poniedziałek, 22 stycznia 2018.
Strona główna > Sport > Lekkoatletyka. Zafascynowana Afryką

Lekkoatletyka. Zafascynowana Afryką

Lekkoatletyka. Zafascynowana Afryką
Data publikacji: 2018-01-10 20:41
Wywietleń: 548 308948

W plebiscycie naszej redakcji na 10 najlepszych sportowców województwa zachodniopomorskiego głosami Czytelników „Kuriera Szczecińskiego” wysokie 4. miejsce wywalczyła średniodystansowa biegaczka szczecińskiego klubu MKL, brązowa medalistka mistrzostw Europy – Sofia Ennaoui. W grodzie Gryfa ostatnio jest tylko gościem, ale udało nam się z nią porozmawiać dosłownie tuż przed odlotem na zgrupowanie do Republiki Południowej Afryki.

– Dlaczego nie spotkaliśmy się w szczecińskich „Bulwarach” na przedświątecznej Wielkiej Gali Mistrzów Sportu?

– Bardzo przepraszam, ale to efekt moich sportowych wędrówek. Właśnie tego dnia wracałam z Portugalii z 25-dniowego obozu sportowego i po wyczerpującej 19-godzinnej podróży dotarłam do rodzinnego domu w Lipianach dwie godziny przed północą, więc już nie byłam w stanie dotrzeć do Szczecina.

– To święta przeznaczone zostały na zasłużony odpoczynek?

– Tak można powiedzieć, choć w tym roku Boże Narodzenie było dla mnie całkiem inne niż w poprzednich latach. Zwykle w rodzinnym domu świętowałam trzy dni, a tym razem w Lipianach spędziłam jedynie Wigilię. Z jednej strony szkoda, z drugiej nie, bo powód był niecodzienny, ale bardzo ważny, gdyż mogłam się sprawdzić w roli druhny podczas ślubu mojej serdecznej koleżanki Igi Baumgart z reprezentacyjnej sztafety 4 razy 400 metrów. Po wigilijnej wieczerzy wybrałam się w szaloną podróż na wariackich papierach, a do Bydgoszczy dotarłam już po północy. Ślub był wzruszający, wesele huczne, poprawiny też niczego sobie, a sportowych akcentów nie brakowało.

– Lekkoatleci opanowali cały weselny parkiet?

– Ludzi było sporo, w tym wielu sportowców i stawiła się praktycznie w komplecie cała kadra narodowa 400-metrowców, bo to jest koronny dystans Igi. Było też jednak sporo piłkarzy, bo mąż Igi, Andrzej Witan, to bramkarz I-ligowej Bytovii Bytów, a wcześniej grał między innymi w Termalice Bruk-Bet Nieciecza i Zawiszy Bydgoszcz, z którą zdobył Puchar Polski.

– Święta, wesele i poprawiny to ładnie brzmi, ale czy nie brakowało po tym kondycji na sylwestra?

– Okres świąteczno-noworoczny jest w Polsce tak piękny, że nie może zabraknąć sił, a tym bardziej sportowcom. Sylwestra spędziłam bardzo miło z przyjaciółmi we Wrocławiu. Najpierw była tak zwana domówka w moim wrocławskim mieszkaniu, bo od ubiegłego roku żyję na dwa domy. Później poszliśmy na rynek i tam bawiliśmy się naprawdę bardzo długo…

– Nie żal było wyjeżdżać do Wrocławia? Nie mamy tu na myśli sylwestrowej imprezy, lecz przeprowadzkę i życie na dwa domy.

– Od jakiegoś czasu myślałam o przeprowadzce do dużego miasta, bo tam są lepsze perspektywy rozwoju sportowej kariery i przygotowania do startów. Początkowo miałam na celowniku Warszawę, ale ostatecznie skończyło się na stolicy Dolnego Śląska. Nadal jednak jestem mocno związana z województwem zachodniopomorskim, wdzięczna Szczecinowi, który staram się regularnie odwiedzać, a 11 lutego chciałabym kibicować w Netto Arenie podczas Mityngu Skoku o Tyczce. Nie wyobrażam też sobie, bym mogła reprezentować barwy innego klubu niż szczeciński MKL.

– Dlaczego więc wybór miejsca zamieszkania padł na Wrocław, a nie na Szczecin? Czy może na Dolnym Śląsku są lepsze tereny do biegania niż na Pomorzu Zachodnim?

– Okolice Wrocławia bardzo dobrze nadają się do biegania, ale nie ma tak wyśmienitych tras jak w szczecińskim Lesie Arkońskim, więc to nie był powód. Baza sportowa w obu miastach też jest porównywalna. We Wrocławiu są chyba jednak lepsi fachowcy, jeśli chodzi o przygotowanie wyczynowych sportowców – i ten element przeważył, gdy podejmowałam decyzję.

– Kadra lekkoatletów odlatuje właśnie do RPA, ale nie jest to wasz pierwszy wyjazd do tego kraju. Co was tam ciągnie?

– Jeździmy do Republiki Południowej Afryki regularnie od dawna, często dwa razy do roku, bo tam mamy wszystko, co jest potrzebne do treningu, i to na najwyższym poziomie oraz w atrakcyjnej oprawie. W RPA jest wiele ośrodków sportowych, ale my wybieramy zawsze ten sam, w miasteczku akademickim. Trenuję tam bardzo dużo w plenerze, bo szkoda ćwiczyć w zamknięciu, gdy jest wspaniała pogoda, a temperatura w cieniu dochodzi do 30 stopni Celsjusza! Pięknie się można potem ochłodzić w kilku basenach na terenie ośrodka. Tylko trzeba uważać na jeden z nich, w którym temperatura wody to zaledwie 4-5 stopni. Po co zrobili coś takiego, gdy na Czarnym Kontynencie praktycznie nie ma saun? Nie ukrywam, że bardziej odpowiada mi ciepło niż chłód… Bardzo lubię Afrykę, odczuwam do niej sentyment i jestem nią zafascynowana.

– A jak przedstawia się sprawa bezpieczeństwa?

– Ośrodek, w którym zawsze przebywamy oraz jego okolice są chronione i przez to bardzo bezpieczne. Na początku, przy pierwszym wyjeździe, miałam jednak trochę wątpliwości i obaw w tej kwestii. Na szczęście nic niepokojącego mnie nie spotkało i uspokoiłam się nawet do tego stopnia, że wybieram się sama w trochę dzikie tereny. Ani razu podczas tych samotnych wycieczek nie spotkałam żadnego groźnego zwierzęcia i nie doświadczyłam innego niebezpieczeństwa, więc chciałabym bardzo, by tak było nadal… Groźne afrykańskie stworzenia widziałam natomiast z całkiem bliska podczas wyjazdów na safari, gdy mogliśmy podziwiać i fotografować naturalną przyrodę, a zwłaszcza świat zwierząt.

– Jak wygląda sportowy kalendarz Anno Domini 2018?

– Po trzech tygodniach treningów w Afryce na początek wystartuję podczas mityngu w Ostrawie. Głównym punktem sezonu będą natomiast mistrzostwa Europy w Berlinie na otwartym stadionie. W zanadrzu jest jeszcze ewentualny start w halowych mistrzostwach świata w Birmingham, ale uzależniony jest on od tego, czy będę w tym czasie w stuprocentowej dyspozycji. Jeśli nie, to zrobię sobie pauzę, by lepiej przygotować się do następnych występów. Sezon jest zbyt krótki i intensywny, by można było pozwalać sobie na słabe starty.

– Nasi Czytelnicy dokonali wyboru do czołowej dziesiątki na podstawie wyników w 2017 roku. Odczucia kibiców i sportowców nie zawsze są identyczne, więc prosimy zdradzić, które występy z minionego roku sprawiły najwięcej satysfakcji.

– Najbardziej cenię sobie zwycięstwo w biegu młodzieżowców podczas mistrzostw Europy w przełajach we włoskim Chia, które odbyły się co prawda jeszcze w 2016 roku, ale zaliczane były do sezonu ubiegłorocznego. Na drugim miejscu postawiłabym brązowy medal seniorskich halowych mistrzostw Europy w Belgradzie na 1500 metrów. Z wicemistrzostwa młodzieżowych mistrzostw Europy w Bydgoszczy w biegu na tym samym dystansie odczuwam niedosyt, podobnie zresztą jak z półfinału i ostatecznie 13. miejsca na 1500 metrów podczas mistrzostw świata w Londynie. Podczas mistrzowskiej imprezy w Anglii zabrakło mi do finału naprawdę niewiele: paru setnych sekundy, kilku centymetrów. Katalogując ubiegłoroczne sukcesy, dodam jeszcze dwa zwycięstwa we Francji: na 3 kilometry podczas Superligi drużynowych mistrzostw Europy w Lille oraz na 800 metrów w DecaNation, czyli drużynowym wielomeczu w Angers.

– Spora rozmaitość startów; od 800 metrów po 1500, 3 kilometry oraz przełaje. Z którą konkurencją można wiązać największe nadzieje?

– Myślę, że idealnym jest dla mnie dystans półtora kilometra, bo to świetne połączenie szybkości i wytrzymałości. Natomiast przełaje kuszą swym specyficznym urokiem.

– Na koniec prosimy o największe marzenie na rozpoczęty nie tak dawno rok, ale niezwiązane ze sportem.

– Chciałabym znaleźć jak najwięcej spokoju w reżimie ciężkiej pracy i licznych wojaży, a ponadto mieć czas dla bliskich i rodziny.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗

(mij)

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
0
na godz. 15:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Bicie rekordu w spinningu rowerowym
Światełko do nieba 2018
Wielkie granie na Łasztowni
Poprzedni Następny

kondolencje

Elżbiety Zych
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy