piątek, 15 grudnia 2017.
Strona główna > Sport > Kolarstwo. Wybili mi rower z głowy (ROZMOWA)

Kolarstwo. Wybili mi rower z głowy (ROZMOWA)

Kolarstwo. Wybili mi rower z głowy (ROZMOWA)
Data publikacji: 2016-09-01 09:50
Ostatnia aktualizacja: 2016-09-01 11:55
Wywietleń: 1685 152127

Rozmowa z Małgorzatą Wojtyrą - kolarką Bo Go Szczecin

– WYWALCZYŁA pani, głównie udanymi startami w Pucharze Świata, miejsce dla Polski w wieloboju omnium podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro, a jednak nie wystartowała w tej konkurencji…

– Na początku trochę punktów zdobyła Kasia Pawłowska, lecz później to praktycznie tylko ja punktowałam. Daria Pikulik nie mogła zdobywać punktów z powodów formalnych, bo była jeszcze juniorką. Zimą zapewniano mnie w Polskim Związku Kolarskim, że moja pozycja jest niezagrożona, więc gdy dowiedziałam się, że nie wystartuję w igrzyskach olimpijskich, do których tak długo się przygotowywałam, był to dla mnie prawdziwy szok. Dowiedziałam się o tym w niedzielny poranek przed treningiem i to w taki sposób, w jaki nikomu nie życzę. Po prostu trener torowej kadry narodowej Grzegorz Ratajczyk (przed laty jego syn, Rafał Ratajczyk, był kolarzem Gryfa Szczecin – dopisek mij) sucho i zwięźle przekazał mi, że zamiast mnie wystartuje Daria Pikulik. Nie uzasadniał powodów tej decyzji. Postąpiono ze mną, łagodnie mówiąc, nie fair…

– Podobno Polski Związek Kolarski ustalił swoje wewnętrzne kryteria startu w Rio de Janeiro…

– Tak właśnie było, a paradoks polega na tym, że tylko ja je spełniłam, więc tylko ja mogłam startować w omnium. Byłam bowiem jak wymagano w kryteriach, w pierwszej dwudziestce międzynarodowego rankingu i to stosunkowo wysoko, bo na 10. pozycji, a pozostałe Polki plasowały się na odległych miejscach. Darii Pikulik początkowo chyba wcale nie było na liście, a później pojawiła się, nawet dokładnie nie wiem kiedy, lecz dopiero na 46. pozycji. Spośród Polek była dopiero czwarta w kolejności. Ale to ona jest prowadzona przez trenera kadry, więc pewnie ten fakt zadecydował o krzywdzącej mnie decyzji. Po co Polski Związek Kolarski ustalał wewnętrzny regulamin, jeśli nie miał zamiaru go przestrzegać?

Wcześniej, w drużynie jadącej na dochodzenie na 3-kilometrowym dystansie, też pani nie wystartowała.

– W tej konkurencji byłam szykowana na finały i też według mnie była to trochę dziwna decyzja. Do finałów jednak nie doszło, bo wcześniej nasz zespół odpadł przez dyskwalifikację. Okazało się więc ostatecznie, że w Brazylii byłam jedynie turystką.

To przynajmniej można było sporo pozwiedzać.

– Mówiłam to oczywiście z ironią, bo na turystykę czasu nie było, gdyż cały czas przygotowywałam się do startu, nawet nie przeczuwając, że zostanę odstawiona na boczny tor. Jeśli chodzi o zwiedzanie, to tylko na początku wspinaliśmy się na wzgórze, na którym króluje 38-metrowa statua Jezusa, będąca głównym symbolem Rio. Stamtąd rozciągał się przecudowny widok na całe miasto. Oprócz tego zwiedziłam tylko wioskę olimpijską, bo trudno było zebrać grupę, a w pojedynkę obawiałam się wypadów na miasto. Nie byłam więc nawet na słynnej plaży Copacabana. Jedyne na co mogłam sobie pozwolić, to 5-kilometrowe rowerowe wycieczki na szlaku pomiędzy Centrum Olimpijskim i plażą, w pobliżu trasy, gdzie rywalizowali szosowcy. Jechałam po ulicy, bo ścieżek rowerowych jakie znamy z Polski, tam po prostu nie ma.

Czas wolny pojawił się więc dopiero wtedy, gdy okazało się, iż w omnium wystąpi ktoś inny?

– Może i miałam wtedy czas, ale po prostu nie chciało mi się już zwiedzać. Nic mi się zresztą nie chciało. Nawet zakupów nie zrobiłam i kupiłam jedynie na pamiątkę magnes na lodówkę, a był to chyba obowiązkowy zakup każdego z polskiej ekipy przed powrotem do kraju.

Czy to prawda, że gdy nadszedł czas pakowania bagaży, zabrano pani sprzęt?

– Sprzęt kadry zapakowano do kartonów i tak to odebrałam, że zrobiono to w tym celu, bym czegoś nie wzięła ze sobą. Dowiedziałam się od osób trzecich, że to też była decyzja trenera kadry.

Takie traumatyczne wydarzenia mogą zniechęcić do sportu. Czytaliśmy w internecie doniesienia, jakoby nosiła się pani z zamiarem zakończenia kariery. Czy to prawda?

– Staram się odpocząć i nie myślę o kolarstwie, ale przyznam, że jestem sportowo zdemotywowana. Po prostu wybili mi z głowy rower. Będę musiała na spokojnie przemyśleć sprawę swojej sportowej przyszłości. Na razie podjęłam tylko decyzję, że nie wystartuję w torowych mistrzostwach Polski, które właśnie zaczynają się w Pruszkowie. Zamiast tego wybieram się na 12-dniowe wakacje do Egiptu. 

Dziękujemy za rozmowę. ©℗ (mij)

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Janusz
Pani Małgosiu, skąd ten rower na zdjęciu z za niskim siodełkiem i bez powietrza w tylnym kole (ale tylko na dole) ? Powodzenia
2016-09-01 11:41:45
Miłych wakacji.
Proszę się trzymać, jest Pani wspaniałą zawodniczką i jakieś wewnętrzne rozgrywki związkowe nigdy tego nie zmienią. To tak jak wspaniały pracownik ma nad sobą szefa z o wiele mniejszą wiedzą, też nie powinien się poddawać - choć to boli.
2016-09-01 10:59:29

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Czytaj także

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską