czwartek, 23 listopada 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Na Legię z Kowalczykiem i Paczukiem

Piłka nożna. Na Legię z Kowalczykiem i Paczukiem

Piłka nożna. Na Legię z Kowalczykiem i Paczukiem
Data publikacji: 2017-04-01 10:28
Ostatnia aktualizacja: 2017-04-01 14:34
Wywietleń: 2318 231084

Dwa tygodnie przerwy spowodowane występami reprezentacji różnych kategorii wiekowych spowodowały, że tęsknota za meczami w polskiej ekstraklasie wzrosła. Oczekiwanie na wznowienie rozgrywek jest tym większe, bowiem piłkarze Pogoni Szczecin podejmowani są w sobotę przez mistrza Polski Legię Warszawa.

Szczecinianie zaprzepaścili kilka szans na wywalczenie trzech punktów, zadowalali się remisami i jeżeli nie zmienią sposobu grania, nie będą skuteczniejsi, to po raz pierwszy zabraknie ich w górnej połowie tabeli.

Sytuacja jest podobna do tej sprzed dwóch lat. Wtedy też Pogoń miała ledwie iluzoryczne szanse na wejście do pierwszej ósemki. Zmieniono jednak trenera, który dokonał kilku roszad, zespół wygrał trzy mecze z rzędu i udało się.

Dziś sytuacja jest inna. Klub nie poczynił żadnych widocznych zmian, które mogłyby dawać nadzieje na odmianę sytuacji, ponadto terminarz jest piekielnie trudny. Trudniejszy, niż dwa lata temu, przez co szanse na powtórzenie wyniku sprzed dwóch lat zdecydowanie mniejsze.

Przerwa na reprezentację była wyjątkowa dla kilku graczy Pogoni Szczecin. Spas Delev zdobył dwa gole dla reprezentacji Bułgarii, przyczynił się do zwycięstwa swojej drużyny nad Holandią, przedłużył nadzieje swojej reprezentacji na awans do finałowego turnieju mistrzostw świata, znalazł się w jedenastce kolejki eliminacji mistrzostw świata sporządzonej przez prestiżowy France Football u boku takich piłkarzy, jak: Ronaldo, Neymar, Alcantara, Buffon.

Wyzwania Listkowskiego

Gola w meczu reprezentacji, ale juniorów zdobył też Marcin Listkowski – kapitan naszej drużyny. Listkowski i nasza reprezentacja toczyły boje z Portugalią i Chorwacją. Mecze były przegrane, ale w tej pierwszej występowało aż sześciu piłkarzy mających za sobą grę w fazie grupowej Ligi Mistrzów, a tej drugiej takich piłkarzy było trzech. Rówieśnicy Listkowskiego z innych krajów dostają wyzwania zdecydowanie większe, jak gra w polskiej ekstraklasie.

Listkowski i w ubiegłym roku Jakub Piotrowski, to pierwsi od czasów Kamila Grosickiego piłkarze Pogoni, którzy byli podstawowymi zawodnikami reprezentacji Polski juniorów w eliminacyjnych meczach w tej kategorii wiekowej. Przed Grosickim był jeszcze Piotr Celeban, a przed nim Bartosz Ława, ale w przypadku tego ostatniego było to prawie 20 lat temu.

Pogoń zatem na przestrzeni dwóch dekad nie miała zbyt wielu zdolnych graczy, którzy na poziomie juniora należeliby do wiodących postaci w reprezentacji Polski swojej kategorii wiekowej. Tym bardziej należy się dziwić, że obecnie Listkowski dostaje tak mało szans od trenera Moskala. Raczej nie dostanie jej też w Warszawie. Piłkarz w ciągu pięciu dni rozegrał trzy pełne mecze i teraz akurat teraz należy mu się krótki odpoczynek.

Wybór między Ciftcim a Frączczakiem

Występy Deleva i Listkowskiego na poziomie reprezentacyjnym pokazały jeszcze inną prawidłowość. Pogoń ma w swoich szeregach wartościowych i perspektywicznych piłkarzy na pozycji środkowego napastnika, ale wybór do tej pory dokonywany był pomiędzy Nadirem Ciftcim, a Adamem Frączczakiem.

