sobota, 18 listopada 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Centymetr od Iniesty i Xaviego

Piłka nożna. Centymetr od Iniesty i Xaviego

Piłka nożna. Centymetr od Iniesty i Xaviego
Data publikacji: 2017-01-24 14:05
Ostatnia aktualizacja: 2017-01-24 14:13
Wywietleń: 6109 205796

18-letni Sebastian Kowalczyk jest jednym z trzech juniorów, którzy pojechali z pierwszą drużyną Pogoni Szczecin na zgrupowanie na Cypr. Jako jedyny nie zagrał jednak w oficjalnym meczu.

Spośród trójki juniorów najbardziej doświadczony jest Marcin Listkowski, który w ekstraklasie debiutował już blisko dwa lata temu, natomiast Gracjan Jaroch ma za sobą występ w meczu o puchar Polski.

Towarzyski mecz z Jeziorakiem Szczecin pokazał, że młody wychowanek Salosu Szczecin ma szansę nie tylko na dłuższą przygodę w pierwszej drużynie, ale również na regularną grę już w rundzie wiosennej. Pogoń zamierza w tym roku znacznie odważniej stawiać na swoich wychowanków, a jednym z piłkarzy, którzy mają na tym skorzystać ma być właśnie Kowalczyk.

Wszyscy trenerzy, którzy z nim do tej pory pracowali są zgodni. To chłopak o dużych umiejętnościach, ale też charakterze i mentalności. Ma w sobie to coś, jak mawiają często szkoleniowcy. Duży spryt, wyczucie, opanowanie.

Porównania do Xaviego i Iniesty

Jedyne czego mu brak, to odpowiedniego wzrostu. Mierzy zaledwie 169 cm wzrostu. To zaledwie o jeden centymetr mniej niż Iniesta czy Xavi. Drobna postura nie musi być zatem dla piłkarza przeszkodą w zrobieniu interesującej kariery.

W roku 2011 rozgrywany był w Szczecinie dość mocno obsadzony turniej piłkarski dla 14-latków. Grała w nim drużyna Pogoni złożona z chłopców z rocznika 1997. Byli między innymi tacy piłkarze, jak: Paweł Marczuk, Patryk Adamczuk, Krystian Peda czy Marcin Gałkowski – późniejsi reprezentacji Polski juniorów. Grał też o rok młodszy Sebastian Kowalczyk.

Był nie tylko o rok młodszy, ale zdecydowanie najmniejszy. Spodenki praktycznie zakrywały całe jego kolana, ale już wtedy zwracał na siebie uwagę. Występował na środku pomocy. Do dziś to jego optymalna i docelowa pozycja, dyrygował poczynaniami kolegów, choć wyglądało to trochę śmiesznie, że najmniejszy na boisku i jednocześnie najmłodszy zawodnik jest na boisku najgłośniejszy.

Od najmłodszych lat miał w drużynach, w których występował zawsze najwięcej do powiedzenia. Po wygranych meczach intonował w szatni zwycięskie śpiewy. Coś na wzór Dawida Kudły w pierwszym zespole.

Słowna reprymenda

Trzy lata temu grał z drużyną rocznika 1998 w makroregionalnych rozgrywkach juniorów młodszych. Był mecz z Arką Gdynia, goście byli o rok starsi, ale przegrali mecz 1:4. Kowalczyk podczas jednego ze starć w środkowej strefie boiska sfaulował przeciwnika, a następnie doskoczył do leżącego piłkarza i udzielał głośnej reprymendy, żeby wstawał i nie udawał.

Sebastian Kowalczyk to jest piłkarz, który od początku istnienia juniorskiej reprezentacji rocznika 1998 znajduje się w szerokiej kadrze. Był powoływany na konsultacje, na oficjalne mecze, ale zawsze był w stosunku do niego jeden zarzut. Jest za mały, za wątły, nie poradzi sobie w fizycznych starciach, musi poczekać, zmężnieć, dorosnąć.

Piłkarz trenował, ciągle stawał się lepszym piłkarzem, trochę rósł, ale wciąż wyglądał jak chucherko. Dwa lata temu trener reprezentacji do lat 17 zabrał piłkarza Pogoni na prestiżowy turniej w La Mandze. Kowalczyk zagrał w meczach ze Szwecją, Norwegią, Danią, zdobył jedną bramkę, zaliczył asystę, spisał się znakomicie. Wypadł na tyle dobrze, że trener Robert Wójcik przestał już zwracać uwagę na słabe warunki piłkarza. Powołał go na eliminacyjny turniej do mistrzostw Europy juniorów młodszych.

U boku Bielika i Wojtkowskiego

Piłkarz Pogoni znalazł się w gronie takich zawodników, jak: Bielik (Arsenal), Adamczyk (Chelsea), Ostaszewski (Borussia D.) czy jego wówczas koledzy klubowi: Listkowski i Wojtkowski. Robił sobie duże nadzieje, to była reprezentacja, która miała zawojować Europę, a filigranowy pomocnik miał być częścią tego zespołu.

Nic z tego jednak nie wyszło. Kowalczyk przed wyjazdem na zgrupowanie reprezentacji Polski zagrał jeszcze w meczu Centralnej Ligi Juniorów z Lechią Gdańsk. Wtedy doznał kontuzji, która wyglądała fatalnie. Skakał do górnej piłki z zawodnikiem Lechii, upadł na ziemię, a przeciwnik całym ciężarem ciała zwalił się na jego głowę. Piłkarz Pogoni był nieprzytomny i oczywiście wykluczył się z udziału w turnieju eliminacyjnym do mistrzostw Europy. Potem okazało się, że reprezentacja Roberta Wójcika zawiodła, miała walczyć o jeden z medali, a nie zakwalifikowała się nawet do finałowego turnieju.

3 gole i 4 asysty

Sebastian Kowalczyk całą poprzednią rundę grał w III-ligowych rezerwach. To bardzo trudny poligon doświadczalny dla młodych i słabych fizycznie piłkarzy. 18-latek radził sobie jednak znakomicie. W 13 meczach zdobył 3 gole, zaliczył 4 asysty. Biorąc pod uwagę liczby to na pewno zasłużył, żeby zimowe przygotowania rozpocząć z pierwszym zespołem. Tak też się dzieje i zawodnik chce ten okres jak najlepiej wykorzystać.

Już trener Czesław Michniewicz przymierzał się do tego, żeby dać szansę debiutu młodemu piłkarzowi. Zabrakło mu czasu, został zwolniony. Pod koniec poprzedniej rundy Kowalczyk trenował z pierwszym zespołem już regularnie. Jest gotowy do wyzwań. ©℗ Wojciech PARADA

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny

Nekrologi