wtorek, 12 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Pogoń nie dała się Legii

Piłka nożna. Pogoń nie dała się Legii

Piłka nożna. Pogoń nie dała się Legii
Data publikacji: 2016-04-09 20:50
Ostatnia aktualizacja: 2016-04-09 23:07
Wywietleń: 1350 127577

Pogoń Szczecin - Legia Warszawa 0:0

Żółte kartki: Akahoshi, Gyurcso (Pogoń), oraz Rzeźniczak, Pazdan (Legia).

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).

Widzów 14 348.

POGOŃ: Kudła - Frączczak, Rudol, Fojut, Nunes - Matras (83, Piotrowski), Murawski - Listkowski (58, Dwaliszwili), Akahoshi, Gyurcso (85, Przybecki) - Zwoliński.

LEGIA: Malarz - Broź (83, Bereszyński), Rzeźniczak, Jędrzejczyk, Hlousek - Guilherme, Pazdan - Aleksandrow, Prijovic (72, Hamalainen), Duda (78, Kucharczyk) - Nikolic.

Pogoń nie dała się pokonać wicemistrzom Polski, nie dała sobie strzelić bramki drużynie, która w rundzie wiosennej w polskiej ekstraklasie dominuje i wygrywa z łatwością.

Remis z liderem przy jednoczesnej porażce Cracovii oznacza, że portowcy zakończyli fazę zasadniczą na trzecim miejscu. To na pewno duży sukces drużyny Czesława Michniewicza i paradoksalnie, że w rundzie wiosennej drużyna ta wygrała dotąd tylko raz.

Legia chciała zagrać tak, jak w pewnie wygranym 2:0 meczu w Poznaniu z Lechem i trzeba przyznać, że Pogoń w porównaniu z mistrzami Polski pokazała większy charakter, większą odporność, siłę, determinację, agresję i wolę walki.

Goście zaczęli mecz tak, jakby chcieli go rozstrzygnąć w pierwszych kilku minutach. Nie przebierali w środkach, postępowali na pograniczu faulu, ale portowcy w miarę upływu czasu coraz częściej z twardych i bezpardonowych potyczek wychodzili zwycięsko.

 

Mecz bez sytuacji

To nie był mecz, w którym drużyny stwarzały sytuacje bramkowe, ale ewidentnie wyczuwało się, że każdy, nawet najmniejszy błąd skończy się właśnie utratą gola.

Obie drużyny z dużą starannością zadbały o uzyskanie przewagi w środkowej strefie boiska. Najmniejsze spóźnienie choćby jednego gracza powodowało, że akcja błyskawicznie przenosiła się pod pole bramkowe jednego, lub drugiego bramkarza.

Nasz bramkarz w całym meczu po celnym strzale rywala musiał interweniować tylko raz. W pierwszej połowie. Legia w miarę upływu czasu sprawiała wrażenie coraz bardziej zrezygnowanej. To Pogoń po przerwie uzyskała przewagę w środkowej strefie boiska.

W drugiej połowie mniej widoczny był Matras, ale wyraźnie ożywił się Murawski. Przed przerwą nasz kapitan był wyraźnie w cieniu bezpardonowo interweniujących rywali. Dużo czasu musiało minąć, by 35 - letni pomocnik znalazł odpowiedni rytm.

Pogoń bez celnego strzału

Pogoń w całym meczu nie oddała celnego strzału, ale usilnie i ambitnie do tego dążyła. Została trochę niesprawiedliwie potraktowana przez sędziego. Najpierw należał się rzut karny za rękę Jędrzejczyka, a następnie rzut wolny po faulu na Gyurcso tuż za linią pola karnego.

Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, przed przerwą rzut karny powinien też zostać podyktowany dla Legii - za faul Listkowskiego na Guillerme.

To był mecz, w którym trudno wyróżnić konkretnych piłkarzy. Wszyscy spełnili zadania i oczekiwania, nikomu nie zabrakło determinacji i jakości. Nikt też nie zawiódł, każde zagranie było odpowiedzialne.

Gra portowców była zrównoważona, postawa w defensywie po raz kolejny dowiodła, że to silna strona portowców - nawet pod nieobecność naszego asa, Jakuba Czerwińskiego.

 Dwóch juniorów i dwóch wychowanków

Pogoń w tak ważnym meczu pokazała w grze dwóch juniorów (Listkowski, Piotrowski) i dwóch wychowanków (Zwoliński, Rudol) i wszyscy oni podjęli walkę z renomowanym przeciwnikiem.

Mecz toczył się w obecności rekordowej w ostatnich latach liczby kibiców, którzy mimo braku goli nie mogą czuć się zawiedzeni. Remis remisowi jest nierówny, a ten uzyskany przeciwko Legii sposobiącej się do walki o Ligę Mistrzów jest dużą wartością.

Trzeba mieć zatem nadzieję, że tysiące fanów, którzy przyszli na mecz po raz pierwszy w ogóle, albo po dłuższej przerwie, zechcą to powtórzyć w meczu grupy mistrzowskiej, w której portowcy bronić będą trzeciej pozycji w tabeli. ©℗ Wojciech Parada

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Kibic,
Cos czulem ze bedzie REMIS... jesli oczywiscie tego wczesniej nie / ukartowano /
2016-04-09 22:15:23

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje