środa, 13 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. 40 lat od ostatniego meczu Boguszewicza

Piłka nożna. 40 lat od ostatniego meczu Boguszewicza

Piłka nożna. 40 lat od ostatniego meczu Boguszewicza
Data publikacji: 2017-05-01 19:32
Ostatnia aktualizacja: 2017-05-01 19:33
Wywietleń: 1029 248858

W epoce PRL dzień 1 maja obchodzono bardzo hucznie. Tak było tez 40 lat temu za czasów Edwarda Gierka. To był jednak też dzień wielkiego sukcesu polskiej reprezentacji piłkarskiej, która w eliminacyjnym meczu do mistrzostw świata w Argentynie pokonała w Kopenhadze Danię 2:1.

To nie był na tamte czasy światowy piłkarski potentat, ale miał w swoich szeregach piłkarza, który wyrastał ponad przeciętność. Allan Simonsen właśnie w roku 1977 wygrał Złotą Piłkę, dwa lata wcześniej doprowadził Borussię Moenchengladbach do triumfu w pucharze UEFA. Również w meczu z Polską dał się mocno we znaki, zdobył honorową bramkę dla swojej drużyny, ale nie wystarczyło to do wygranej, ani nawet zdobycia jednego punktu.

Mecz z Danią w Kopenhadze był jednym z sześciu, jakie w reprezentacji rozegrał Czesław Boguszewicz. To był przez 9 lat kluczowy piłkarz w drużynie Pogoni Szczecin, rozegrał dla szczecińskiego klubu aż 175 spotkań na poziomie ekstraklasy, został sprowadzony przez trenera Stefana Żywotko z Gryfa Słupsk w roku 1967.

Trójka ze Słupska

Do Pogoni z tamtych stron trafiło wtedy do Szczecina trzech młodych graczy: Boguszewicz, Mirosław Justek i Tadeusz Czubak. Najszybciej w ekstraklasie zadebiutował ten pierwszy, nie miał jeszcze skończonych nawet 18 lat. Do dziś pozostaje jednym z najmłodszych debiutantów Pogoni na poziomie ekstraklasy.

W tym samym czasie szanse debiutu otrzymał Justek, a Czubak dopiero w sezonie 1968/69. Czubak, to był kolega z reprezentacji Polski juniorów Zenona Kasztelana, a w kadrze pierwszej drużyny Pogoni było wtedy jeszcze kilku srebrnych medalistów mistrzostw Polski juniorów z roku 1965: Ryszard Malinowski, Jerzy Jatczak i Andrzej Rynkiewicz.

Boguszewicz z Justkiem w tym samym czasie zostali piłkarzami Pogoni i w tym samym czasie szczeciński klub opuścili. Ten pierwszy trafił do Arki Gdynia, a ten drugi do Lecha Poznań. To nie były czasy, kiedy zmiany barw klubowych odbywały się tak często, jak obecnie, piłkarze raczej byli przypisani do klubów na długie lata.

Do Arki i Lecha

Transfery w jednym czasie dwóch czołowych zawodników: Boguszewicza i Justka musiały zatem wywołać w szczecińskim środowisku piłkarskim dość spore poruszenie i tak też było. Szczególnie odejście Justka do znienawidzonego Lecha potraktowano, jako zdradę.

Obaj w drugiej połowie lat 70 należeli do najlepszych w Polsce lewych obrońców i byli powoływani do reprezentacji przez trenera Jacka Gmocha. Boguszewicz zadebiutował w reprezentacji jeszcze jako piłkarz Pogoni i jeszcze dzięki powołaniu przez Kazimierza Górskiego.

Wiosną 1976 roku polska reprezentacja przygotowywała się do turnieju olimpijskiego w Montrealu, a Boguszewicz dostał szansę gry w przegranych towarzyskich meczach z Grecją i Szwajcarią. Ostatecznie w kadrze na Igrzyska Olimpijskie się nie znalazł, ale latem 1976 roku postanowił zmienić klub. Trafił do Arki, w której jego kariera doznała jeszcze większego rozpędu.

Zastąpił Rudego

Był dla piłkarza w znakomitym wieku, miał 26 lat, nowy trener reprezentacji widział w nim konkurenta dla Wojciecha Rudego. W meczu z Danią rozegranym dokładnie 40 lat temu Boguszewicz zagrał od 24 minuty, zastąpił na boisku kontuzjowanego Rudego i spisywał się całkiem dobrze.

To był jego pierwszy występ w reprezentacji w meczu o punkty, nadzieje miał spore, ale jesienią 1977 roku przeżył wielkie rozczarowanie. Podczas jednego z treningów, który odbywał się w jesiennej aurze, na błotnistym boisku dostał ciężką, nasiąkniętą wodą piłką w oko i uszkodził je na tyle mocno, że zaledwie w wieku 27 lat musiał zawiesić znakomicie rozwijającą się karierę piłkarską.

Los chciał, że na jego nieszczęściu skorzystał były kolega z Pogoni Szczecin Mirosław Justek, który po odejściu z Pogoni do Lecha został przekwalifikowany ze skrzydłowego na pozycję lewego obrońcy i dzięki temu wywalczył sobie miejsce w reprezentacji na Mundial w Argentynie w roku 1978.

Szczeciński paradoks

To był swoisty paradoks, że w eliminacjach do mistrzostw świata grało dwóch bocznych obrońców pracujących na swoją piłkarską renomę w Pogoni Szczecin: Henryk Wawrowski i Czesław Boguszewicz, a na finałowy turniej pojechał trzeci muszkieter z Pogoni Mirosław Justek – wtedy już gracz Lecha Poznań, ale wcześniej aż przez 9 sezonów podstawowy zawodnik Pogoni.

Zarówno Boguszewicz, jak i Justek odchodzili z Pogoni w roku 1976, rok później szczeciński klub opuścił trener Bogusław Hajdas, który w latach 70 wprowadził młodą szczecińską drużynę na wysoki poziom. To właśnie dzięki jego pracy do reprezentacji wtedy i trochę później trafiali nie tylko Wawrowski, Boguszewicz, Justek, ale powoływani przez trenera Gmocha byli też: Zenon Kasztelan i Zbigniew Kozłowski.

Rok 1976, to był czas, kiedy po raz pierwszy o piłkarzach Pogoni zaczęło się głośno mówić w kontekście gry w reprezentacji, która wtedy była trzecią siłą na świecie, uchodziła słusznie za jedną z najlepszych, miała piłkarzy na najwyższym światowym poziomie. ©℗ Wojciech Parada

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Międzynarodowa flota przy Wałach
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje