pełnić rolę nie tylko rezerwowego, było na bardzo wysokim poziomie, co potwierdził meczem w Chorzowie - do piątku najwyżej przegranym przez gospodarzy na własnym boisku. ©℗ (par)

Fot. Marek Biczyk

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje