poniedziałek, 18 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Jakub Słowik jest pewny wygranej

Piłka nożna. Jakub Słowik jest pewny wygranej

Piłka nożna. Jakub Słowik jest pewny wygranej
Data publikacji: 2016-03-02 11:42
Ostatnia aktualizacja: 2016-05-28 22:39
Wywietleń: 1096 122012

Rozmowa z Jakubem Słowikiem - piłkarzem Pogoni Szczecin

Jakub Słowik, to jeden z najlepszych piłkarzy Pogoni podczas tegorocznej wiosny. Już w spotkaniu z Koroną wybronił trudną sytuację jeszcze przy stanie 0:2. W meczu z Piastem też zanotował kilka efektownych interwencji, natomiast już w pojedynku z Termaliką miał bardzo duży udział w zdobyciu jednego punktu.

- To był chyba pana najlepszy mecz z barwach Pogoni ? Zgodzi się pan z taką opinią ?

- Chyba jeden z lepszych. Owszem, miałem kilka okazji do interwencji, ale jednak nie zapobiegłem utracie bramki. Najważniejsze, żeby drużyna czuła, że zawsze jest z tyłu osoba, na której można polegać, która w ostateczności zapobiegnie nieszczęściu.

- Tą drużynę ratuje pan wiosną całkiem często, a w meczu z Termaliką już ewidentnie.

- Nie przesadzałbym, że nasza defensywa spisuje się aż tak źle. W meczu z Termaliką w drugiej połowie aż do momentu straty gola rywal nie miał żadnej dobrej sytuacji. Naszym problemem są chyba dość spore wahania formy. W trzech meczach za każdym razem przytrafiały nam się dwie zupełnie odmienne połowy meczu. Musimy to dobrze przeanalizować, żeby grać na dobrym poziomie dwie połowy, a nie tylko jedną.

- Z bramkarzami trochę jest tak, że jak się ich chwali, to znaczy, że defensywa słabo się spisuje. Ma pan obecnie więcej okazji do interwencji, a to świadczy o niezbyt pewnej grze naszej obrony.

- Nie chciałbym oceniać moich kolegów, bo od tego jest trener. Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że ja nie mam żadnych problemów z komunikowaniem się. Tak to już jest, że czasem bramkarze ratują skórę całej drużynie, a czasem nie muszą w ogóle interweniować, bo obrońcy do tego nie dopuszczają. Tak było w zdecydowanej większości spotkań jesienią. To nie jest przypadek, że spośród wszystkich klubów ekstraklasy, tylko Legia ma od nas mniej straconych goli. To ewidentnie zasługa naszych obrońców.

- Jesienią pana rywalizacja z Dawidem Kudłą była dość wyrównana i nawet pasjonująca. Obecnie wydaje się, że szczególnie po tych trzech meczach jest pan już pewniakiem. Też pan tak czuje ?

- Te trzy mecze przede wszystkim pokazały, że czuję się zdecydowanie lepiej, bo udało mi się po raz pierwszy od dłuższego czasu przepracować okres przygotowawczy. Latem przyjechałem do Szczecina z niewyleczoną kontuzją i zanim rozpoczęła się moja rywalizacja z Dawidem, to już stałem trochę na straconej pozycji. Teraz ta rywalizacja przebiegała w bardzo zdrowej atmosferze od samego początku i chyba tak naprawdę do końca nie było wiadomo, kto ją wygrał. Ostatecznie trener przed pierwszym meczem postawił na mnie, a ja staram się nie zawieść.

- Z pana zdrowiem już do końca wszystko w porządku ?

- Zdecydowanie tak, czuje się pod względem fizycznym znakomicie, mam ogromny zapał do pracy i chcę, by moja forma cały czas szła w górę.

- Zimą poprzedniego roku też pan nie przepracował okresu przygotowawczego ?

- Wtedy się leczyłem i nie było szans na zdrową rywalizację jeszcze w Jagiellonii. Mam nadzieję, że moje kłopoty już na dobre się skończyły. Dla sportowca to najgorsze, kiedy traci czas z powodu urazów, ale nie jest się w stanie tego uniknąć. To świetne uczucie, kiedy można z pełnym zaangażowaniem przygotowywać się do sezonu, trochę już zapomniałem, jak to było w przeszłości.

- W drużynie panują chyba mieszane uczucia. Drużyna nie przegrywa, jest wysoko w tabeli, ale grą nie zachwyca.

- Ten tydzień jest dla nas bardzo intensywny i tak naprawdę to nie ma czasu na dłuższe rozmyślanie. W ciągu ośmiu dni rozegramy trzy mecze i one powinny dać odpowiedź w jakim miejscu jesteśmy i o co będziemy grać w tym sezonie. W sezonie zdarzają się różne okresy, ale najważniejsze, by w tych słabszych nie przegrywać i my mimo różnych momentów tych meczów nie przegrywamy.

- W środę mecz z Jagiellonią, która w niedzielę ograła Lecha na jego boisku. Jest obawa przed przeciwnikiem ?

- O obawach nie może być mowy. Jagiellonia wygrała w Poznaniu, pokazała dobrą formę, świetną grę z kontry, ale nasz mecz w Białymstoku będzie wyglądał zupełnie inaczej. Na pewno Jagiellonia nie zagra z kontry, będzie musiała prowadzić atak pozycyjny, a ten nie jest jej mocną stroną. Pokazał to ich poprzedni mecz w Białymstoku ze Śląskiem. Jestem przekonany, że zagramy lepiej od Ślaska i ten mecz wygramy.

- Jest pan aż tak pewny ? Na jakiej podstawie ?

- Na takiej podstawie, że w naszej drużynie jest więcej jakości, więcej klasowych piłkarzy. Jeżeli wszyscy zagramy na miarę naszych możliwości i zgodnie z zaleceniami trenera, to o wygranie spotkania w Białymstoku jestem spokojny.

- Jagiellonia i Pogoń, to kluby trochę podobne, o zbliżonym budżecie, aspiracjach i możliwościach.

- Jagiellonia na pewno zawsze będzie klubem bliskim mojemu sercu. Spędziłem tam cztery lata i tego się nie zapomina. Piłkarze zawsze mówią, że każde spotkanie jest takie samo i ja też tak uważam, ale dziś na pewno nie żałuję mojej przeprowadzki do Szczecina. Długo walczyłem o miejsce w składzie, jesteśmy wysoko w tabeli i na dziś uważam, że jesteśmy klubem o większych możliwościach i potencjale od Jagiellonii. Musimy to jednak potwierdzić na boisku i zrobimy to.

- Dziękuję za rozmowę. ©℗ Wojciech Parada

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Ostatni dzień jarmarku
Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Poprzedni Następny

Nekrologi