Ten pierwszy jest jak dotąd ogromnym rozczarowaniem – bez gola i asysty, natomiast ten drugi w siedmiu tegorocznych meczach grając na pozycji środkowego napastnika oddał zaledwie dwa celne strzały. Dla trenera Moskala wciąż jest jednak postacią absolutnie godną zaufania.

Wiele wskazuje na to, że w Warszawie od pierwszej minuty na boisku pojawi się Ciftci. Pogoń musi liczyć na to, że ten piłkarz się przełamie. Czasu ma niewiele, bo jego wypożyczenie wygasa 30 czerwca. 25-letni napastnik ma niewiele czasu na to, by w przyszłości nie być stawianym w równym szeregu do tych, którzy okazali się największymi rozczarowaniami w dziejach klubu włącznie z Olegiem Salenką.

Bez Nunesa, Niepsuja i Murawskiego

W meczu z Legią nie zagra pauzujący za kartki Ricardo Nunes, kontuzjowani są też: Rafał Murawski i David Niepsuj. Ze składu wypada zatem dwóch obrońców. Dwóch kolejnych z doświadczeniem w ekstraklasie: Mateusz Lewandowski i Sebastian Murawski zostało wypożyczonych. Nie zagra też nasz kapitan.

W Warszawie od pierwszej minuty wystąpi zatem Hubert Matynia. To będzie jego pierwszy występ na poziomie ekstraklasy od pierwszej minuty od blisko dwóch lat. Piłkarz nie przepracował całego okresu przygotowawczego, przytrafiła mu się kolejna kontuzja, ale okresu przygotowawczego nie przepracował też Delev, który jest absolutną rewelacją tegorocznych spotkań i to nie tylko w wymiarze krajowych, ale również międzynarodowym.

Raczej nie zanosi się na to, żeby Bułgar zagrał na pozycji napastnika w meczu z Legią. Podczas treningu zajmował miejsce na skrzydle, a pierwszym wyborem na środku ataku był Ciftci. To może być pierwszy od dłuższego czasu mecz, w którym grę w roli rezerwowego zacznie Frączczak. Prezentowana przez niego forma w tegorocznych spotkaniach nie daje jednak podstaw, żeby zaufać mu na tyle, by wystawić do gry w podstawowym składzie.

Powrót Fojuta

Do drużyny po przymusowej pauzie spowodowanej kartkami wróci Jarosław Fojut, jednak po tym, co piłkarz pokazuje w tym roku, to trudno stwierdzić, czy będzie to wzmocnienie. Piłkarz nie skończył meczu w Lublinie, bo szybko otrzymał drugą żółtą kartkę. Miał wyraźny problem w indywidualnych pojedynkach, nie radził sobie z przeciwnikiem mającym piłkę przy nodze.

Trener Moskal zabrał do Warszawy 18 piłkarzy, a aż połowa z nich wywodzi się z Akademii. W kadrze meczowej znaleźli się między innymi: Adrian Henger, Sebastian Rudol, Hubert Matynia, Dawid Kort, Robert Obst, Marcin Listkowski, Patryk Paczuk i Sebastian Kowalczyk, a także Seiya Kitano, który do Pogoni został sprowadzony jako junior.

Pogoń ma z Legią wyjątkowy zły bilans. Po raz ostatni szczecinianie wywalczyli punkt w Warszawie blisko 15 lat temu. Zremisowała 0:0 broniąc się przez cały mecz. Nic to jej nie dało, bo w efekcie spadła z ekstraklasy. Po raz ostatni Pogoń wygrała natomiast z Legią w Warszawie 34 lata temu. Pokonała wtedy gospodarzy 3:2. ©℗ Wojciech Parada

Komentarze

guciu
Prima Aprilis czy się pomylisz.
2017-04-01 14:01:51
Fantaści
Odpuszczają mecz z Legią , bo wierzą w wygraną z Lechem w Pucharze Polski w środę. Czy ktoś jeszcze ma kontrolę nad tym wszystkim ?
2017-04-01 12:25:18

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny