piątek, 19 stycznia 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Pół wieku od debiutu Deyny

Piłka nożna. Pół wieku od debiutu Deyny

Piłka nożna. Pół wieku od debiutu Deyny
Data publikacji: 2016-10-08 14:16
Ostatnia aktualizacja: 2016-10-08 16:49
Wywietleń: 187 158233

Dziś mija pół wieku od debiutu w ekstraklasie nieżyjącego już Kazimierza Deyny. Był wtedy piłkarzem ŁKS Łódź i zagrał w bezbramkowym meczu z Górnikiem Zabrze. To był jedyny występ Deyny w barwach łódzkiego klubu.

Potem grał już dla Legii Warszawa, w której spędził blisko 12 lat. Zagrał zatem przeciwko Pogoni Szczecin mnóstwo spotkań. Czas między 1966, a 1978 rokiem, to okres nieprzerwanej gry Portowców w najwyższej klasie rozgrywkowej, kiedy polski futbol między innymi z udziałem Kazimierza Deyny zaczął odnosić w Europie klubowe i reprezentacyjne sukcesy.

Kazimierz Deyna po raz pierwszy zawitał na mecz z Pogonią do Szczecina wiosną 1967 roku. Trenerem Portowców był wówczas Stefan Żywotko – najdłużej pracujący szkoleniowiec w historii Pogoni. To on nauczył swoich podopiecznych, że można pokonać każdego – włącznie z czołowymi wówczas klubowymi jedenastkami w Europie: Legię Warszawa, czy Górnika Zabrze.

Pogoń wiosną 1967 roku była beniaminkiem ekstraklasy, ale nie czuła respektu do nikogo. Pokonała Legię 2:0 po bramkach Jerzego Krzystolika i Mariana Kielca, odnosząc pierwsze, historyczne zwycięstwo z warszawską drużyną na własnym boisku.

Mecz z roku 1967 był historyczny z jeszcze jednego powodu. Wtedy szczecińska publiczność po raz pierwszy mogła podziwiać w barwach warszawskiej ekipy Kazimierza Deynę - później legendarnego piłkarza reprezentacji Polski i czołowego gracza Europy na swojej pozycji.

Deyna w kolejnych meczach Pogoni i Legii już regularnie wpisywał się na listę strzelców, choć spotkania były wyrównane. Jesienią 1967 roku Pogoń przegrała w Warszawie tylko 1:2 i wtedy swojego pierwszego gola dla Legii w spotkaniach z Pogonią strzelił Deyna.

4 czerwca 1969 roku Legia podejmowała Pogoń w przedostatnim meczu sezonu, w którym warszawska drużyna przełamała hegemonię śląskich klubów i wywalczyła swój trzeci mistrzowski tytuł - po 13 latach przerwy.

Legia w swoim ostatnim meczu sezonu przed własną publicznością rozgromiła Portowców aż 6:0 i była to najwyższa wygrana Legii z Pogonią w historii wzajemnych kontaktów. Gospodarze prowadzili już 5:0, kiedy Bogdan Białek popełnił faul poza polem karnym. Deyna w swoim stylu zdobył gola bezpośrednio z rzutu wolnego, ale sędzia kazał rzut wolny powtórzyć.

- Deyna zrobił dokładnie to samo, co wcześniej - wspomina Bogdan Maślanka, który grał w tamtym meczu. - Strzelił w ten sam róg i dokładnie w to samo miejsce. Spojrzeliśmy tylko na siebie i parsknęliśmy śmiechem. ©℗ (par)

 Fot. legia.com

 

 

 

 

Komentarze

do Gucia
*Deyna i Legia zawsze byli szanowani w Szczecinie.Pamietam ze przed meczem reprezentacji Gorskiego w srode gralismy jako Pogon sparring z nimi i bylo 1-1. Inne czasy wtedy i agentow pilkarskich i tu mysle o tych powaznych nie bylo.Pewnie by Deyna nigdy nie wyladowal w Anglii bo tam poprostu nie pasowal.Wtedy angielska pilka byla zupelnie inna takze jak polska i to zadecydowalo ze tam nic nie mogl pokazac.Wyjechal potem do USA a tam przeciez inne sporty wazniejsze i stalo sie to co nigdy nie powinno miec miejsca.Ktos taki jak Deyna nigdy nie powinien opuszczac Polski ..Tutaj byl i jest kims tam juz nie byl.Szkoda ze nie poszedl droga Brychczego! Polacy maja wszystko w swojej skomplikowanej mentalnosci co wyjatkowo pasuje do futbolu i jak znowu pojawi sie jakis Gorski wroca tam na swoje miejsce bo za Gorskiego mogli byc mistrzami swiata w 1974 gdyby ktos zachowal sie jako organizator tych MS porzadnie-ale widocznie sie do tego nie nadawali !!!
2016-10-08 16:46:54
Rodza sie tacy pilkarze i to jest jedyna prawda..
*Nazywalismy w polskiej pilce rzuty wolne rogalami Deyny.Tyle lat a lepszego pod tym wzgledem nie widzialem *Ale...Wczoraj anonsowano w transmisji meczu Luxemburg-Szwecja zawodnika Luxemburga 16-latka z nr.10. Jakos za bardzo sie nie wyroznial ale agresywny byl az nadto..Sadze wiec ze jako 16 -latek w Banku jak jego koledzy starsi zatrudnionym nie byl.Starsi koledzy z Bankow zdazyli po pracy mecz ze Szwecja rozegrac bo Banki w Luxemburgu sa otwarte pewnie do 15-tej a mecz byl o 20-tej. Za to ten 16-latek tak byl agresywny ze kartke zolta dostal wiec pewnie uciekl ze szkoly na wagary i tez zdazyl zaliczyc jakby nie bylo mecz w reprezentacji. PozdrBM
2016-10-08 15:05:33
guciu
Niezapomniany lider profesor filozof i dyrygent polskiego futbolu tamtych czasów, miał pierwszy plan na ustach sercu niezapomnianego polskiego komentatora piłkarskiego Jana Ciszewskiego dla kibiców z Warszawy Kaziu Kaka.Nielubiany nieraz przez klasę piłkarską sportową koleżeńską.Ach ten mecz z Argentyną mundial 78,szkoda szybko odszedł z tego świata.
2016-10-08 14:36:34

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
1
na godz. 21:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Bicie rekordu w spinningu rowerowym
Światełko do nieba 2018
Wielkie granie na Łasztowni
Poprzedni Następny
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy