środa, 20 września 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Dawnych wspomnień czar (część 1)

Piłka nożna. Dawnych wspomnień czar (część 1)

Piłka nożna. Dawnych wspomnień czar (część 1)
Data publikacji: 2015-07-24 19:56
Ostatnia aktualizacja: 2015-07-25 14:17
Wywietleń: 1303 5105

W niedzielę o g. 15.30 piłkarze Pogoni Szczecin podejmują na własnym boisku Śląsk Wrocław. W historii potyczek obu klubów wiele było interesujących konfrontacji.

Oba zespoły po raz pierwszy w ekstraklasie grały w sezonie 1964/65. Śląsk był wówczas beniaminkiem, a Pogoń spadła do drugiej ligi. O wszystkim zadecydował mecz właśnie ze Śląskiem, przegrany 0:3. Było to na cztery kolejki przed zakończeniem.

- To była nasza piąta porażka z rzędu - wspomina Bogdan Maślanka, obrońca Pogoni. - Byliśmy rozbici, skłóceni, wzajemnie się podejrzewaliśmy, osądzaliśmy. Brakowało dobrej atmosfery, z której Pogoń wcześniej słynęła.

Pogoń po roku wróciła jednak do ekstraklasy i zaczęła w niej odgrywać coraz poważniejsze role. Również Śląsk stawał się drużyną coraz silniejszą. W sezonie 1968/69 obie jedenastki broniły się jednak przed spadkiem i o tym, która z nich prócz ROW Rybnik spadnie do drugiej ligi miała zadecydować ostatnia kolejka. W niej szczecinianie zremisowali na wyjeździe z Polonią Bytom 2:2, a Śląsk przegrał na wyjeździe z Szombierkami 0:1 i przez to on opuścił szeregi ekstraklasy.

- Ze Śląskiem graliśmy już w pierwszej kolejce - wspomina B. Maślanka. - Zapamiętałem to spotkanie nie dlatego, że wygraliśmy 1:0, ale dlatego, że otrzymałem od naszego działacza Lucjana Kosobuskiego specjalne zadanie, ale dopiero po spotkaniu. Miałem dorwać na dworcu Romana Jakóbczaka - ich najlepszego napastnika i przekonać go do gry w naszym klubie. Zdążyłem przed odjazdem pociągu, a Roman chętnie zgodził się na zmianę barw klubowych.
 
Śląsk spadł do drugiej ligi, co Pogoni znacznie pomogło w prowadzeniu rozmów. Taki piłkarz, jak Jakóbczak nie mógł grać na zapleczu ekstraklasy, a Pogoń była jednym z pierwszych klubów, który zaproponował piłkarzowi przeprowadzkę. 
Jakóbczak na trwałe wpisał się w kroniki wrocławskiej drużyny, bowiem to on strzelił 100 bramkę dla Śląska w meczach pierwszej ligi. Działo się to w pożegnalnym występie tego piłkarza w barwach tej drużyny, zakończonym wygraną 3:0 z Szombierkami Bytom.

- Całą transferową operację przeprowadził Lucjan Kosobuski - dodaje B. Maślanka. - To w dzisiejszych czasach byłby klasowy menadżer.

Śląsk pod koniec lat 60 miał w swoim składzie kilku innych utalentowanych piłkarzy, którzy później robili reprezentacyjne kariery. Aż trzy lata grał w tej drużynie Lesław Ćmikiewicz.

- W Śląsku niczym specjalnym nie wyróżniał się - opowiada Maślanka. - Dopiero przechodząc do Legii stał się klasowym pomocnikiem.
 
Sezon, w którym wrocławianie opuścili szeregi pierwszoligowców był pierwszym w tej klasie rozgrywkowej dla Jana Tomaszewskiego.

- Miał nieporównywalnie mniejszy talent od naszego Wojtka Frączczaka. - uważa Maślanka. - Gdyby Wojtek grał w klubie z centralnej Polski, to byłby etatowym reprezentantem Polski.

Śląsk spadając do drugiej ligi stracił takich piłkarzy, jak: Jakóbczak, Ćmikiewicz, Tomaszewski, czy Stefan Białas, który też dopiero zaistniał grając w Legii. Rozpoczął jednak mozolny proces odbudowy zespołu i do ekstraklasy powrócił po czterech latach, już jako zupełnie nowa siła w polskiej ekstraklasie. (p)

Na zdjęciu: Jan Tomaszewski był w przeszłości piłkarzem Śląska Wrocław.

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Elektryczny autobus w zajezdni
Wielkie latawce na niebie
Korki na Sczanieckiej
Poprzedni Następny

Nekrologi