piątek, 24 listopada 2017.
Strona główna > Sport > Koszykówka. King w Sopocie (ROZMOWA)

Koszykówka. King w Sopocie (ROZMOWA)

Koszykówka. King w Sopocie (ROZMOWA)
Data publikacji: 2016-11-03 08:16
Ostatnia aktualizacja: 2016-11-03 08:20
Wywietleń: 571 167430

Rozmowa z zawodnikiem King Szczecin Pawłem Kikowskim

KOSZYKARZE King Szczecin rozegrają w czwartek w Tauron Basket Lidze wyjazdowy pojedynek z Treflem Sopot (początek, g. 18). Mecz w Sopocie będzie konfrontacją dwóch najskuteczniejszych snajperów TBL tegorocznego sezonu – Taylora Browna (King) i Anthony Irelanda (Trefl).

Pierwszy jest liderem klasyfikacji strzelców (rzuca średnio 19,3 punktu na mecz, a drugi wiceliderem (18,8 punktu w każdym spotkaniu). Po czterech kolejkach ekipa trenera Marka Łukomskiego ma w dorobku dwa zwycięstwa, oba odniesione przed własną publicznością.

Szczecinianie imponują od początku sezonu skutecznością. Średnio zdobywają ponad 90 punktów w meczu, a w ubiegłym tygodniu stoczyli emocjonujący mecz z mistrzem Polski Stelmetem Zielona Góra przegrywając 87:81.

– Czego można się spodziewać po dzisiejszym przeciwniku? - pytamy Pawła Kikowskiego

 Spodziewamy się, że będą walczyć na całego, bo w tym sezonie Trefl to nie ta sama drużyny co przed rokiem. Jest dużo mocniejsza.

– Ostatni udane występy z mistrzem Polski Stelmetem i wygrana dogrywka z Turowem mocno podbudowały drużynę Kinga?

– Na pewno tak. Czujemy się mocni, ale mecz z Treflem to nowy rozdział. Musimy zapomnieć o spotkaniach ze Stelmetem i Turowem i w Sopocie zagrać równie skutecznie.

– W lidze imponujecie skutecznością. Ze średnim dorobkiem ponad 90 punktów w meczu nie ma mecie sobie równych w Tauron Basket Lidze. Czy utrzymacie taką skuteczność w dalszej części sezonu, a równocześnie poprawicie defensywę?

– Cały czas pracujemy nad różnymi elementami. Czasami jest tak, że to skuteczna ofensywa ułatwia grę defensywną, bo rywal nie ma okazji na wyprowadzanie kontr. Nasza skuteczność cieszy, ale w dalszej części sezonu najważniejsze jest, aby w każdym meczu rzucać więcej punktów niż przeciwnik.

– Jak na razie jedyne zwycięstwa w sezonie odnosicie w Szczecinie. Macie dużo okazji, aby trenować w Azoty Arenie?

– Mieliśmy na razie dwa bardzo trudne wyjazdy. Graliśmy ze Stelmetem, który nie przegrał u siebie chyba od dwóch sezonów i Anwilem, który podobną passę miał w poprzednich rozgrywkach. Nie mniej lubimy grać przed własną publicznością, która nas wspiera. Z treningami na głównej hali jest bardzo różnie, ale wszyscy wiemy, że korzysta z niej obecnie kilka klubów. Raz jest ich kilka w tygodniu, a czasami musimy się zadowolić jedną jednostką treningową.

– Mecze ze Stelmetem i Turowem pokazały, że nowy skład szybko się ze sobą zgrał. Czy obecna dyspozycja drużyny, to maksimum jej możliwości?

– Myślę, że mamy jeszcze bardzo dużo rezerw i do końca nie pokazaliśmy na co nas stać. Trener Marek Łukomski ciągle wprowadza nowe elementy, a treningi mają pomóc wyeliminować wcześniejsze błędy. Rozmawiał Wojciech TACZALSKI

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Pomnik Wdzięczności zaczyna znikać
Tłumy na otwarciu nowego Galaxy
Ulica całkiem inna
Poprzedni Następny