piątek, 15 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Bankier na plaży (ROZMOWA)

Piłka nożna. Bankier na plaży (ROZMOWA)

Piłka nożna. Bankier na plaży (ROZMOWA)
Data publikacji: 2017-04-13 13:27
Ostatnia aktualizacja: 2017-04-13 13:32
Wywietleń: 244 238582

Rozmowa z Łukaszem Ostrowskim, arbitrem mistrzostw świata w plażowej piłce nożnej na Bahamach

31-letni szczeciński sędzia piłkarski Łukasz Ostrowski, jako jedyny Polak, został wyznaczony do prowadzenia spotkań mistrzostw świata w beach soccer, czyli plażowej piłce nożnej. Impreza na Bahamach rozpocznie się 27 kwietnia i potrwa do 7 maja. Arbiter z grodu Gryfa wrócił właśnie z rekonesansu na wyspach atlantyckiego archipelagu, gdzie na obiektach MŚ, jako jeden z zaledwie dwóch Europejczyków, sędziował mistrzostwa kontynentalne strefy CONCACAF, czyli Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów.

– O co walczono na turnieju CONCACAF?

– O mistrzostwo kontynentu oraz srebrny i brązowy medal, a także o dwa miejsca premiowane prawem udziału w 16-zespołowych finałach mistrzostw świata. Nie dotyczyło to jednak gospodarzy, którzy prawo finałowego startu mieli zagwarantowane regulaminem. Turniej CONCACAF traktowany był także jako generalny sprawdzian organizacyjny ludzi i obiektów przed zbliżającymi się mistrzostwami świata. Pogoda była w miarę przyjazna, temperatura około 30 stopni Cejsjusza, lecz raz, ni z tego ni z owego, nadciągnęła gwałtowna, tropikalna burza i omal nie doszło do przerwania meczu…

– Kto będzie sędziował mistrzostwa?

– Wyselekcjonowano 24 arbitrów z 6 kontynentów, w tym 8 Europejczyków, a ja jestem jedynym Polakiem, gdyż zgodnie z regulaminem, może być tylko jeden sędzia z danego kraju. Po rozgrywkach grupowych część z nas będzie musiała powrócić do domów, a ja nie chciałbym się znaleźć w tej grupie, lecz wolałbym powtórzyć osiągnięcie z rozgrywanych w 2-letnim cyklu poprzednich mistrzostw świata w 2015 roku w Portugalii, gdzie sędziowałem półfinał pomiędzy gospodarzami i obrońcami tytułu, czyli Rosjanami. Dodam, że 2015 rok był dla mnie bardzo udany, bo prowadziłem także zawody Igrzysk Europejskich w stolicy Azerbejdżanu Baku, bo beach soccer soccer aspiruje do grona dyscyplin olimpijskich.

– Czy trudno było dostać się do elitarnego grona arbitrów mistrzostw globu?

– Kwalifikacją dla sędziów z Europy były mistrzostwa naszego kontynentu, rozgrywane w ubiegłym roku we Włoszech, a spośród 16 rozjemców, awans wywalczyło 8. Oficjalna lista nominowanych ogłoszona została jednak bardzo niedawno, bo dopiero w marcu, po zakończeniu się wszystkich kontynentalnych kwalifikacji, a więc tej z moim udziałem CONCACAF oraz w Azji.

– To trochę dziwne uczucie być jedynym Polakiem na wielkiej światowej imprezie…

– Będę jedynym sędzią z naszego kraju, ale nie jedynym Polakiem, gdyż podczas udanych dla mnie ubiegłorocznych kwalifikacji europejskich we Włoszech, wielki sukces odnieśli także polscy piłkarze plażowi, zajmując I miejsce i wywalczając awans. Może mi być tym raźniej, że w szerokiej, 18-osobowej kadrze jest piłkarz szczecińskiej Stali Adam Bogacz, ale nie wiem jeszcze, czy uda mu się znaleźć w wyjeżdżającej dwunastce.

– Czy wiadomo, jak przygotowują się do startu nasi reprezentanci?

– Mam z nimi kontakt, bo byłem na zgrupowaniu kadry przed wyjazdem na dwumecz z Portugalczykami, a dobrze prognozuje zaledwie 1-bramkowa porażka z aktualnymi mistrzami świata i zwycięstwo rzutami karnymi w drugim meczu. Podczas wspomnianego obozu prowadziłem zajęcia z przepisów gry i wyjaśniałem piłkarzom różne regulaminowe zawiłości i niuanse. Nasza kadra ostro przygotowuje się do wyjazdu na Bahamy i ciepłego klimatu, gdyż już wcześniej, bo w lutym grała w turnieju w Iranie, a w marcu trenowała w Katalonii w specjalnym ośrodku dla piłkarzy plażowych.

– A jak do mistrzostw przygotowuje się sędzia?

– Nasz klimat nie pozwala obecnie na sędziowanie na plaży, więc bardzo przydał mi się wyjazd na Bahamy. Pomocne jest mi sędziowanie klasycznego futbolu na trawie, co czynię od zdania egzaminów w 2005 roku, a w środę prowadziłem III-ligowy mecz Bałtyku Gdynia z Górnikiem Konin. Natomiast o formę fizyczną dbam pod okiem lekkoatlety, 8-krotnego mistrza Polski w biegach, Grzegorza Krzoska, który opiekuje się arbitrami z ramienia PZPN. Ćwiczę więc według jego rozpiski, a polega to na bieganiu, siłowni i grupowym zajęciom cross-fit, czyli treningowi stacyjnemu, co czynię w RKF-ie, ale wiem, że wiele innych szczecińskich siłowni też ma w swojej ofercie podobne zajęcia.

– W jaki sposób rozpoczęła się przygoda z piłką na plaży?

– Gdy byłem młodym sędzią piłkarskim, z zaledwie 4-letnim stażem, dowiedziałem się, że PZPN organizuje pierwszy oficjalny kurs plażówki, a ponieważ wśród organizatorów był znany stargardzki arbiter Jerzy Broński, więc to mnie zachęciło do udziału. Kilkudniowe zajęcia w Ustce zorganizowane były profesjonalnie, a prowadził je instruktor FIFA ze Szwajcarii. Poczułem smak plaży, a już w 2012 roku zostałem sędzią międzynarodowym i ciągle buduję swoją pozycję. Nie ukrywam, że wiąże się to z atrakcyjnymi wyjazdami.

– Kolejnym z nich będą ponownie Bahamy. Kiedy to nastąpi i czy częste podróże nie kolidują z pracą zawodową?

– Na Bahamy przylatujemy prawie tydzień przed mistrzostwami, bo już 22 kwietnia, lecz nie będzie to wypoczynek, lecz wyczerpujące sesje teoretyczne i treningi kondycyjne, zakończone egzaminem dopuszczającym. Pracuję w Deutsche Banku zajmując się klientami instytucjonalnymi i tylko dzięki życzliwości oraz wsparciu pracodawcy mogę łączyć sędziowską pasję z zawodowymi obowiązkami.

– Wkrótce nastąpi więc turystyczna powtórka z karaibskich wysp…

– Powiem szczerze, że to nie wakacje i na turystykę nie ma zbyt dużo czasu, bo na mistrzowskich turniejach zwykle jest podobny rytm: mecze, odprawy, analizy i trening. Zobaczyłem jednak stolicę Bahamów Nassau, gdzie rozgrywane będą mistrzostwa świata i już czuło się atmosferą nadchodzącego championatu, bo to pierwsza oficjalna impreza pod auspicjami FIFA na Bahamach. Czuła się duże zainteresowanie, sporo było reklam i bilboardów. Nassau zamieszkuje blisko 200 tysięcy ludzi, mówiących po angielsku, bardzo życzliwych i sympatycznych, w zdecydowanej większości Murzynów, a jest też trochę Mulatów oraz Amerykanów i Brytyjczyków, bo do 1973 roku Bahamy były kolonią Wielkiej Brytanii i do dziś na drogach obowiązuje tam ruch lewostronny. Natomiast na amerykańską Florydę można samolotem dolecieć w pół godziny. Głównym środkiem transportu miejscowej ludności są właśnie małe samoloty, stateczki lub motorówki.

– A jakie tam są największe atrakcje?

– Do wielkiego portu w Nassau zawijają ogromne statki wycieczkowce, które sprawiły na mnie piorunujące wrażenie, niczym pływające miasta, ze swoimi kasynami, restauracjami, basenami, boiskami czy kortami. Bahamy to państwo wyspiarskie na Oceanie Atlantyckim, z przepięknymi plażami i krajobrazami, a w archipelagu jest około 700 wysp koralowych oraz ponad 2 tysiące wystających ponad poziom morza raf koralowych. Pływałem w oceanie, ale z braku czasu niezbyt dużo i nie napotkałem żadnego rekina, ale były organizowane wycieczki, dalej na otwarty ocean, właśnie po to, by popływać w towarzystwie rekinów, jednak takich niegroźnych… roślinożernych. Atrakcją turystyczną jednej z wysp były natomiast pływające świnie, z którymi fotografowało się mnóstwo turystów.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗ 

(mij)

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską