piątek, 15 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Lekkoatletyka. Piotr Lisek ma kolejne cele

Lekkoatletyka. Piotr Lisek ma kolejne cele

Lekkoatletyka. Piotr Lisek ma kolejne cele
Data publikacji: 2017-02-01 12:14
Ostatnia aktualizacja: 2017-02-01 19:39
Wywietleń: 590 210551

Rozmowa z Piotrem Liskiem – tyczkarzem OSOT Szczecin

Piotr Lisek od kilku dni jest nowym rekordzistą Polski w skoku o tyczce. W poprzednim tygodniu podczas mityngu w niemieckim Cottbus poszybował nad poprzeczką zawieszoną na wysokości 5,92. Zawodnik OSOT Szczecin tym samym poprawił najlepszy wynik w Polsce należący od blisko sześciu lat do Pawła Wojciechowskiego.

– Paweł Wojciechowski pogratulował panu rekordowego wyniku?

– Paweł zadzwonił do mnie jako jeden z pierwszych z gratulacjami. Mamy ze sobą dobry kontakt, a mój rekordowy skok z pewnością również dla niego będzie ogromną motywacją.

– Emocje po uzyskaniu najlepszego wyniku w karierze i w Polsce już opadły?

– Myślę, że tak, tym bardziej że kilka dni później startowałem już w kolejnym mityngu w Rouen.

– W Rouen, kilka dni po ustanowieniu rekordu, nie zaliczył pan żadnej wysokości. Jak pan to wytłumaczy?

– Taka jest właśnie tyczka. Raz poprawia się rekord, a parę dni później nie można zaliczyć najniższej wysokości. Tym razem sam jest zaskoczony takim przebiegiem konkursu. Czułem, że jestem w dobrej dyspozycji i stać mnie na kolejny dobry wynik. Tyczki były jednak dla mnie w tym dniu za miękkie. Te, na których zwykle skakałem 5,80, tym razem nie pomogły mi pokonać 5,50. Już w trakcie konkursu zastanawiałem się, czy nie zmienić ich na twardsze, ale wydawało mi się, że i na tych sobie poradzę z pierwszą wysokością.

– Skoro czuje pan tak dobrą dyspozycję, to pewnie nie może się już doczekać kolejnego startu?

– Już w weekend czeka mnie start w Poczdamie i sam jestem ciekaw, jak tam się zaprezentuję.

– Od rekordu Polski do 6 metrów dzieli już pana tylko 8 cm. Czy jest szansa, że tę magiczną barierę złamie pan w najbliższych tygodniach?

– W Cottbus po raz pierwszy w życiu atakowałem 6 metrów. Można powiedzieć, że dotknąłem poprzeczki na tej wysokości, ale do pokonania jej było jeszcze daleko. To jest na pewno jeden z moich sportowych celów na ten sezon, ale proszę pamiętać, że sztuka ta udała się zaledwie kilkunastu zawodnikom na świecie.

– Podobno zastanawiał się pan nad rezygnacją ze startów w tym sezonie zimowym i powrotem na skocznie dopiero latem?

– Rzeczywiście po trzech latach startów zima-lato bez przerwy zastanawiałem się nad tym, żeby odpuścić sezon halowy. Ciągnęło mnie jednak do startów i chyba dobrze, że nie zdecydowałem się na przerwę.

– Ma pan już minimum na tegoroczne mistrzostwa Europy, a w dorobku kilka medali prestiżowych imprez. W kolekcji wciąż brakuje jednak choćby jednego złota. Czy to będzie cel na marcowe ME w Belgradzie?

– Celem w Belgradzie będzie wysokie skakanie. Najlepiej w granicach rekordu życiowego, a ten jest już na tyle dobry, że daje szanse walki o złoto. ©℗

Rozmawiał Wojciech TACZALSKI

Fot. R. Pakieser

Komentarze

obserwator
przemądrzały facet bez skromności
2017-02-01 19:21:22

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską